Narodziny Polskiej Szkoły Filmowej — Kanał Andrzeja Wajdy

Narodziny Polskiej Szkoły Filmowej — Kanał Andrzeja Wajdy

Aż do październikowej odwilży powstanie warszwskie było tematem zakazanym, a udział w nim traktowano jak przestępstwo. Z drugiej strony, niezależnie od politycznych aspektów powstania naród jest z niego dumny, jak pisał Juliusz Kydryński. Po dojściu Gomułki do władzy, wreszcie mogły rozwiązać się języki uczestników tamtego zrywu, wreszcie też to wydarzenie mogli skomentować artyści. Czekano na to — na książkę, film, ważny artykuł — jak na mannę z nieba. Za pióro chwycił Roman Bratny, jednak jego słynni Kolumbowie… ukazali się dopiero latem 1957 roku; pierwszy pod społeczny osąd mógł oddać się Wajda, którego Kanał trafił do kin jesienią.

Scenariusz napisał Jerzy Stawiński, jeden z najważniejszych scenarzystów Polskiej Szkoły Filmowej (współtworzył m.in Eroikę i Zezowate szczęście. Sam nazwał ten film epopeją zmarnowanego bohaterstwa. Wajda pisał, że nie chciał robićfilmu, którego tematem byłoby tzw. bohaterstwo szarego żołnierza, zakończone jakimś efektownym obrazem. Co typowe dla filmów nurtu Polskiej Szkoły, Historia jest środkiem do wydobycia prawdy o bohaterach, do postawienia ich przed tragicznymi wyborami i ukazaniu ich rozdracia; jak pisał Stawiński, w takich sytuacjach opadają z ludzi maski, upada wiara; człowiek zostaje nagi.

O czym więc był ten pierwszy film o powstaniu, któremu przed premierą towarzyszyły podobne emocje jak dziś, przed premierą Katynia? Był pełen tragizmu. Bezsensownej śmierci. Brudu. Smordu. Ciemności.

Koniec września, powstanie powoli upada. Grupa żółnierzy zamierza wydostać się z okrążonego przez Niemców Mokotowa kanałami. Wśród tej grupy jest „Korab” (Taduesz Janczar) i zakochana w nim „Stokrotka” (Teesa Iżewska), „Halinka” (Teresa Berezowska) i jej ukochany „Mądry” (Emil Karewicz) oraz muzyk „Ogromny” (Władysław Sheybal), dowodzą nimi „Smukły” (Stanisław Milski), „Zadra”(Wieńczysław Gliński) i „Kula”(Tadusz Gwiazdowski). Oddział rozdziela się, „Stokrotka’ i ranny „Korab” giną przy kracie, zamykającej jedno z wyjść kanału, muzyk traci zmysły, „Halinka” popełnia samobójstwo, „Mądry” po wyjściu z kanału trafia na Niemców, „Smukły” ginie, rozbrajając zaminowany właz, „Kula”, który oszukiwał „Zadrę” powtarzając, żepodąża za nimi cały oddział, zostaje przez niego zastrzelony, a sam „Zadra” wraca do kanału by poszukiwać towarzyszy.

Wajda pokazał ludzi, którzy po dwóch miesiącach bezsensownej walki, równie bezsensowanie giną, straszną, szczurzą śmiercią. Ukazał obrazy bezprzykładnego cierpienia i heroizmu. Poprzez męczeństwo powstańców, nie dezawuował ich wyborów, wręcz przeciwnie, jak pisał Stnaisław Janicki, chylił czoła przed męstwem i poświęceniem tych ludzi.

Ciekawym więc zabiegeim było skupienie się na wątkach miłosnych — miłości „Stokrotki” do „Koraba” oraz „Halinki” do „Mądrego”. „Stokrotka” i ‘Korab” umierają pod kratą, bohaterka Iżewskiej zrozpaczona i wyczerpana, ukrywa straszną prawdę przed umierającym „Korabem”. „Halinka” nie zabija się za ojczyznę, ale dlatego, że dowiaduje się o istnieniu żony i dzieci „Mądrego”. Wśród powstańców, obok ludzi szlachetnych, jest i tchórz „Kula”. Zamiast doskonale pięknych kryształowych postaw i charakterów, są ludzie — żywi, jeszcze wciąż żywi, ze swymi wadami i zaletami, ze swym pięknem i brzydotą, z odwagą i tchórzostwem. Prawdziwi.

Jeszcze słowo o symbolice, nie tak natrętnej jak później w Popiele i diamencie (o Katyniu nie wspominając). Symboliczne jest oczywiście już samo wejście do kanałów; pod ziemię. W drodze do nich, oddział mija wyrzucony przez okno rozbity fortepian — to aluzja do Norwida i jego Fortepianu Szopena, zniszczonego przecież przez carskich zołdaków. Śmierć „Zadry”, choć nie ukazana wprost, jest oczywista i przerażająca, jego powrót do kanałów ma wymiar bezgranicznie tragiczny, to klęska. Powolny zgon „Stokrotki” i „Koraba” również ma wymiar symboliczny. „Stokrotka” patrzy przez kratę na Wisłę, i dalej, w stronę Pragi. Tam stoi Armia Czerwona i biernie obserwuje ostatnie konwulsje walczącej i ginącej Wasrzawy. Sama krata zresztą już się u Wajdy pojawiła, w Pokoleniu Jasio Krone (również Tadeusz Janczar) ginie, gdy uciekając przed Niemcami, na szczycie schodów za drzwiami natyka się na kratę; tu, jak pisze Jackiwicz, ta krata na końcu, jak uderzenie otwartą dłonią, i śmierć zwielokrotniona, o tyle dramatyczniejsza od śmierci Jasia Krone, że nikogo nie odkupi.

W chwili premiery film rozczarował. Zawiódł. Nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Krytykowano fałsze historyczne i deprecjonowanie bohaterstwa powstańców. Juliusz Kydryński napisał, że film jest całkowicie nieudany. [Postacie] są całkowicie wykoncypowane, zbyt poetyzowane, stylizowane i dekoracyjne wyliczał bezlitośnie Aleksander Jackiewcz. Władysław Bartoszewski uznał film za nie odpowiadający prawdzie historycznej. Jedynie Jerzy Płażewski poznał się na zamyśle Wajdy; pisał on, że gorzka i niepopularna prawda drugiego rzutu wyzwoliła w nim tkliwość i szacunek dla swych przegranych bohaterów. Poza krytykami, zranieni czuli się, co najważniejsze, sami powstańcy; Wajda nie ukrywa zresztą, że był przygotowany na taka reakcję: [ci ludzie] wylizali rany, opłakali bliskich i teraz chcieli zobaczyć ich moralne i duchowe zwycięstwo, a nie śmierć w kanałach.

Nie można być prorokiem we własnym kraju. Niedocenionego w Polsce Wajdę, czekał jednak tryumf; zblizał się bowiem festiwal w Cannes. Tam Kanał okazał się sensacją. Otrzymał Nagrodę Specjalną Jury (ex aequo z Siódmą pieczęcią Ingmara Bergmana). Zachodnia krytyka jednogłośnie ogłosiła dołączenie Wajdy do grona najwięskzych europejskich reżyserów. Jego nazwisko zaczęto wymieniać obok nazwisk Bunuela, Bergmana i Felliniego. Ton krytyki krajowej powoli zaczął się ocieplać

Dziś, gdu od premiery filmu minęło przeszło pół wieku, optyka zmieniła się radykalnie. Demitologizacja powstania warszawskiego, które było klęską pod każdym względem, czego nie wahał się napisać Jerzy Kirchmayer, dziś już tak nie szokuje. Dziś łatwiej też rozumiemy, że również ukazując klęskę i bród, można ukazać bohaterstwo. Niewielu też już wśród nas byłych powstańców. Te wydarzenia są historią, tragiczną, ale tak odleglą, że nawet nasi dziadkowie w większości jej nie pamiętają. A film Wajdy jest jednym ze świadectw pamięci.
Bibliografia:
http://www.wajda.pl/pl/filmy/film02.html — z dnia 24 czerwca 2008
filmpolski.pl — z dnia 24 czerwca 2008
Aleksander Jackiewicz, Moja filmoteka. Kino polskie, Warszawa, 1983
Stanisław Janicki, Film polski od a do z,Warszawa, 1972
Kino nr 5, 2007
Małgorzata Kurowska 2008.07.30