Yayoi Kusama – kropki w Tate Modern

Yayoi Kusama – kropki w Tate Modern

To pierwsza tak duża wystawa Kusamy w Wielkiej Brytanii. 82-letnia Japonka ma za sobą ponad 60 lat pracy twórczej, w czasie której zyskała przydomek “najbardziej interesujące i intrygującej artystki świata”, ale dopiero teraz udało jej się naprawdę przebić do świata sztuki zachodniej.

Londyńska wystawa zbiera całą twórczość Kusamy – malarstwo, rzeźby, filmy, a nawet książki. Znalazły się na niej będące znakiem rozpoznawczym artystki kropki (tzw. polka dots), jak i liberalne dzieła z penisami w roli głównej, a także spektakularne lustrzane pokoje. Niektóre z nich Kusama zbudowała specjalnie na tę okazję.

Również sama artystka wyglądała jak dzieło sztuki. W czerwonej peruce, z intensywną czerwoną szminką i dopasowaną, czerwoną sukienką w kropki była niewątpliwą gwiazdą wtorkowego wernisażu. Kusama chętnie odpowiadała na pytania dziennikarzy, nawet najbardziej osobiste. Nie sposób było uciec od tematu jej zdrowia psychicznego – problemy, których doświadczała bardzo mocno wpisały się w końcu w jej sztukę.

Artystka na ochotnika poddała się zresztą leczeniu psychiatrycznemu i w latach 70. wybudowała sobie studio naprzeciwko szpitala. Dzięki temu – jak przyznała – zamieniła swoją chorobę w sztukę. “Lekarze powiedzieli, że dzięki twórczości udało mi się znaleźć ujście dla moich problemów i utrzymać chorobę w ryzach. Myślę, że to jedna z rzeczy, które ludzie kochają w mojej sztuce” – powiedziała artystka.

Co ciekawe, Yayoi Kusama przyjechała do Londynu w czasie, gdy “swoje kropki” wystawia tam Damien Hirst – jeden z najsłynniejszych i najdroższych brytyjskich twórców młodego pokolenia. Pokryte kropkami obrazy Hirsta wywołują dużo kontrowersji, ponieważ sam malarz przyznał, że tylko niewiele z nich wyszło spod jego ręki, a przy pozostałych pomagali mu asystenci. Kusama, która motywu powtarzających się kropek używała zanim jeszcze Hirst pojawił się na świecie nie była jednak wobec młodego kolegi krytyczna.

“Kocham twórczość Damiena Hirsta. Szanuję go jako artystę i cieszę się, że kropki, które zaczęłam malować jeszcze jako mała dziewczynka, stały się na całym świecie symbolem miłości i pokoju, i wszyscy używają ich z podobnym przesłaniem” – powiedziała Yayoi Kusama.

“Ludzie często pytają mnie o rynek i komercjalizację sztuki. Prawda jest taka, że jeśli ktoś stara się sprzedać swoje dzieła jak najdrożej, to wchodzi na złą drogę. Trzeba tworzyć sztukę na tyle wartościową, że może ona się dobrze sprzedać, ale przede wszystkim należy się skupić na tworzeniu, nie sprzedawaniu” – dodała artystka.

I przyznała, że w przeciwieństwie do Hirsta nigdy nie korzysta z pomocy asystentów. “Właśnie dlatego jestem teraz na wózku. Całe życie robiłam wszystko sama. Była to ciężka, fizyczna praca”.

Zdaniem Frances Morris, kuratorki wystawy, Kusama powinna być dziś lepiej znana. “Przez ostatnie 50 lat Kusama stale wyprzedzała czas. Jeśli z jakiegoś powodu nie jest gwiazdą sztuki światowego formatu, to dlatego, że nigdy nie pozostała w jednym miejscu wystarczająco długo, żeby ustanowić swój status”.

Może się to zmienić za sprawą wystawy w Tate Modern, która czynna będzie do 5 czerwca. Później prace Kusamy zobaczyć będzie można także w Madrycie, Paryżu i Nowym Jorku.(PAP Life)

jmy/ dki/