Ostatnie dni wystawy Aliny Szapocznikow

Ostatnie dni wystawy Aliny Szapocznikow

„Niezgrabne przedmioty” pokazywane są w tymczasowej siedzibie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie od 14 maja. Spóźnieni mają szansę oglądać wystawę do 26 lipca, a w najbliższą sobotę i niedzielę szykuje się uroczyste pożegnanie wystawy Szapocznikow: wykłady Marka Sobczyka, Pauliny Ołowskiej, Sue Tate oraz projekcja filmu Anny Zakrzewskiej i Joanny Turowicz „Każde dotknięcie zostawia ślad. Portret Aliny Szapocznikow”. Wystawa, której kuratorkami są Joanna Mytkowska i Agata Jakubowska, oraz towarzyszące jej wydarzenia, nie są świętem ku czci jednej artystki, bowiem na wystawie pojawiły się również prace Marii Bartuszovej, Pauline Boty, Louise Bourgeois, Evy Hesse i Pauliny Ołowskiej – artystek ideowo i estetycznie spokrewnionych z Szapocznikow. Z niektórymi łączy ją nawet podobieństwo biografii (Eva Hesse). Prace Szapocznikow pochodzą głównie ze zbiorów jej syna, Piotra Stanisławskiego. Wystawa pomyślana została jako odpowiedź na wzrost zainteresowania artystką za granicą, jej sezonowe, dość okrojone recepcje w Polsce a także zapotrzebowanie poważnej, naukowo-krytycznej refleksji nad twórczością rzeźbiarki.
Alina Szapocznikow była z pochodzenia Żydówką, urodzoną w Kaliszu. Miała za sobą burzliwe doświadczenia pobytu w getcie łódzkim i pabianickim, a następnie w obozie koncentracyjnym. Pamięć jest istotnym tematem jej prac, co widać na niektórych eksponatach prezentowanych na wystawie. Sama jednak nie chce wyrażać się wprost o kataklizmie, jakim był Holokaust – w filmie „W Polsce: część VI. O wolności sztuki, albo Żdanow nie jest Polakiem” z 1969 roku mówi o tym, że wstyd jej przynależeć do tego samego gatunku, do którego należą Niemcy – ten wstyd sprawia, że nie potrafi o tym mówić. Związana najpierw z Kaliszem, a po wojnie z Pragą, artystyczne szlify zdobywała w Paryżu. Coś jednak wyraźnie ciągnęło ją do Polski – w latach pięćdziesiątych była związana z Polakiem, Ryszardem Stanisławskim, z którym w 1951 roku wróciła do Polski; po rozpadzie tego małżeństwa los na powrót związał ją z kolejnym Polakiem, Romanem Cieślewiczem, z którym mieszkała w Paryżu. Nieustannie krążyła między Polską a Francją.

Wystawa podzielona jest na dziesięć modułów, systematyzujących twórczość Aliny Szapocznikow. Dodatkowo, jako komentarze do dzieł posłużyły legendarne zdjęcia z jej pracowni, ręcznie pisane listy, dokumentacje niezrealizowanych projektów. W module I pokazane zostały fascynacje fragmentaryzacją i zmechanizowaniem ciała, połączeniem tego, co organiczne i nieorganiczne. Najważniejszą pracą tego nurtu jest „Goldfinger” z 1965 roku, rzeźba składająca się cementu patynowanego na złoto, z którego wyrzeźbiona została noga, połączona resorem samochodowym. Szapocznikow lubiła w ludzkie ciało wprowadzać mechaniczne konstrukcje, zespalać je ze sobą, co widać również w innych pracach, na przykład w „Dwuczęściowej” z 1965 roku. „Goldfinger”, nawiązując do filmu o Jamesie Bondzie, przenosi w zainteresowanie artystki popkulturą, co skomentowane zostało przez obraz-kolaż Pauliny Ołowskiej „Odliczanie przemocy”. Fragmentaryzacja u Szapocznikow z czasem zaczyna skupiać się na rozdrabnianiu kobiecego ciała, przechylając jej prace coraz bardziej w kierunku erotyki. Widać to w serii „Deserów”, przedstawiających kobiece piersi z wyraźnie zaznaczonymi sutkami, umieszczonymi w szklanych kielichach lub porcelanowych podstawach. Zadziwiają pojawiające się w niemal każdej pracy zmysłowe usta. Dla rzeźb pokazywanych w module III i IV charakterystyczna jest estetyka odpustowego kiczu; wydaje się, że poprzez świadome jej zastosowanie artystka chciała zwrócić uwagę na uprzedmiotowienie ludzkiego, zwłaszcza kobiecego ciała, które można dowolnie przekształcać i multiplikować. Zasada seryjności inspirowała artystkę – w 1969 roku wykonała ona kilkadziesiąt „Brzuchów-poduszek”, które miały być wprowadzone na rynek dekoratorski przez jedną z belgijskich firm. Wydarzeniem wystawy jest trzy i pół tonowa rzeźba „Wielkie brzuchy”, wykonana w 1968 roku z marmuru kararyjskiego, pokazywana wraz ze słynnymi zdjęciami dla miesięcznika „Elle” oraz obrazem Pauliny Ołowskiej „Szkic do obrazu »Brzuch«”. Ta oraz inne, na przykład „Portret wielokrotny”, w zadziwiający sposób przypominają rzeźby okresu hellenistycznego: pełne są dynamiki i monumentalności. Jakby na antypodach tych prac figurują rzeźby prezentowane w ostatnich modułach: „Stela” i „Popiersie bez głowy” – są proste, surowe, melancholijne, odwołują się do sfery śmierci. Najpełniejszym wyrazem tych zainteresowań artystki są prace z ostatniego etapu jej twórczości, zwłaszcza częściowo odtworzona na wystawie instalacja „Pamiątka z weselnego stołu szczęśliwej kobiety” (1971), inspirowane śmiertelną chorobą artystki, która zmarła w 1973 roku. Przewijają się w niej kolażowo połączone ze sobą fragmenty fotografii, gazet, pończoch, a także autoportret z serii „Nowotwory uosobione”. Co charakterystyczne, wszystkie te przedmioty zdają się podlegać procesom gnicia i rozpadu. „Pamiątka…” pokazywana była w ramach ostatniej indywidualnej wystawy artystki „Instant et choses”, zorganizowanej w Galerii Aurora w Genewie w 1971 roku.
Tytuł wystawy – „Niezgrabne przedmioty” – pochodzi z najbardziej znanego tekstu napisanego przez artystkę w 1972 roku – notatki, uznawanej za jej twórczy manifest, w której artystka zadeklarowała: „Ja produkuję tylko niezgrabne przedmioty”. Ciekawe jest to zestawienie: słowa „niezgrabne” używamy mówiąc o ludzkim ciele, nigdy o przedmiocie. Owe przedmioty opowiadają o wielu ważnych dla Szapocznikow tematach i motywach: fragmentaryzacji ciała, popkulturze, seryjności, kobiecie, pamięci, historii. Niektórzy twierdzą (na przykład interlokutor Szapocznikow ze wspomnianego już filmu), że w pracach artystki widoczny jest również lokalny, polski koloryt. Z całą pewnością jest on obecny, wszak nie da się czytać prac Szapocznikow nie biorąc pod uwagę jej biografii. Przepuszczony jest on jednak przez filtr pamięci, jak przez starą, znoszoną już pończochę, przez którą przebijają wytarte zdjęcia, jak w serii rzeźb „Pamiątki”. To zainteresowanie odciskiem, śladem zostawionym przez przeszłość jest głównym tematem artysty bliskiemu (także biograficznie) Szapocznikow, którego ekspozycja odbywała się równolegle z ostatnią indywidualną wystawą artystki w Galerii Aurora w Genewie – Christianowi Boltanskiemu, którego jednak zabrakło na polskiej wystawie.
Ogromną wartość wystawy Aliny Szapocznikow w Muzeum Sztuki Nowoczesnej stanowi to, że nie tylko eksponuje ona prace, ale jednocześnie komentuje je poprzez dzieła innych artystek. Mytkowska i Jakubowska starały się odnieść do nie lubianego przez nie kontekstu tak zwanej „sztuki kobiet”, w który często wpisywano ich prace. Znakomite obrazy-kolaże Pauliny Ołowskiej, komentujące pozycję kobiety – artystki w świecie, sąsiadują tutaj z naiwnymi obrazami Pauline Boty, dając nieco bardziej złożoną definicję tego, kim jest kobieta. Podobno Szapocznikow, Hesse i Boty znane były w środowisku artystycznym nie tylko jako utalentowane twórczynie, ale też jako piękne kobiety, które chętnie pozowały do zdjęć.
Świetnym pomysłem był podział ekspozycji na uporządkowane moduły, pozwalające zarysować szeroką panoramę zainteresowań twórczych Szapocznikow w skondensowanej formie. Niestety kiepskie warunki wystawiennicze tymczasowej siedziby Muzeum sprawiły, że ciężko oglądało się zamknięte za szkłem kolaże Ołowskiej, co jest jedynie argumentem przemawiającym za jak najszybszą budową Muzeum.

Kamila Paprocka 2009.07.23