Sapkowski: nie ma życia poza internetem

Sapkowski: nie ma życia poza internetem

28.10. Warszawa (PAP) – Andrzej Sapkowski na środowym spotkaniu z czytelnikami w Warszawie zadeklarował miłość do internetu i pobłażliwość wobec sieciowego piractwa. „Uszczknięcie z gigantycznych dochodów Gatesa to jednak nie to samo, co rąbnięcie babci podkówki z drobnymi. Choć oczywiście oba czyny są mało chwalebne” – mówił autor „Wiedźmina”.

Sapkowski, który przez większą część swojego życia pisał odręcznie lub na maszynie, teraz nie wyobraża sobie życia bez komputera i internetu. „Powiem więcej: nie ma życia poza internetem. Kogo nie ma w Googlach, ten właściwie nie istnieje, albo może i istnieje, ale to taka połowiczna, marna egzystencja. Internet przypomina mi najbardziej postać z +Bajek robotów+ Lema – Demona II Stopnia, którego skonstruowali Trurl z Klapaucjuszem. Ostatecznie konstruktorzy muszą go zniszczyć albo zginąć w powodzi informacji, którymi zasypuje ich Demon. Tak też może skończyć ten, kto do internetu zabiera się bez przygotowania, bez sprecyzowania na przykład, czego szuka” – mówił Sapkowski.

Narzekanie na internetowe piractwo przypomina – zdaniem Sapkowskiego – „obrażanie się na fakt, że pada deszcz, bo złodziejstwo zawsze było i będzie”. Jednocześnie pisarz dostrzega pewne usprawiedliwienie dla tych, którzy nielegalnie ściągają pliki mp3 z muzyką. „Gdyby ktoś arbitralnie ustalił cenę bochenka chleba na przykład na 65 złotych, to pewnie wszyscy byśmy kradli, ja też, bo to stanowczo za dużo. Podobnie jest z płytami z muzyką, które nie powinny kosztować więcej niż 15 złotych. Wynika to z kalkulacji kosztów nagrania, produkcji, praw autorskich. Cała reszta z 50 złotych, które płacimy za przeciętną płytę, to czysty zarobek nadmiernie chciwych koncernów muzycznych” – mówił Sapkowski. Obecny na sali producent audiobooka „Narrenturm” opartego na powieści Sapkowskiego pod tym samym tytułem na te słowa zbladł i powiedział, że po takich słowach autora produkcja drugiej części słuchowiska powinna stanąć pod znakiem zapytania, bo jeżeli wszyscy użytkownicy będą kradli, to nie starczy nawet na gaże dla aktorów, nie wspominając o efektach specjalnych.

Niedawno wydany audiobook „Narrenturm” jest największą jak dotychczas produkcją audiobookową w Polsce, nagraną z udziałem setki aktorów i muzyką filmową. Sapkowski ocenia tę adaptację swojej prozy bardzo wysoko. „Przypomina mi to słuchowiska radiowe z zamierzchłych, przedtelewizyjnych czasów, które bardzo lubiłem. Bardzo dobrze, że ta forma przekazu wraca do łask” – powiedział pisarz.

Zapytany, jakie książki fantasy z ostatnich lat może zarekomendować czytelnikom, Sapkowski wskazał Naila Gaimana, którego każda nowa powieść „po prostu rzuca na kolana” – jak powiedział polski klasyk literatury fantasy. Sapkowski poleca także twórczość młodej amerykańskiej pisarki o polskich korzeniach – Naomi Novik.

Do księgarń trafia właśnie najnowsza książka Andrzeja Sapkowskiego zatytułowana „Żmija”. Akcja powieści rozgrywa się w Afganistanie, a głównym bohaterem jest rosyjski żołnierz. Mimo osadzenia we współczesnych realiach i w tej książce Sapkowskiego nie brakuje magii. Na pomysł powieści naprowadziła pisarza piosenka rosyjskich żołnierzy z czasów wojny w Afganistanie, w której nakarmiona przez człowieka żmija z wdzięczności ratuje mu życie.

Sapkowski to przykład pisarza, który zdobył popularność właściwie bez udziału krytyki literackiej. To czytelnicy dostrzegli w stworzonym przez niego wiedźminie, Geralcie z Rivii, kultowego bohatera. Dla krytyków literackich Sapkowski długo pozostawał niezrozumiałym fenomenem, łódzkim handlowcem z branży futrzarskiej i tekstylnej, który niespodziewanie wdarł się na szczyty list bestsellerów i to nie tylko w Polsce. Pisać zaczął w wieku czterdziestu lat, jak sam mówi, „z potrzeby odreagowania rzeczywistości”. Geralt zjawił się po raz pierwszy w opowiadaniu nadesłanym na drugi literacki konkurs „Fantastyki”, w grudniu 1986. Czterdziestoletni autor miał już na koncie zwycięstwa w różnorodnych konkursach literackich, m.in. na opowiadanie o tematyce wędkarskiej. Czytelnicy „Fantastyki” od razu poznali się na tej literaturze, domagali się następnych opowiadań, jeden przysłał nawet tysiąc złotych z prośbą o przekazanie nagrody autorowi.

Opowiadanie „Wiedźmin” nadesłane na konkurs miesięcznika „Fantastyka” przyniosło mu główną nagrodę i stało się początkiem najpierw cyklu opowiadań o wiedźminie Geralcie, a potem „pięcioksiągu wiedźmińskiego” – monumentalnej sagi dziejącej się w fantastycznym „neverlandzie”. Geralt Sapkowskiego to postać bliska współczesnemu czytelnikowi emocjonalnie – skomplikowana i niejednoznaczna. Białowłosy mutant używający eliksirów i zaklęć, które dają w walce nadludzką sprawność, pogromca potwornych strzyg, wampirów i wilkołaków, ale jednocześnie pełen goryczy, świadomy swej odmienności, często przeżywający kryzys swego wiedźmińskiego powołania.

Sapkowski jest najczęściej po Lemie tłumaczonym polskim autorem fantastyki. Szczególną popularnością jego proza cieszy się w Czechach i Rosji. Zapytany podczas spotkania, czym będzie się zajmować po publikacji „Żmii” Sapkowski powiedział, że ma w planach realizowanie swego idealnego modelu życia, a mianowicie chce pogrążyć się w słodkim nieróbstwie. „Na lenistwo trzeba sobie zapracować. Ja już sobie zapracowałem” – dodał pisarz. (PAP)

aszw/ abe/ gma/