Powrót do domu

Powrót do domu

W ciągu minionych dwóch dni przejechałem dużo kilometrów samochodem. Niby nic, ale jazda naszymi drogami w okresie wydłużonego odpoczynku Polaków, to już jest wyzwanie. Samochody są przystępnie tanie, bo wjechały ich do nas miliony. Dróg specjalnie nie przybyło, ale wydłużyły się korki no i razem z ogólnym zdenerwowaniem i zniecierpliwieniem wzrosła liczba wypadków. Właściwie, zaczyna to przypominać ruletkę – uda się, albo nie. Niestety beztroska a nawet głupota stąpają coraz pewniejszym krokiem. Chwiejnym, alkoholowym, ale pewniejszym i coraz częściej nikomu niewinne osoby cierpią z powodu absolutnego nierozsądku. Kiedyś w średniowieczu było łatwiej. Jak kto podpadł, to go napiętnowano. Obcinano z szerokim gestem różne członki by z daleka było widać – uwaga złodziej. Jeśli wpadka była większa, to lokalna stacja multimedialna w postaci pręgierza, szubienicy lub stosu, gromadziła tłumy gapiów. A że rozrywek wówczas nie było zbyt wiele a i społeczeństwo zaprawione w częstych wojnach i najazdach, to i wrażenia mocno okraszone krwią skazańców spełniały walor edukacyjny niosąc szeroko rozumianą rozrywkę. Przerażające? Tak, dla nas tak, ale przecież i w dzisiejszych czasach są regiony, gdzie publicznie kamienuje się ludzi w imię czegoś tam. To nie jest ważne, czy kierunek słuszny. Obowiązuje jakieś tam prawo i już. Zresztą ciekawych i dociekliwych odsyłam do Biblii lub Koranu. Dalej nie trzeba szukać. Tam wszystko detalicznie zostało opisane i opowiedziane. Nawiasem mówiąc, łącznie z kwestiami podatkowymi. Kiedy zadają mi pytanie – ile powinny wynosić podatki? Przecież to proste – 10%. Już w Biblii zostało to zapisane – dziesięcina.
Niestety dzisiaj mamy demokrację. To dobrze i źle. Dobrze, bo jesteśmy sobie równi, mamy równe szanse. No umówmy się, że mamy je równe. Ja miałem do szkoły 5 minut a mój przyjaciel z Bieszczad siedem kilometrów przez las. Źle, bo coraz trudniej o kij. Właściwie jest marchewka, ale brakuje coś kija. Dzięki temu brakowi pani Redaktor Ewa Jaworowicz (wielki ukłon w Jej stronę) ma nieprzebrane ilości tematów ludzkich krzywd. Dla nas to jednak oznacza, że wychodząc z domu jesteśmy narażeni na niespodziewany przypadek nagłego ataku głupoty. Murarz źle zabezpieczy drabinę. Kierowca po piwku wsiądzie za kółko. Lekarz postawi niechlujną diagnozę. Uczeń zrobi durny kawał nauczycielowi. W Japonii przed wiekami przychodził samuraj – ciach i po sprawie. U nas nawet uczeń ma Kodeks Ucznia i jego rodzice pędzą na skargę do kuratorium.
Marchewką jest to, że wiele nam wolno. Swoboda i możliwości, ułuda lepszego świata, emigracja, pogoń za pieniędzmi. Czy to jest złe? Oczywiście, że nie, bo jest to naturalne. Wedle tej samej zasady wędrowały plemiona neandertalczyków w poszukiwaniu warunków do bytu. Czyli jest to działanie atawistyczne. Jednak dobrze byłoby, gdyby podejmowane decyzje nie wpływały w sposób bezpośredni na innych, otoczenie rodziny.
Dobrze było wracać do domu i nie spotkać nieodpowiedzialnego kierowcy, któremu intuicja podpowiadała, że się uda. Czasami zdążymy odbić kierownicą, oblać się potem, stracić lusterko, czy szybę. Ale wielu niewinnych, spokojnych nie wróci do swojego życia.
Dlatego, proszę, jak zobaczycie beztroskiego kierowcę pod wpływem alkoholu, który próbuje wziąć do ręki kluczyki od samochodu, zróbcie coś. Nie dla niego, nie dla siebie. Oszczędźcie nieznaną rodzinę, która będzie wracała do domu. Rodzinę szczęśliwą, pełną i kochającą się, ale zagrożoną przez osobnika, który powinien urodzić się w średniowieczu. Wtedy znałby swoje miejsce, a dzisiaj niestety ma swoje prawa.

AB 2008.11.09