W cieniu Kościoła Zbawiciela

W cieniu Kościoła Zbawiciela

Plac Zbawiciela, zwany też Salwatorem, znajduje się na osi ulicy Marszałkowskiej. Jest tzw. placem gwiaździstym, uformowanym na kształt gwiazdy. Został wytyczony ok. 1768. Od okrągłego kształtu zwany był Rotundą. W XVII w. przecinały go dwie trasy – z zamku Ujazdowskiego Drogą Królewską oraz z Mokotowskiej w Marszałkowską, do rogatek Mokotowskich przy Polnej, a później do tychże rogatek na obwodzie Placu Unii Lubelskiej. Od 1784 przez Rotundę biegła trasa do Nowej Wsi – wówczas wznoszącej się po obu stronach ulicy Nowowiejskiej.

Rotunda była wówczas zanurzona w zieleni. Na miejscu później wybudowanego Kościoła Zbawiciela, funkcjonowała 5-hektarowa szkółka drzew owocowych, z hodowlą winogron. W 1929 na tym terenie postawiono karczmę pod szyldem „Czerwona”. Przy tym właśnie placu w 1878 opracowano tzw. Program Brukselski. Tutaj bowiem, w małym, drewnianym domku, pod numerem 27 mieszkał Ludwik Waryński – główny twórca programu polskich socjalistów.

Powoli plac zdobywał coraz bardziej nowoczesny wygląd, chociaż trzeba przyznać, że dzisiaj jest to jeden z tych zakątków Warszawy, gdzie czuje się „starego ducha” Miasta. Już w ok. 1820 położono na nim bruk szosowy, natomiast ok. 1880 zaczęto zabudowywać go kamienicami, a rok potem przeprowadzono linię tramwaju konnego.

Kościół św. Aleksandra, znajdujący się na pobliskim Placu Trzech Krzyży, na początku XX w. stał się zbyt mały dla licznych wiernych. Powstał więc pomysł wybudowania nowej świątyni, właśnie na Rotundzie. Zburzono więc „Czerwoną” i rozpisano konkurs na projekt nowego kościoła. Konkurs wygrał projekt na styl gotycki, autorstwa Stefana Szyllera. Uznano jednak realizację za zbyt kosztowną i w rezultacie świątynia została wzniesiona w myśl pomysłu Józefa Piusa Dziekońskiego, Ludwika Panczakiewicza i Władysława Żychlewicza.
Dzisiaj mamy możliwość podziwiania smukłego, pięknego budynku, nawiązującego do architektury polskiego renesansu, ale kojarzącego się także z gotykiem. To co przeszkadza w pełnym oglądzie świątyni, to umieszczenie jej w bardzo bliskim sąsiedztwie innych zabudowań oraz rozciągające się tuż przed nim linie tramwajowe. Jednak może właśnie ta ciasnota tworzy niezwykły klimat placu, który jest przez to bardziej kameralny.

Zabudowa placu została zniszczona podczas bombardowania tuż przed wyzwoleniem stolicy. Bezmyślne działania Hitlerowców doprowadziły do wyniszczenia kościoła: runęły sklepienia, dolny kościół oraz hełm zachodniej wieży. Z zabudowań placu pozostały w całości jedynie trzy kamienice. To co zniszczyła wojna próbowali potem wykorzystać komuniści. Powstały różne arcyciekawe pomysły. W latach 50. XX wieku podczas budowy MDM zastanawiano się nad odbudową kościoła w bardziej zwartej formie, bez wież (z powodów estetycznych i ideologicznych). Ostatecznie wydano jednak zgodę na ich odbudowę. Odrestaurowano także ołtarz i figurę św. Ekspedyta. Jest on patronem od spraw nie cierpiących zwłoki oraz egzaminów, co stawia go jako szczególną postać, do której zwracać się mogą studenci, nie tylko w momentach kryzysowych. Jego atrybutem jest kruk, który to ptak według rzymskiej legendy powtarzał “cras… cras…” (tj. jutro, jutro).

W prawej nawie w 1952 wystawiono ołtarz św. Teresy od Dzieciątka Jezus z jej nowym wizerunkiem. W kaplicach przylegających do prezbiterium znalazły się także ołtarze św. Michała Archanioła i św. Józefa.

Wielu Warszawiaków uważa Plac Zbawiciela za najbardziej magiczne miejsce w stolicy. Studenci uwielbiają go za Que Huong, gdzie można zjeść smaczne i tanie chińskie potrawy za szkołę językową u metodystów i jedne z najlepszych klubów w Warszawie (np. Plab B). Osoby starsze mogą tutaj odpocząć od zgiełku miasta.

Źródło: Szwankowski Eugeniusz,Ulice i place Warszawy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1964.