Piotr Naliwajko – kontrowersyjny twórca obrazoburczych_obrazów, które obnażają brzydotę współczesnego świata.

Piotr Naliwajko – kontrowersyjny twórca obrazoburczych_obrazów, które obnażają brzydotę współczesnego świata.

Sztuka Piotra Naliwajki ma to do siebie, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Jednych zachwyca doskonałość warsztatu artysty oraz jego bezkompromisowość w krytyce zła i wszechogarniającej tandety, inni natomiast czują się dotknięci odważnym przedstawianiem katolickich świętych. Jedno jest pewne – obrazy Piotra Naliwajki prowokują do myślenia.
Artysta przyszedł na świat w 1960 roku w Świętochłowicach. Dziewiętnaście lat później rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie w arkana sztuki wprowadzili go Maciej Bieniasz i Jerzy Duda-Gracz. Rok przed ukończeniem edukacji artystycznej Piotr Naliwajko, Leszek Zegalski i Janusz Szpyt stworzyli grupę artystyczną o znamiennej nazwie – Tercet Nadęty czyli Całkiem Nowi Dzicy Normalni Dadaiści. Członkowie Tercetu szybko rozsławili stworzoną przez siebie grupę za sprawą kontrowersyjnych wystąpień, radykalnej krytyki tradycyjnej sztuki oraz organizowania wystaw swoich prac w bardzo nietypowych miejscach. Specjalizowali się oni także w malowaniu wielkoformatowych dzieł na niekonwencjonalnych tworzywach, takich jak plandeki i płótna namiotowe. Po pewnym czasie artyści z Tercetu postanowili opuścić Polskę i wspólnie wyjechać do Niemiec. Tam ich drogi się rozeszły i każdy z malarzy skupiał się od tej pory wyłącznie na własnej twórczości.
Już w pierwszych latach pobytu w Niemczech talent Naliwajki został dostrzeżony przez krytyków. Artysta malował wtedy kontrowersyjny cykl obrazów, które przedstawiały Chrystusa pojawiającego się we współczesnym świecie. Największą sławę zdobyło dzieło zatytułowane „Chrystus w autobusie”, które trafiło do muzeum archidiecezjalnego w Wurzburgu. Po krótkim czasie artysta zyskał uznanie oraz sławę, a jego obrazy można było podziwiać podczas licznych wystaw oraz wernisaży. Po sukcesie odniesionym w Niemczech, Naliwajko postanowił zaprezentować swoje oryginalne spojrzenie na świat holenderskiej publiczności, a później także amerykańskim miłośnikom współczesnego malarstwa. Wszędzie, gdzie się pojawiał, osiągał niewiarygodny sukces – jego twórczość była dla publiczności czymś nowym, co wzbudzało zainteresowanie oraz wywoływało skrajne reakcje – od zachwytu poprzez niedowierzanie, aż po szczere oburzenie. Twarz Piotra Naliwajki zdobiła okładki najbardziej wpływowych gazet, a jego obrazy osiągały astronomicznie wysokie ceny na zagranicznych rynkach. Artysta wystawiał swoje prace nie tylko w Polsce, Niemczech, Holandii i Stanach Zjednoczonych, ekspozycje obrazów jego autorstwa miały miejsce także w Hiszpanii, Belgii, Francji, ZSRR, Szwajcarii i we Włoszech.
Do owoców twórczości Piotra Naliwajki należą przede wszystkim portrety oraz układy figuralne. Artysta specjalizuje się także w tworzeniu obrazów wielkoformatowych – do jego największych i zarazem najbardziej znanych dzieł tego typu należy obraz zatytułowany „Zdumiewająco nieprzemysłowy duch”, który pełni funkcję kurtyny w Teatrze Powszechnym w Łodzi.
W swojej twórczości Naliwajko często sięga po motywy mitologiczne i biblijne oraz cytuje fragmenty obrazów dawnych mistrzów pędzla. Najbardziej inspirują go dzieła Jacka Malczewskiego, z którymi współczesny artysta prowadzi dialog, trawestując płótna lub naśladując charakterystyczne cechy stylu twórcy „Błędnego koła”.
Piotr Naliwajko łączy w swej sztuce realistycznie ukazany obraz świata z surrealistycznymi zestawieniami postaci i przedmiotów. Doskonały warsztat malarza sprawia, że niektóre portrety bardziej przypominają fotografie ludzi niż tradycyjne obrazy, inne natomiast są wzorowane na twórczości dziewiętnastowiecznych malarzy. Duża część płócien artysty tonie w brązach, beżach i szarościach, które powszechnie stosowali przedstawiciele szkoły monachijskiej. Naliwajko w interesujący sposób łączy dawny sposób przedstawienia postaci ze atrybutami współczesnego świata. Przykładem tego jest choćby jeden z najbardziej kontrowersyjnych obrazów tegoż artysty – „MBCzJB”. Przedstawia on Matkę Boską Częstochowską trzymającą dzieciątko Jezus na tle brunatnej, pozbawionej dekoracji płaszczyzny. Już samo zestawienie wizerunków świętych, których sylwetki spowijają kunsztownie haftowane tkaniny, z niepokojąco pustą przestrzenią jest zaskakujące, jednak to nie brak ozdób wywołał oburzenie wśród polskich katolików. Piotr Naliwajko dokonał innego, bardo odważnego i kontrowersyjnego zabiegu – w roli Matki Boskiej Częstochowskiej umieścił lalkę Barbie, która trzyma na lewej ręce Jezusa, przekopiowanego z oryginalnego obrazu sakralnego. Gdyby podobne dzieło stworzył inny, mniej utalentowany artysta, to jego obraz balansowałby zapewne na granicy kiczu, jednak w przypadku Naliwajki można mówić raczej o zastosowaniu nietypowej konwencji. Malarz ten stworzył bowiem obraz dopracowany w każdym szczególe. Nie skupił się on wyłącznie na zamianie oblicza Marii na twarz Barbie, ale również drobiazgowo zarysował skomplikowany układ padania refleksów świetlnych oraz podporządkował styl przedstawienia postaci regułom stosowanym przez dawnych mistrzów pędzla. Warto zwrócić uwagę choćby na aureole, otaczające głowy Marii i Jezusa – ich złoty odcień oraz nieregularne zabarwienie nasuwają jednoznaczne skojarzenia ze starym obrazem, z którego częściowo zeszła już farba. Dzięki zastosowaniu całej gamy technik malarskich mamy wrażenie, że współczesna ikona konsumpcjonizmu, jaką jest Barbie idealnie komponuje się z przekopiowanym z częstochowskiego obrazu Jezusem. Złudzenie to zniknie jednak, gdy przyjrzymy się lewej ręce lalki, która odstaje od sylwetki w nienaturalnym geście. Jej błyszcząca plastikiem powierzchnia oraz nietypowe dla ręki człowieka proporcje sprawiają, że Barbie zaczyna nam się jawić jako sztuczny i tandetnie wykonany twór.
Wiele osób odebrało namalowanie „MBCzJB” jako atak na ich uczucia religijne, zwróćmy jednak uwagę na to, że przesłanie obrazu nie jest wcale jednoznaczne i wymaga ono głębszego zastanowienia się nad celowością zmiany wizerunku postaci Marii. Wydaje się, że Piotr Naliwajko nie zamierzał wykpiwać samej istoty chrześcijaństwa, chciał jednak skłonić społeczeństwo do refleksji nad najbardziej niską odmianą kultu katolickich świętych. Nie od dziś wiadomo, że figurki Marii, Jezusa oraz innych świętych podlegają coraz większej komercjalizacji. Na jarmarkach oraz u osób handlujących w pobliżu miejsc sakralnych znaleźć można odblaskowe obrazki oraz plastikowe statuetki rozmodlonych postaci, które służą do przechowywania wody święconej. Fluorescencyjne medaliki, tandetnie wykonane żłobki oraz figurki świętych z odkręcanymi głowami (na wodę z uzdrawiającego źródła) stanowią najbardziej kiczowatą formę kultu świętych, która staje się coraz bardziej znamienna dla naszych czasów. Zapotrzebowanie na tego typu przedmioty jest ogromne, podczas gdy mało kto jest zainteresowany kupnem reprodukcji obrazów sakralnych, stworzonych przez dawnych mistrzów. Maryja naszych czasów nie wygląda już jak Madonna z obrazów Botticelliego, jej rysy twarzy są bowiem bliższe sztucznie wyidealizowanej lalce Barbie.
Nina Kinitz 2 maja 2009