„Jeśli chcesz, by Bóg cię zobaczył, zjedz kalafiora” – o niezwykle szczerym kinie Jacka Borcucha

„Jeśli chcesz, by Bóg cię zobaczył, zjedz kalafiora” – o niezwykle szczerym kinie Jacka Borcucha

"Filmową edukację zacząłem w wieku dziecięcym, kiedy moja mama w tajemnicy przed tatą, pozwalała mi się kłaść na kocu w przedpokoju i oglądać filmy w telewizji. Ojciec kazał spać po Dobranocce i sam zasypiał szybko. Wtedy mama pozwalała nam oglądać Felliniego, Antonioniego, których puszczano późną porą. Na tym się wychowywałem." – powiedział w jednym z wywiadów w 2010 roku polski reżyser i aktor filmowy, Jacek Borcuch.

Ten twórca średniego pokolenia urodził się w 1970 roku w Kwidzynie – mieście w województwie pomorskim. Studiował filozofię na Uniwersytecie Warszawskim oraz aktorstwo na Akademii Teatralnej w Warszawie, zaś w 1993 roku ukończył Studio Wokalno-Aktorskie im. Baduszkowej w Gdyni.

Jego pierwszym wyreżyserowanym filmem był "Kallafiorr" z 1999 roku. Scenariusz do filmu powstał w ciągu dwóch lat, jeszcze przed "Długiem", w którym to Borcuch zagrał jedną z ról. Była to czarna komedia z elementami kina sensacyjnego i kryminalnego i została ona nazwana "post-tarantinowską dogmą". Całość została wyreżyserowana w estetyce wzorowanej na latach 70. Według samego reżysera, "Kallaffior" to film o ludziach, którzy nie mają ani ochoty, ani czasu i "nie ma w nim niczego, co by nie mogło się wydarzyć". Dość enigmatyczny tytuł Borcuch wytłumaczył w prosty sposób: "Mogłem posłać swoich bohaterów na frytki albo na pizzę, ale zdecydowałem, że zjedzą kalafiora, po którym znajdą się w odmiennym stanie świadomości, i, jeśli chcesz, żeby Bóg cię zobaczył, zjedz kalafiora.". Andrzej Chyra określił ten film jako "manifestacja miłości do robienia kina" – faktycznie, aktorzy grali za darmo, kręcili tylko wtedy, kiedy mieli na to ochotę i czas.

Kolejnym filmem wyreżyserowanym przez Borcucha były "Tulipany" (2004): opowieść o trzech przyjaciołach, których łączyło wiele – wspólne marzenia, ambicje, wspomnienia. Ich spojrzenie na świat zmieni się, gdy jeden z nich prosi pozostałych o pomoc, dowiadujemy się więcej o ich wzajemnych relacjach, ich hierarchii wartości oraz o ich skrywanych tajemnicach.

Do filmu tworzył muzykę Daniel Bloom wraz z Leszkiem Możdżerem, a część utworów została zagrana przez Leszek Możdżer Trio.

Międzynarodową sławę przyniósł mu film z 2010 roku – "Wszystko co kocham", który został kandydatem do Oscara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny w 2011 roku. Reżyser przenosi nas w polskie realia lat 80. Bohaterem jest osiemnastoletni Janek, który w jednej z nadmorskiej miejscowości, zakłada zespół punkrockowy. W jego życiu są dwie namiętności: muzyka i Basia. Wątki związane z pierwszą miłością i jego zespołem przedstawione są na tle ówczesnej historii – bowiem jest to czas, kiedy to komuniści szykują stan wojenny, zaś atmosfera wśród Polaków zaczyna być nieprzyjemna…

Z pewnością jednym z atutów tego filmu są aktorzy, których zebrał Borcuch: główne role odgrywają młodzi: Mateusz Kościukiewicz, Jakub Gierszał czy Mateusz Banasiuk. Ponadto w "Wszystko co kocham" swoje role odegrali: Andrzej Chyra, Anna Radwan, Katarzyna Herman. Jeśli zaś chodzi o zdjęcia, to ich autorem jest Michał Englert, a muzykę stworzył Daniel Bloom.

Jacek Borcuch swoją przygodę z kamerą rozpoczął jako aktor: od 1980 roku grał w serialu telewizyjnym "Dom", następnie w "Na dobre i na złe", "Kryminalnych", a także zagrał we filmach "Dług", "Nic śmiesznego" czy "S@motność w sieci". O swoim stosunku do aktorstwa, w wywiadzie Anny Serdiukow powiedział: "Wciąż mi się zdarza zagrać u kogoś towarzysko, ale już coraz rzadziej. W pewnym momencie myślałem, że da się jedno i drugie uprawiać, czyli reżyserować i grać. Teraz wiem, że nie. Wydaje mi się, że już nie zagram nic. Skupię się na pisaniu i na reżyserii. Nie interesuje mnie aktorstwo kompletnie, nie czuję się utalentowanym aktorem, nic wielkiego nie zrobiłem, nie podnieca mnie to".

Jacek Borcuch jest także wokalistą i tekściarzem zespołu Psychical Love, który to został stworzony przed "Długiem" – wraz z Danielem Bloomem i Jackiem Drzycimskim. Sami określają tą muzykę jako "electronic freestyle" wraz z wpływami big beatu i drum’n’bassu – do tworzenia muzyki używają starych, analogowych syntezatorów.

Prywatnie jest mężem aktorki filmowej Ilony Ostrowskiej, zaś jego młodszym bratem jest kompozytor Daniel Bloom.

Choć Jacek Borcuch na swoim koncie ma dopiero cztery wyreżyserowane filmy, to już zdążył się zapisać w pamięci polskich widzów – a to za sprawą "Wszystko, co kocham". Jego kino jest szczere, pełne młodzieńczej energii. Postać Borcucha i jego filmy najlepiej podsumują jego własne słowa: "Opowiadam historie, jakie sam chciałbym zobaczyć w kinie. Być może jestem nieco wbrew rzeczywistości. Ale nie ma w tym konsekwencji. Moje filmy więcej mówią o mnie niż dziesiątki wywiadów".

Określany niekiedy polskim Tarantino, Jacek Borcuch jest z pewnością reżyserem – i muzykiem -, któremu warto dalej się przyglądać.