Nie tylko Miś Uszatek — polskie filmy animowane

Nie tylko Miś Uszatek — polskie filmy animowane

Spośród kilku rodzajów filmu animowanego (lalkowy, rysunkowy, korzystający z techniki wycinnankowej), jako pierwsze realizowano w Polsce oczywiście filmy rysunkowe. Już w 1916 roku Feliks Kuczkowski zaprezentował Flirt krzesełek oraz Luneta ma dwa końce. Autorem rysunków do filmu był Lucjan Kobierski. Prawdziwe jednak narodziny polskiej animacji, tej która jest jakością samą w sobie, znaną w środowisku filmowym na całym świecie, miały miejsce znacznie później, bo dopiero po II wojnie światowej.

W roku 1947 Zenon Wasilewski, znany karykaturzysta, zrealizował krótkometrażowy animowany film dla dzieci, Za króla Krakusa. Mimo pewnych niedociągnięć technicznych, wynikających z trudnych warunków, (film realizowny był w prywatnym mieszkaniu Wasilewskiego!), film okazał się wydarzeniem, a nawet otrzymał nagrodę na festiwalu filmów dla dzieci w Paryżu. W tym samym roku 1947, w Łodzi, obok Łódzkiej Wytwórni Filmowej, otwarty został Oddział Filmów Lalkowych, znany szerzej pod nazwą, jaką nadano mu w 1960: Studio Małych Form Filmowych Se-Ma-For. Wyprodukowało one takie przeboje ekranu jak Miś Uszatek, Zaczarowany ołówek czy Przygody misia Coralgola, które — choć stare — zachwycają kolejne pokolenia małych widzów.

Ze słynnym Se-ma-forem konkurowały inne studia. W Bielsku-Biełej, w Studiu Filmów Rysunkowych powstał Bolek i Lolek, a w warszawskim Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie, zrealizowano Dzwine przygody Koziołka Matołka. Dziś, gdy nie powstaje w Polsce wiele produkcji animowanych dla dzieci, te bajki pozostają nie tylko reliktem historii, ale prawdziwie godną, rodzimą alternatywą dla filmów Disney’a i Pixara.

Jednak to nie filmami dla dzieci, polskie studia zasłynęły na całym swiecie. Począwszy od końca lat 50., tzn od epoki, w kórej tryumfy śwęciło kino polskie jako zjawisko w ogóle, rozpoczęły się też złote czasy dla filmu animowanego dla dorosłych. Pierwszą tak ważną prdukcją był Dom z 1958, wspólne dzieło najsłynniejszych polskich animatorów tego okresu, Waleriana Borowczyka i Jana Lenicy. Film składa się z ciągu niepowiązanych ze sobą scen, rozgrywających się w starej kamienicy, czysto absurdalna zabawa formą, która — należy to przyznać — może znużyć nieprzyzwyczajonego do podobnych eksperymentów, widza. W tym samym roku Halina Bielińska i Włodzimierz Haupe zaprezentowali Zmianę warty, nie mniej chwaloną, bardziej angażujacą emocjonalnie. Jest to historia płomiennej miłości, która doprowadza do tragedii — nie byłoby w tym nic bardzo niezwykłego, gdyby nie fakt, że protagoniści, zołnierz i królewna, to w filmie… pudełka od zapałek.

W latach 60. nastąpił wręcz wysyp młodych utalentowanych animatorów, pełnych oryginalnych pomysłów i artstycznej odwagi. Uznani już twórcy nie dawali się również zostawić w tyle. Nowe filmy realizował Jan Lenica, jego Labirynt z 1962 roku, poruszający obraz jednostki w totalitarnej rzeczywistości, do dzis uważany jest za jeden z najlepszych i najważniejszych filmów animowanych wszechczasów. Fotel Daniela Szczechury, zrealizowany za pomocą bardzo prostych środków, objechał wszystkie ważne światowe festiwale. Mirosław Kijowicz zadawał pytania o relację między katem a ofiarą w Klatkach z 1966 roku. Filmy animowane z tego okresu układają sie w pewien wzór: za pomocą oszczędnych środków, często uciekajac się do ironii i żartu, twórcy zadawali ważkie pytania. Zaczęło się mówić o szkole filozofującej, zwanej też jeszcze dumniej, Polską Szkołą Animacji.

Na początku lat 70. pojawiła się kolejna fala młodych, obiecujących debiutantów. Spośród nich, najważniejsi to: Ryszard Czekała i jego surowe, ekspresyjne dzieła (Ptak, Sekcja zwłok), Jerzy Kucia (Powrót, Winda), którego filmy i dziś są sensacją (jak w przypadki Strojenia instrumentów), Julian Antoniszczak i jego żartobliwe, pełne dsytansu Jak działa jamniczek czy Film o sztuce biurowej.

Można dojść do wniosku, że produkcje z lat 70. charakteryzowały siś ogólnie dość pesymistycznymi nastrojami, tworzyły niepokojącą atmosferę. Taka była Muszla Jerzego Kaliny, Bankiet Zofii Oraczewskiej, Lekcja fruwania Andrzeja Krauzego oraz przede wszystkim słynny Ostry film zaangażowany Antoniszczaka. Coraz odważniej też podchodzono do rozliczenia historią najnowszą. W 1981 roku Andrzej Warchał zaprezentował Drogę z przejazdem strzeżonym, w którym człowiek oczekuje przed zamkniętym szlabanem, wspominając swe życie, od wyzwolenia do Sierpnia. Gdy szlaban unosi się, mężczyzna nie rusza jednak, a dźwięk trąbiących na niego samochdów zaczyna przypominać policyjną syrenę. Jerzy Kalina zrealizował wtedy równie ponure Solo na ugorze.

Najsłynniejszym osiągnięciem polskiej animacji w latach 80. jest bez wątpienia Tango Zbigniewa Rybczyńskiego (1980). Film ten otrzymał Oscara i przynajmniej kilkadziesiąt innych nagród na całym świecie. Trzydzieści sześć osób, które wchodzą do jednego pokoju, wykonują tam codzienne czynności i wychodzą, nie wchodząc sobie w drogę przy akompaniamencie muzyki Janusza Hajduna — to nie tylko imponujacy pod względem technicznym popis Rybczyńskiego. Można w tym filmie odnaleźć kwintesencję narodu; wszystkie typy ludzkie — we wszystkich odsłonach. Rybczyński pokazuje ludzi, którzy choć się mijają o włos — nie zauważają się. Są sami, choć w pokoju pozostaje jeszcze cały tłum.

Najbardziej oryginalnym twórcą, debiutującym w latach 80. był Piotr Dumała. Wykorzystuje on bowiem absolutnie oryginalną technikę animowania obrazów na gispowych płytach. Jego filmy są nastorojowe, pełne napięcia, bardzo malarskie. Co więcej, Dumała bierze na warsztat Fiodora Dostojewskiego — zrealizował jego opowiadanie Łagodną (1986), co okazało się prawdziwym wydarzeniem roku. W 2000 roku wrócił do klasyki i zekranizował, również na gipsowych płytach, Zbrodnię i karę, idealnie przenosząc na ekran duszną, pełną ponurych refleksji atmosferę książki.

W 2002 roku naszym skarbem nardowym ogłoszono młodego animatora, Tomasza Bagińskiego, którego impresjonistyczną Katedrę nominowano do Oscara. Zainteresowanie wzbudził znowu w 2007 roku Sztuką spadania.

W 2008 roku polska animacja po raz kolejny znalazła się na ustach wszystkich. Piotruś i wilk Suzie Templeton, będący animowaną ekranizacją słynnej bajki Siergiusza Prokofiewa, zrealizowano w łodzkim Se-ma-forze. Film otrzymał Oscara za najlpeszy krótkometrażowy film animowany. Po raz kolejny polscy animatorzy uzyskali potwierdzenie swej wartości. Nagroda ta zwróciła też uwagę na finansowe problemy wytwórni, której może grozić zamknięcie. Wielka szkoda by było zniweczyć coś, co może stać się naszą polską specjalnoscią.
Filmpolski.pl — z dnia 7 lipca 2008
Wikipedia.pl — z dnia 7 lipca 2008
http://www.polska-animacja.pl/wstep.html — z dnia 7 lipca 2008
Stanisław Janicki, Film polski od a do z, Warszawa, 1972
Małgorzata Kurowska 2008.07.30