Polański o „Rzezi”, Tintinie i swoim „rzemiośle”

Polański o „Rzezi”, Tintinie i swoim „rzemiośle”

Najnowszy film Polańskiego, przyjęty bardzo dobrze przez krytyków na ostatnim festiwalu filmowym w Wenecji, to czarna komedia, opowiadająca o spotkaniu dwóch małżeństw, których synowie wdali się w bójkę. Konfrontacja przeradza się w otwarty konflikt dorosłych. Film jest ekranizacją sztuki „Bóg mordu” Francuzki Yasminy Rezy.

W rozmowie na łamach piątkowego „Le Figaro” reżyser wyjaśnia, że tekst Rezy rozbawił go, gdyż jest „satyrą tradycyjnych mieszczańskich wartości, politycznej poprawności i hipokryzji salonowej uprzejmości”.

„Mam dwoje dzieci w wieku 18 i 13 lat i już zdarzyło mi się znaleźć w podobnej sytuacji, jak postaci mojego filmu. Wiem, co to znaczy być pouczanym w szkole czy przez rodziców i być zmuszonym do szukania wyjścia z tarapatów” – wyznał reżyser.

Polański zauważył, że realizacja filmu wiązała się dla niego z wieloma przeszkodami, które go jednak nie zniechęciły, a nawet motywowały. „Lubię stawiać czoła problemom” – powiedział.

Przypomniał, że pracę nad scenariuszem „Rzezi” zaczął w „więziennych” okolicznościach, gdy przebywał jeszcze w areszcie domowym w swojej willi w Gstaad.

Zaznaczył, że „Rzeź” – podobnie jak jego polski film sprzed lat „Nóż w wodzie” – opiera się na teatralnym pomyśle, gdyż akcja rozgrywa się w jednym miejscu i w krótkim czasie.

Polański pochwalił odtwórców głównych ról: Kate Winslet, Jodie Foster, Christopha Waltza i Johna Reilly’ego. Jego zdaniem, w czasie kręcenia filmu „nie było najmniejszych animozji między nimi, co nie zawsze się zdarza”.

Jak podkreślił twórca, w „Rzezi” wykorzystano najnowsze techniki filmowe, w tym ponad 400 efektów cyfrowych.

Pytany przez „Le Figaro”, czy „artysta musi cierpieć dla swojej sztuki”, Polański odparł: „Nie sądzę. Na pewno niektóre doświadczenia są użyteczne. +Pianista+ jest filmem, który mógłbym nakręcić z zamkniętymi oczami, gdyż miałem za sobą przeżycia, które wciąż żyły we mnie. Ale uważam się bardziej za rzemieślnika niż artystę”.

Nawiązując do nowej superprodukcji Stevena Spielberga o przygodach bohatera – Tintina, Polański przyznał, że wiele lat temu sam myślał o ekranizacji słynnej serii komiksów. „Szybko porzuciłem ten pomysł: aktorzy i naturalne dekoracje nie mogły robić takiego wrażenia jak komiks” – powiedział. Pochwalił jednak film Spielberga, twierdząc, że użyte w filmie efekty specjalne pozwoliły reżyserowi filmu „przekształcić ludzi w postacie komiksowe, zanurzone w scenografii bliskiej temu światu”.

Wspominając o swoich najbliższych projektach, Polański zapowiedział po raz kolejny w ostatnim czasie, że chciałby zrobić film o starzeniu się. Jego akcja rozgrywałaby się przed drugą wojnę światową. „(Film) opowiadałby o losach kobiety, która nie mogła korzystać z dzisiejszych środków, takich jak chirurgia estetyczna, kremy i inne pigułki” – wyjaśnił. (PAP)

szl/ ls/