Skazany na bluesa

Skazany na bluesa

Późny wieczór. Dlaczego dopiero około północy ten film ? Cóż, komercja, reklamy i kasa decydują o życiu mediów a upodobania widzów powinny płynąć z jego rytmem. Tymczasem wartościowe filmy muszą spadać na obrzeże ramówki.
Jan Kidawa-Błoński zmierzył się z sukcesem z przedstawieniem biografii wokalisty zespołu Dżem – Ryszarda Riedla.
Szczególne brzmienie instrumentów i charyzmatyczny wokal Ryśka to kwintesencja Dżemu stanowiąca o jego wyjątkowości.
Fabuła filmu opisuje życiową drogę wokalisty. Historia na ekranie zaczyna się od momentu poznania przyszłej żony Ryśka – Goli. Kolejnymi etapami są wygrany casting na wokalistę Dżemu i szukanie aż do szybkiej śmierci wolności w narkotykowym transie.

Reżyser bardzo zgrabnie połączył prawdę biograficzną z fikcją filmowo – literacką. „Skazany na bluesa” nie jest jednak typowym filmem biograficznym. Życiorys Riedla stanowi jedynie ramę obrazu i ustanawia rytm kolejnych wydarzeń. Niemały jednak wkład w scenariusz miała wyobraźnia twórców. A niewątpliwym atutem jest wspaniała muzyka. Utwory zostały dobrane z dużą starannością. Pojawiają się w odpowiednich momentach, tak by przejmującym tekstem zobrazować fragmenty życia głównego bohatera. Już sama tylko muzyka jest olbrzymią gratką dla fanów zespołu.

Aktor Tomasz Kot wcielając się w postać Riedla gra przekonywająco. Jego podobieństwo fizyczne do wokalisty Dżemu jest czasami uderzające. Nonszalanckie, często niedojrzałe zachowania ukazują obok wspaniałego artysty, mężczyznę słabego, niedojrzałego i zupełnie nieprzygotowanego do roli ojca i męża. Doskonałą kreację stworzyła Jolanta Fraszyńska, która w roli Goli przeszła emocjonalną drogę od naiwnej fascynacji, aż do rozpaczy i obojętności.
W „Skazanym na bluesa” reżyser podjął się zadania trudnego – prezentacji biografii lidera Dżemu. Zadanie trudne i zrealizowane z chłodną kalkulacją. Podjął się zadania trudnego i Kidawa – Błoński zrealizował film nie tyle o artyście co o Ryśku Riedlu. Film o prawdziwym człowieku. Wątek legendy polskiego bluesrocka został ograniczony właściwie do muzyki. Bo takie jest życie – występ trwa chwilę budując ogólny wizerunek, podnosząc temperaturę zachwytu i namiętności, później następuje szara codzienność i rzeczywistość. Występy Ryszarda Riedla były z pewnością przeżyciem. Nie miałem szczęścia słuchać go na żywo, czego dziś żałuję. Jednak kiedy rozmawiam ze znajomymi, bliskimi, którzy byli na koncertach tamtego Dżemu, którzy rozmawiali z Ryśkiem, którzy fotografowali się w jego towarzystwie, to w tych relacjach jest radość i wielka fascynacja. Takim Ryszarda Riedla warto pamiętać i takim widzieć przez pryzmat jego piosenek i relacji o nim.
W filmie skupiono się na problemie narkotykowym artysty. Głównym wątkiem filmu jest walka o życie, walka o zachowanie siebie, rozpacz Goli, rozpacz zespołu i praktycznie droga donikąd, która stała się życiową drogą Ryszarda Riedla. Odpowiedzi na pytanie, czy droga ta jest przypadkowa, czy to konsekwencja, albo po prostu przeznaczenie, nie uzyskamy po obejrzeniu filmu, bo takich odpowiedzi nikt nie może udzielić. Nie ma możliwości wypróbowania kolejnych wariantów. Rysiek zaufał niedojrzałemu sobie oraz dekadenckiemu przyjacielowi. Trudne dzieciństwo nie wykształciło mechanizmów samozachowawczych i gubi się to w narkotykowym ciągu.
Film zapada głęboko w myśli i pamięć. Doskonałą muzyka Dżemu pozwala przenieść się w czasie i wtopić w tamte koncerty. Można poczuć zapach desek scenicznych, na których stał Rysiek i porywał tłumy. Można falować wraz z fanami w rytmicznym pląsie wśród mocy decybeli. Dla jednych wspomnienia, dla innych wyobraźnia i nieopisane uniesienia atmosfery występów Dżemu i muzyki bluesowo-rockowej w ogóle.
Z drugiej jednak strony film prezentuje ta drugą, naturalistyczną stronę, gdzie zagubieni ludzie rzygają, zapach desek tłumiony jest smrodem moczu po hektolitrach piwa a na ziemi leży pusta, zabrudzona strzykawka – przedmiot nieopanowanego pożądania sprzed kwadransa.
W biografii Ryszarda Riedla oraz w historii Dżemu tkwi wielki potencjał. To już legenda polskiego rocka i z nadzieją i niecierpliwością będę czekał na kolejne próby prezentacji tej wyjątkowej ze wszech miar postaci.

Każdego roku w rocznicę śmierci Ryszarda Riedla cmentarz w Tychach jest sparaliżowany ogromem ludzi przybywających z całej Polski na jego grób. W ostatni lipcowy weekend nad jeziorem Paprocany organizowany jest Tyski Festiwal im. Ryśka Riedla. Występują na nim sławy polskiej muzyki.

AB 2009.04.19

A skąd wziął się tytuł filmu ? Posłuchajcie i wsłuchajcie się w słowa Ryśka ustami Martyny Jakubowicz a gra Dżem.


Czy byłaś/byłeś może przy scenie tego koncertu ?


Także chciałbym, aby w cieście było więcej rodzynek, ale cóż – tylko chwile…