W pogoni za zmiennością natury – niezwykłe dzieła Adama Marczyńskiego.   

W pogoni za zmiennością natury – niezwykłe dzieła Adama Marczyńskiego.   


Adam
Marczyński urodził się w 1908 roku. W 1929 roku rozpoczął studia w Akademii
Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie kształcił się w pracowni Władysława Jarockiego.
Dyplom uczelni uzyskał w 1936 roku. Mniej więcej w tym samym czasie wziął
udział w artystycznych wyprawach, które zawiodły go do Francji i Hiszpanii.

Jeszcze podczas studiów Adam Marczyński wstąpił do tzw.
Grupy Krakowskiej
. Jego dzieła bardzo często prezentowano podczas
wystaw zbiorowych, a od 1936 roku również w ramach ekspozycji indywidualnych. Prace
Adama Marczyńskiego reprezentowały Polskę na 25. Biennale w Wenecji, Biennale w
Sao Paolo i na Documenta II w niemieckim mieście Kassel.

Od
1945 roku przez ponad trzydzieści lat artysta wykładał w krakowskiej Akademii
Sztuk Pięknych.
Za swoje zasługi otrzymał szereg wyróżnień i nagród,
spośród których najbardziej godne uwagi to: Nagroda I stopnia Ministra Kultury
i Sztuki, Złoty Krzyż Zasługi oraz Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Adam Marczyński zmarł w 1985 roku.

Jego
dorobek artystyczny obejmuje rysunki (w tym także ilustracje książkowe),
grafiki, scenografię oraz malarstwo – zarówno sztalugowe, jak i monumentalne.
Jednym ze śladów jego działalności są dekoracje, które od 1958 roku zdobią
tarnowską katedrę.

Zanim Adam Marczyński osiągnął
dojrzałość twórczą eksperymentował, próbując znaleźć najbardziej dla siebie
odpowiedni środek przekazu. Dzieła z tego okresu nosiły w sobie ślady
inspiracji kubizmem oraz koloryzmem, a od połowy lat 50. także surrealizmem.

Choć malarz tworzył głównie martwe natury, wnętrza, pejzaże i
portrety, to już na początku jego artystycznej drogi odkrył potencjał, który
tkwi w przyrodzie. Natura fascynowała go swoim wewnętrznym zróżnicowaniem,
które sygnalizował niejednoznacznością kształtów i  harmonijnymi zestawieniami kolorów,
nanoszonymi na lekkie, subtelnie poprowadzone formy. Obrazy Adama Marczyńskiego
trudno nazwać dosłownymi przedstawieniami krajobrazów, lecz właśnie owa
aluzyjność sprawia, że pomiędzy zarysowanymi zaledwie gałązkami, skrzydłami
ptaków lub liśćmi wyczuwamy delikatne podmuchy wiatru lub dostrzegamy mieniące
się w słońcu barwy i igrające refleksy świetlne. Cała jego twórczość koncentruje
się na problematyce przemian i ulotnych zjawisk zachodzących w przyrodzie.

W latach 60. artysta zaczął nadawać przedstawianym przedmiotom coraz
bardziej geometryczne kształty. Wtedy też powstał cykl reliefów nazwanych
Układami zmiennymi . Tytuł serii nawiązywał do kompozycji
ruchomych klapek na zawiasach, które można było dowolnie otwierać lub zamykać –
w zależności od fantazji widzów.

Adam Marczyński
kontynuował swój wcześniejszy zamysł w kolejnym cyklu reliefów, które tym razem
zamiast ruchomych drzwiczek miały kasetony. Niektóre elementy pomalowano na
tzw. kolor strukturalny, który w specyficzny sposób odbija światło, wywołując
wrażenie ruchu. Reliefy te były jakby uosobieniem zmienności i przemian
zachodzących w przyrodzie, na ich powierzchniach dochodziło bowiem do
nieustannych modyfikacji barwnych, które odbywały się samoistnie – bez udziału
twórcy.

W późniejszym okresie artysta wynosił stworzone
przez siebie dzieła poza mury galerii i eksponował je na łonie natury, badając
wzajemne relacje przyrody i jej namiastki ukrytej w reliefach.

Do najbardziej dojrzałych owoców twórczości Adama Marczyńskiego
zalicza się Dekompozycje , zwane też Układami
otwartymi
. Te przestrzenne kompozycje są wyrazem zupełnie nowego
spojrzenia na dzieło sztuki, które nie musi już być obrazem ograniczonym przez
ramy lub rzeźbą o zwartej strukturze, lecz obiektem, który zagarnia dla siebie
kilka nawet odległych przestrzeni równocześnie. Reliefy z cyklu
Dekompozycje
to płaszczyzny pokryte kasetonami, umocowanymi w
różnorakich konstelacjach. Nie byłoby w nich nic nadzwyczajnego, gdyby nie to,
że część kasetonów funkcjonuje poza umownymi granicami dzieł,
wysypując się
na pobliskie ściany, a nawet ingerując w przestrzenie
innych sal. Niczym pędy roślin oplatają one coraz dalsze pomieszczenia,
pozostawiając wszędzie swoje nasiona . Choć
Dekompozycje
jako układy geometrycznych form pozornie nie kojarzą
się z przyrodą, to jednak właśnie za pomocą owych kasetonów udało się artyście
najpełniej wyrazić zmienność natury oraz odkryć przed widzem rządzące nią
prawa.
Bibliografia:
www.sztuka.pl

www.culture.pl

Nina Kinitz 26 stycznia 2010