Twarz Maryi w centrum Warszawy

Twarz Maryi w centrum Warszawy

IM: – Skąd się wziął pomysł fotografowania warszawskich kapliczek?
AB: – Od dawna mieszkam w Warszawie. Pewnego razu po prostu zauważyłam, że coś takiego jak podwórkowe kapliczki w tym mieście istnieje. I zaczęłam je fotografować. Było to na początku lat osiemdziesiątych.

IM: – I od dwudziestu lat fotografuje Pani podwórkowe kapliczki?
AB: – Tak. W 1984 roku miałam pierwszą – czarno-białą – wystawę zdjęć. Niedawno pojawił się pomysł wydania albumu z fotografiami kapliczek. Postanowiłam więc dokończyć dokumentację. Postanowiłam, choć zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy jej nie dokończę. Kapliczek jest dużo, ja nie o wszystkich wiem i nie wszystkim dam radę zrobić zdjęcia. Zwłaszcza że objętość albumu jest ograniczona.

IM: – Album jest już w sprzedaży.
AB: – Znajduje się w nim ponad 200 zdjęć.

IM: – A ile kapliczek podwórkowych znajduje się w Warszawie?
AB: – Około 500. Ja sfotografowałam 300. Kapliczki podwórkowe stoją na dziedzińcach, wiszą na klatkach schodowych lub bramach kamienic. Ludzie tych kapliczek nie zauważają. Sfotografowałam pewną kapliczkę na Ząbkowskiej 5. W tej kamienicy znajduje się pub. Jestem pewna, że większość osób wchodzących do pubu nawet nie wie, że stoi przed nim jakaś kapliczka.

IM: – W jakich dzielnicach robiła Pani zdjęcia?
AB: – Najwięcej kapliczek jest w Śródmieściu i na Pradze. Obecność kapliczek jest zależna od tego, czy dzielnica była ucierpiała w czasie wojny. Na przykład Wola była bardzo zniszczona i tam znajduje się niewiele figur. Wiadomo, że na terenach byłego getta też trudno znaleźć cokolwiek. Niektóre z kapliczek są przedwojenne, część powstała w czasie okupacji.

IM: – W albumie, który niedawno został wydany, Pani zdjęcia uzupełnione są opisami, które powstały po rozmowach z ludźmi opiekującymi się kapliczkami.
AB: – Komentarze do zdjęć napisała Magdalena Stopa. Szukała starszych ludzi, którzy pamiętają historię kapliczek i się nimi opiekują. Niektórzy pamiętają nawet budowę kapliczek. Starsi ludzie opowiadają osobiste, intymne historie związane z kapliczkami. Ja skupiałam się tylko na robieniu zdjęć. Kapliczki to bardzo trudne obiekty do sfotografowania. Często są schowane, wciśnięte między ściany kamienicy i niełatwo do nich dotrzeć. Twarze świętych postaci oddzielone są brudną szybą.

IM: – Uderzające są te zdjęcia, na których widać zbliżenie twarzy.
AB: – W fotografowaniu kapliczek podwórkowych wydawały mi się ważne dwie rzeczy. Po pierwsze pokazanie kontekstu, miejsca, w których te kapliczki stoją. Po drugie – sfotografowanie twarzy, przyjrzenie się detalom. Stąd pomysł zorganizowania dwóch wystaw jednocześnie – każda z nich zwraca uwagę na coś innego. W Galerii Jabłkowskich zdjęcia wiszą na dziedzińcu kamienicy. Tam słychać gwar Chmielnej, panuje pośpiech. A zdjęcia na ścianach pokazują ciemne podwórka, śmietniki, między którymi stoją niezauważalne kapliczki. Ta przestrzeń, w której stoją maryjne figury, wydała mi się znacząca.

IM: – Na drugiej wystawie, w Atelier Foksal, widać zbliżenia twarzy.
AB: – Najbardziej w fotografowaniu fascynują mnie detale. Szczególnie lubię fotografować szczegóły, bo one kryją znaczenia, których nie widać na pierwszy rzut oka. Zaczęłam więc robić portrety tym postaciom z kapliczek. Te zdjęcia umieściłam w ramkach – w Atelier Foksal wiszą na ścianach. Tak jak zwykłe portrety ludzi, które wieszamy w naszych domach.

IM: – Każda z twarzy jest inna.
AB: – Historia powstawania twarzy jest bardzo ciekawa. Większość z tych figur jest zrobiona fabrycznie. Na początku wyglądały więc tak samo, jakby zeszły z tej samej taśmy produkcyjnej. Ale przez lata mieszkańcy kamienic zmieniali ich wygląd. Gdy były niszczone przez deszcz, zaczęli je odmalowywać. Tworzyli im makijaż, zmieniali kolor oczu według własnego gustu. Na twarzach tych figur można zauważyć emocje. Każda z nich coś przeżyła, coś przecierpiała. Na portretach to widać.

IM: – Wokół kapliczek często znajduje się mnóstwo przedmiotów. One mówią o tym, że mieszkańcy kamienic nawiązują dość intymną relację ze świętymi postaciami z figur.
AB: – Ciekawy jest pewien rytuał odprawiany w momencie śmierci któregoś z mieszkańców kamienicy. Kiedy ktoś umiera, pozostali mieszkańcy zabierają z jego domu wszystkie święte przedmioty – obrazki, różańce, krzyże, książeczki do nabożeństwa. Ustawiają je obok figury. Większość przedmiotów, które zanosi się Maryi to wota składane po to, by za coś podziękować lub o coś poprosić. Duża część z nich to wyroby współczesne. Popularne są plastikowe figurki w kształcie Matki Boskiej wypełnione wodą święconą. Przywozi się je z różnych sanktuariów. Ale wokół kapliczek można znaleźć też prawdziwe skarby. Widziałam tam bardzo stare obrazki i piękne książeczki do nabożeństwa.

IM: – W jakim stanie są te kapliczki?
AB: – Niektóre są bardzo zniszczone. Ale bardzo często mieszkańcy o nie dbają.

IM: – Naprawdę są jeszcze w centrum Warszawy ludzie, którzy się nimi opiekują?
AB: – W każdej kamienicy jest osoba odpowiedzialna za opiekę nad figurą. Przeważnie jest to starsza kobieta. Większość kapliczek jest zadbana – mają umyte szybki, stoją przy nich świeże kwiaty, mają wymienione żarówki w światełkach. Starsze babcie proszą sąsiadów o pomoc, jeśli same sobie nie radzą. To one organizują życie wokół kapliczki. Kiedy umierają, życie wokół kapliczki także zamiera.

IM: – A jak wygląda takie życie wokół kapliczki? Czy ta święta przestrzeń wywołuje jakieś specyficzne zachowania mieszkańców?
AB: – W niektórych miejscach na Pradze odprawia się wciąż nabożeństwa majowe. Ludzie zbierają się wokół świętych figur na wspólną modlitwę. To jednak powoli zamiera.

IM: – Zajmuje się Pani fotografią, jednak z wykształcenia jest Pani etnografką.
AB: – Etnografia zajmuje się kultura materialną. Ja jako etnograf jestem szczególnie wrażliwa znaczenia, które przenosi kultura materialna. Każdy przedmiot ma znaczenie i wyraża jakieś istotne treści. Detale, które nas otaczają, mówią dużo o naszej kulturze, i o nas samych.

Rozmawiała IM 2009.05.17

ANNA BEATA BOHDZIEWICZ – urodzona w Łodzi, na Uniwersytecie Warszawskim studiowała etnografię i archeologię. W latach 70-tych pracowała przy filmach Krzysztofa Zanussiego i Krzysztofa Kieślowskiego. W latach 80-tych zaangażowana w opozycję, współpracowała z prasą podziemną. Zajmowała się fotografowaniem codzienności i wydarzeń społecznych. Fotografowała m.in. I Zjazd Solidarności w Gdańsku, pogrzeb Prymasa Wyszyńskiego czy odsłonięcie Pomnika Ofiar Czerwca 1956.
Słynne są jej zdjęcia polskiej codzienności lat 80-tych (cykl zatytułowany Fotodziennik, czyli piosenka o końcu świata). W swych fotograficznych projektach łączyła dokumentację ważnych społecznych i politycznych wydarzeń z własnym komentarzem w formie słownej.
Anna Bohdziewicz jest także autorką wywiadów z fotografami, m.in. z Annie Leibowitz, Zofią Rydet, Edwardem Hartwigiem.
Jej prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Sztuki w Łodzi, Biblioteki Narodowej w Warszawie oraz Musée de l’Elysée w Lozannie.