Pachnąca wizja Kolskiego

Pachnąca wizja Kolskiego

Wiele osób narzeka, że w polskim kinie od dawna nie dzieje się nic ciekawego, a do nowych produkcji zaliczyć można jedynie brutalne filmy sensacyjne oraz banalne komedie romantyczne. To stwierdzenie byłoby słuszne, gdyby nie dwa wyjątki: filmy młodego pokolenia (wystarczy tu wymienić takie nazwiska, jak: Kazejak-Dawid, Migas, Fabicki,) oraz dzieła kilku wybitnych reżyserów, którym udało się wypracować swój niepowtarzalny styl – do nich należy Jan Jakub Kolski. Twórca ten jest znany polskiemu widzowi z Pornografii, Daleko od okna, Pogrzebu kartofla, a przede wszystkim z najnowszego dzieła – Jasminum.
Film ten reklamowany jest jako „pachnący miłością”, od razu więc trzeba podkreślić, że nośne hasło promocyjne nie oddaje całkowicie tematyki dzieła Kolskiego. Owszem sam tytuł odnosi się do sfery uczuć, jednak Kolski porusza w swym utworze o wiele więcej problemów, bohaterowie zastanawiają się nad pojęciem świętości, wygłaszają opinie dotyczące sztuki, a przede wszystkim kondycji współczesnego filmu, a także doświadczają cudu – każdy w inny sposób. Wielowątkowość Jasminum sprawia, że utwór Kolskiego nie jest banalną historią miłości, lecz dziełem o większych ambicjach. Świadczy o tym zresztą nie tylko problematyka filmu, ale również sposób realizacji – gra światła i cieni, jasne obrazy, bogata kolorystyka oraz fantazyjne wzory przenoszą widza w bajkowy, pełen magii świat, który rządzi się swoimi prawami. Ciekawe są również dźwięki dobiegające z ekranu – efekty dźwiękowe towarzyszą nam przez cały czas: muzyka Koniecznego, której powaga jest łagodzona nuceniem motywów przewodnich przez małą Eugenię i odgłosy wydawane przez skrzypiące drzwi oraz inne sprzęty z wyposażenia klasztoru to najbardziej charakterystyczne, choć nie jedyne tony, które oddziaływują na zmysł słuchu widza.
Jak można by streścić fabułę tego niepowtarzalnego filmu? W niezwykle prosty sposób: do starego klasztoru przyjeżdża konserwatorka zabytków wraz ze swoją córeczką – Eugenią. Przybywają one do miejsca owianego tajemnicą przeszłości i przesiąkniętego oczekiwaniem na cud. Atmosfera niezwykłości towarzyszy dziewczynce i jej matce już od samego przyjazdu, kiedy to dowiadują się one o fenomenie pachnących drzewami owocowymi mnichów. W miarę rozwoju akcji poznajemy również mieszkańców Jaśminowa, co umożliwia nam śledzenie kolejnych wątków, jak chociażby miłość prowincjonalnej fryzjerki do gwiazdora filmowego (tu nieco przerysowana i mało autentyczna rola Bogusława Lindy). W międzyczasie możemy przekonać się, że zakonnicy nie żyją w całkowitym oderwaniu od typowo ludzkich problemów i…pokus. Godna uwagi jest postać przeora klasztoru, którego fascynacja kinematografią, a przede wszystkim filmami Felliniego uzasadnia pojawienie się w obrazie Kolskiego krytycznych uwag dotyczących kondycji współczesnego kina.
Miejscem akcji jest klasztor – budowla sakralna, która kojarzy się wszystkim z powagą, a nawet ze smutkiem. Siedziba zakonników z Jasminum jest jednak inna – wprawdzie grube, surowe mury i ascetyczne wnętrza nie odbiegają zanadto od schematycznego wyobrażenia klasztoru, lecz ludzie, którzy go zamieszkują nadają temu miejscu zupełnie inny charakter. Kolski ukazuje słabości zakonników, ich marzenia i pokusy, każe nam spojrzeć na nich jak na ludzi z krwi i kości. Zabieg ten sprawia, że patrzymy na nich z przymrużeniem oka, z pewną pobłażliwością i dzięki temu nie umyka nam dowcip, którym przesycony jest cały film. Spełniło się więc pragnienie Kolskiego, który zamierzał stworzyć obraz, który wywoła uśmiech na twarzach widzów.
Reżyser Jasminum postawił przed sobą wyjątkowo ambitny cel – chciał zrealizować film, który oddziaływałby na zmysły widza – nie tylko na wzrok, czy słuch lecz przede wszystkim powonienie. Czy udało się zrealizować obraz, który tak bardzo sugeruje nam zapach, że istotnie zaczynamy go odczuwać? Zdecydowanie tak!
Dzięki efektom dźwiękowym i wizualnym oraz nastrojowości filmu udaje się reżyserowi zaangażować w odbiór dzieła również zmysł powonienia. Dotyczy to nie tylko pachnących mnichów czy kompozycji zapachowych wytwarzanych przez konserwatorkę zabytków, ale również niepozornych przedmiotów codziennego użytku – słyszymy skrzypienie starych, ciężkich drzwi i od razu zaczynamy czuć aromat drewna, z którego je zrobiono.
Czy warto obejrzeć „film pachnący miłością”? Tak, chociażby dlatego, że jest to pierwszy w Polsce „zapachowy obraz”. Jasminum często bywa porównywane do Pachnidła, które jednak wydaje się być mniej sugestywne od dzieła Kolskiego.
Sekret polskiego filmu polega na równoczesnym oddziaływaniu na zmysł słuchu, wzroku i powonienia, dzięki czemu udaje się otrzymać zaplanowany efekt. Uzyskanie wrażenia wyczuwania zapachów jest mocną stroną tego filmu, tak samo jak zdjęcia, scenariusz i gra aktorska. I choć nie udało się Kolskiemu całkowicie uniknąć błędów przy tworzeniu Jasminum (sztuczny i nieuzasadniony psychologicznie wątek miłości fryzjerki do gwiazdora filmowego), to jednak film jest warty polecenia, chociażby dlatego, że stanowi zupełnie nowe spojrzenie na sztukę filmową.

Nina Kinitz 2008.10.10