Pałac w Śmiełowie

Po wojnie pałac był szkołą. W 1975 zostało w nim utworzone Muzeum im. Adama Mickiewicza, ze względu na trzy tygodnie, które w 1831 roku spędził tam poeta.
Jest to idealne miejsce do zwiedzenia dla tych, dla których Adam Mickiewicz „wielkim poetą był”. Dla mnie muzeum jest niekompletne. Mało w nim Mickiewicza, o wiele więcej jego znajomych, przyjaciół, ludzi, z którymi miał kontakt bezpośredni lub też pośredni. Jedynymi eksponatami, które mnie zainteresowały, były pierwsze wydania „Pana Tadeusza” oraz wydania w innych językach – między innymi francuskim, niemieckim, ukraińskim, angielskim, a nawet hebrajskim. Gałązka brzozy podpisana, jako „Gałązka drzewa, które posadził Adam Mickiewicz” nie zachwyciła mnie, wręcz przeciwnie. Umieszczanie kawałka drewna w oddziale poznańskiego Muzeum Narodowego jest na granicy absurdu i kiczu.
Zaintrygowała mnie ciekawostka o wzroście Mickiewicza. Miał on zaledwie 158 centymetrów, a pomimo to uwodził kobiety z powodzeniem. Przypuszcza się, że w Wielkopolsce pozostawił wielu nieślubnych potomków.
Pobyt w muzeum nie dostarczył mi zbyt wielu wrażeń. Prawdziwą radość czerpałam jedynie z utożsamiania się z dawnymi mieszkańcami pałacu, siadając na krzesłach, fotelach i łóżkach, pochodzących z XVIII i XIX wieku. Gdyby nie ta niedozwolona „zabawa”, nie miałabym żadnych pozytywnych wspomnień ze Śmiełowa. Nie jest to spowodowane brakiem wiedzy czy wyobraźni pani przewodnik, ale zwykłymi, ludzkimi uczuciami, takimi jak niechęć do twórczości Adama Mickiewicza.
Miłego zwiedzania! Łóżka naprawdę miękkie.

Hanna Szczesiak 2008.10.12