Zapraszamy do kawiarni U Roszka – o kawiarniach i hotelach łódzkich

Zapraszamy do kawiarni U Roszka – o kawiarniach i hotelach łódzkich

Przełom XIX i XX wieku to okres dynamicznych zmian zachodzących w każdym większym europejskim mieście. Świat kroczył niezwykle szybko rozwijającą się drogą przemysłu i rewolucji technicznej, zmieniało się oblicze codzienności, zaś rodząca się secesja pozostawiła po sobie niezwykłą ilość architektury. W owym czasie istotną przestrzenią, która skupiała miejskie życie towarzyskie były kawiarnie i ogólnie ujęte lokale, które przyciągały klientów nie tylko aspektem gastronomicznym, ale także licznymi występami artystów, kabaretów czy wystąpień przeróżnych ugrupowań literackich. 

     Największą popularność zdecydowanie zdobyła słynna cukiernia położona w samym sercu miasta – to znaczy na ulicy Piotrkowskiej pod numerem 76 – a była to cukiernia Aleksandra Roszkowskiego (na zdjęciu). Na początku XX wieku cukiernia ta – choć dziś moglibyśmy ją uznać raczej za kawiarnię – została przebudowana, dzięki czemu zyskała najbardziej modny w tamtym czasie wygląd, oczywiście w duchu secesyjnym. Dominowały roślinne ornamenty, namalowane na ścianie fryzy z motywami broszowymi, ale także wyściełane kanapy i takie detale jak półki oraz zegary, które były zespojone z boazerią. Stoliki z marmuru były wsparte na  finezyjnie wygiętych wspornikach. W kawiarni "U Roszka" przebywali do południa agenci, kupcy, przedsiębiorcy, dziennikarze, lekarze, adwokaci by ułożyć "plany swoich wizyt u firm przemysłowych". Słowem: spotykały się tam wszystkie warstwy społeczne i profesje. Natomiast wieczorami, po przedstawieniach teatralnych czy wystąpieniach artystycznych "cukiernia znów przybiera postać salonów przepełnionych strojnemi postaciami dam z najlepszego towarzystwa" ("Tygodnik ilustrowany" 1911). W kawiarni tej spotykali się wszyscy, którzy tworzyli życie kulturalno-społeczne ówczesnej Łodzi. Cukiernia ta posiadała prawdziwie rodzinno-koleżeńską atmosferę, stali bywalcy dobrze się znali, zaś na ścianach wisiały obrazy zaprzyjaźnionych artystów, którzy wykonywali karykatury miłośników kawiarni "U Roszka". O przyjazną atmosferę dbał sam właściciel, który witał stałych bywalców na wejściu, usytuowany przy swoim stałym stoliku, który znajdował się naprzeciwko wejścia. Powierzchnia owej cukierni zajmowała jedno duże pomieszczenie na parterze budynku oraz pięć pokoi na pierwszym piętrze. W pokojach znajdowało się osiem stołów bilardowych, a także stół do gry w szachy i domino. Miłośnicy kawiarni mogli w niej znaleźć szeroki wybór gazet i pism, nie tylko polskich, lecz także zagranicznych. To ponoć właśnie tu Reymont zbierał materiały do "Ziemi obiecanej", podsłuchując niezliczone ilości rozmów kupców i fabrykantów. Nic dziwnego, gdyż to miejsce było właśnie kwintesencją Łodzi, której już dawno nie ma: wielokulturowej, tętniącej życiem, rodzącej wielkie osobistości i talenty. Niestety w 1913 roku Roszkowski sprzedał swoje cukiernie (oprócz omówionej należały do niego jeszcze dwie inne) i wyjechał do Szwajcarii. Wraz z jego wyjazdem legenda kawiarni "U Roszka" zakończyła się, gdyż nowy właściciel nie umiał zadbać o renomę i klientelę. 

      Wraz z rozwojem miasta, na początku XX wieku w Łodzi powstało dużo nowych hoteli, a także wiele starych zostało zmodernizowanych i przechodziło renowacje. Należałoby wśród nich wymienić m.in. "Palast-Hotel" koło Dworca Fabrycznego. Hotel ten należał do najbardziej luksusowych w owym czasie. Elewacja została wykonana w stylu klasycyzującym z żłobkowanymi półkolumnami, na których stanęły alegoryczne postacie kobiet w antycznych strojach. Od samego początku budynek ten charakteryzował się nowoczesnością, gdyż posiadał centralne ogrzewanie, światło elektryczne, najnowszej konstrukcji windę, telefony, bieżącą wodę, pralnię chemiczno-elektryczną, a przede wszystkim bogate wyposażenie. Do innych hoteli z tego okresu należy niedaleko położony hotel "Manteuffel", a także hotel "Bristol" powstały w 1909 roku i zaprojektowany przez Maurycego Bornsteina. 

        Jednak do najbardziej spektakularnych realizacji tego czasu należała radykalna przebudowa "Grand Hotelu" w latach 1912-1913. Dzięki modernizacjom, budynek hotelu nabrał prawdziwie nowoczesnego stylu – tzn. stylu modernizowanego klasycyzmu. Wnętrze także zostało przebudowane i dzięki temu kawiarnia uzyskała prawdziwie secesyjny wygląd, niestety została przebudowana po II wojnie światowej. 

     Interesującym przykładem jest również hotel Savoy, interesujący szczególnie ze względu swojego głównego akcentu dekoracyjnego – okna nad wejściem, ujętego w mosiężną oprawę z motywem secesyjnie wystylizowanej pary pawi. "I ten sterczący głupio Savoy"  zapisał Julian Tuwim w wierszu o Łodzi. Faktycznie, w owym czasie hotel ów mógł wydawać się "sterczący", bowiem w 1911 roku siedmiopiętrowy hotel niejako "wystrzelił" spośród niskiej zabudowy sąsiednich domów na ulicy Krótkiej. 

22.03.2011, JN