Meksykański ołtarz Santa Muerte…

Meksykański ołtarz Santa Muerte…

Ludzie, tak jak różnie odnoszą się do śmierci, tak różnie ją sobie wyobrażają i przedstawiają.
W Meksyku są ołtarze Świętej Śmierci, której figurki stoją w domach i noszone są w kieszeniach na szczęście. Ten obyczaj bardzo przybliża śmierć i pozwala na jej zaakceptowanie. Potwierdza się też w tym maksyma – „Memento mori…” Właściwa przestrzeń kultu Świętej Śmierci to ulica., która zamienia się w sakralne terytorium.
Poeci i artyści przedstawiają różne wizerunki śmierci. Klimat śmierci odnajdujemy w obrazach Beksińskiego. Ulubionymi tematami Andy Warhola były –  śmierć i katastrofa.
Serię tych obrazów podzielił na dwie części.  W pierwszej pokazywał śmierć ludzi sławnych, w drugiej  – anonimowych, nie znanych nikomu. Jego obrazy pokazują rzeczywistość zniekształconą przez zwielokrotnienie motywu śmierci.  Przez to wydaje się ona być dużym wynaturzeniem. Śmierć była w głowie Warhola. Odgrywała w jego psychice traumę  podmiotu w stanie szoku. Chyba większość ludzi podobnie wyobraża sobie śmierć.
Gdyby ludzie posiadali pewność, że po śmierci czeka na nich radosna kraina, na pewno nie baliby się śmierci, a że tej pewności nie mają, to boją się jej. Ale śmierci nie powinniśmy się bać, jedynie żyć tak, by w każdej chwili być na nią gotowi…
„Bać się śmierci, o szlachetni, jest tym samym, co mieć się za mądrego nim nie będąc; gdyż jest to mniemać, że się wie to, czego się nie wie. Nikt nie wie, czy śmierć nie okaże się największym błogosławieństwem dla ludzkiej istoty, a jednak ludzie boją się jej, jak gdyby posiadali niezbitą pewność, że jest największym z nieszczęść.” – tak uważał Sokrates.
Śmierć, jak wszystko za zasłoną, jest znakiem zapytania. Czym jest śmierć?
W sensie naukowym – kresem wszelkich oznak życia. 
Są też śmierci inne niż śmierć człowieka.. Dotyczą  miłości –
„Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość” – B. Prus;
obojętności –
„Obojętność to paraliż duszy, to przedwczesna śmierć.” – A. Czechow.;
dotyczą też ofiary poniesionej za ojczyznę –
„ Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!” – J. Słowacki
Są takie powiedzenia , jak : grób miłości, śmierć uczucia, obojętność najgorszą ze śmierci, które odnoszą się do sfery emocjonalnej każdego z nas.
„Czy to jest regułą, że przeczuwając śmierć stajemy się lepsi?” – pyta P. Coelho , który w – „Piątej górze” stwierdza, że dobrze, że jest śmierć. Jak się tak nad tym zastanowić, to jest w tym powiedzeniu sporo racji. Bo co by to było, gdybyśmy mieli wiecznie trwać w bólu?
Bliskość śmierci biologicznej zawsze sprawia, że staramy się żyć lepiej. Nie jest to jednak regułą. Ludzie niepogodzeni ze sobą i innymi, powodowani agresją, niekoniecznie stają lepsi.
Bardzo rzeczowo o śmierci wyraził się Mikołaj Rej –
„Bo snadź jednak prawie wszyscy
Tu mieszkamy, my kupczycy;
Każdy z nas swój handel wiedzie,
Na koniec na desce jedzie.”
Dla nas śmierć to przechodzenie przez pełną tajemnic bramę albo przez ciemny tunel, na końcu którego pojawia się światło.  Bo tak naprawdę to przechodzimy z ciemnej strony życia do Światła, które okazuje się być naszym wyzwoleniem.
W „Balladzie o dwóch siostrach – K. Il. Gałczyński tak widzi śmierć :
 „Były dwie siostry: noc i śmierć
Śmierć większa, a noc mniejsza
Noc była piękna jak sen, a śmierć
Śmierć była jeszcze piękniejsza.”
Inaczej przedstawia śmierć w „Dziadach” – A. Mickiewicz –
„Ależ bo różne są śmierci rodzaje:
Jedna śmierć jest pospolita.
Śmiercią tą starzec, kobieta
Dziecię, mąż, słowem, tysiące
Ludzi umiera co chwila.
(…)
Ale jest straszniejsza druga,
Bo nie umarza od razu,
Powolna, bolesna, długa:
Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,
Lecz moje tylko zabija nadzieje
Drugiej bynajmniej nic nie szkodzi.
(…)
Jeszcze rodzaj śmierci trzeci:
Śmierć wieczna, jak Pismo mówi.
Biada, biada człowiekowi,
Którego ta śmierć zabierze!”
Która z tych śmierci jest najgorsza? Czy to stosowne pytanie? Czyż może być śmierć lepsza lub gorsza?
Nadchodzi czas i chcemy, czy nie chcemy, musimy odejść. Miło jest nam u kogoś w gościnie, lecz czas gościny jest ograniczony. Żegnamy się z tymi, z którymi było nam dobrze i odchodzimy, wyrażając nadzieję na następne spotkanie.
Tak samo mniej więcej, tylko bardziej dramatycznie, wygląda nasze odchodzenie z tego świata. Też odchodzimy z niego z nadzieją na spotkanie… w wieczności.
Ludzie umierają powoli albo szybko. W ulewny deszcz. W czas burzy. Podczas wojen. O świcie albo wieczorem. Każda chwila czy miejsce są dla śmierci odpowiednie. Ona nie pyta o nasze pozwolenie. Przychodzi po swoje… Zostawia ciało martwe, a dusza, spróbujmy to sobie wyobrazić, rozpływa się w graniu fletni, by zagościć w sercach tych, którzy zostali. Bądźmy, na swój kres,  przygotowani. Co to znaczy? Kochajmy życie, ludzi i piękno zbłąkanych promyków, górskich źródełek, drobinek piasku, kryształki śnieżynek, kroplę deszczu i szum wiatru. Bo czy właśnie piękno i miłość nie są w życiu najważniejsze? Z poczuciem miłości i piękna łatwiej nam przyjdzie umierać….

Krystyna Jadamska – Rozkrut 2010.10.31