Magiczne rejony wyobraźni Bruno Schulza

Magiczne rejony wyobraźni Bruno Schulza

Bruno Schulz to polski prozaik, grafik, malarz i rysownik urodzony 12 lipca 1892 roku. Pochodził z żydowskiej rodziny mieszającej w Drohobyczu. Uczęszczał do gimnazjum w swoim rodzinnym miasteczku i zdał maturę z wyróżnieniem. Jako kierunek studiów wybrał architekturę na Wydziale Budownictwa Lądowego na Politechnice Lwowskiej. Jednak po roku ciężko zachorował na serce i płuca, w wyniku czego przerwał studia. Po dwóch latach przerwy Schulz powrócił na studia, wkrótce jednak znów przerwał naukę, tym razem z powodu wybuchu wojny. Wraz z rodzicami wyjechał do Wiednia, z obawy przed rosyjską ofensywą. Wyjazd do stolicy monarchii austro-węgierskiej miało znaczący wpływ na ukształtowanie się gustu artystycznego młodego Schulza.
W swoich pracach plastycznych często wykorzystywał technikę graficzną cliché verre, w której wykonał m.in. serię rycin o tematyce sadomasochistycznej. Większość jego prac plastycznych przedstawiają w sposób groteskowy kobiety panujące nad mężczyznami. Kobiecy sadyzm powiązany jest tutaj z męskim masochizmem. Swoje prace opatrzył tytułem ”Xięga Bałowchwalicza”. Zostały one ocenione wysoko przez Stanisława Ignacego Witkiewicza, który wtedy zaliczył autora do grona „demonologów”. Oprócz wyżej wspomnianych prac, autor stworzył rysunkowe ilustracje do pierwszej edycji ”Ferdudurke” Witolda Gombrowicza oraz zilustrował swój tom opowiadań ”Sanatorium pod klepsydrą”. Jego dorobek prac plastycznych obejmuje kilkaset prac rysunkowym o bardzo różnorodnym przeznaczeniu i charakterze. Większość z nich to ołówkowe studia i szkice do rycin.
Po debiucie prac plastycznych, przeszedł czas na debiut literacki. Jednak jego dorobek jest bardzo skromny ilościowo. Schulz wydał dwa tomy opowiadań, a także kilka utworów nie włączonych przez pisarza do pierwszych wersji wspomnianych zbiorów. Do tego należy dodać niezwykle interesujący dorobek listów, wydany w tzw. „Księdze listów” oraz jego szkice krytyczne, które zawierały recenzje utworów literackich i były publikowane na łamach prasy.
W roku 1931 zaczęły powstawać opowiadania o rodzinnej historii Schulza, a jedną z wiodących postaci był ojciec – Jakub Schulz. Początkowo Bruno nie chciał ich wydawać, jednak po rozmowie z Zofią Nałkowską zmienił zdanie. W tym samym roku zbiór opowiadań ukazał się pod tytułem „Sklepy cynamonowe”. Dziś Schulz jest przez wszystkich kojarzony z tą właśnie lekturą.
Po wybuchu kampanii wrześniowej, kiedy to Niemcy wkroczyli do Drohobycza, Schulz próbował znaleźć sobie miejsce w nowej sytuacji. Wysyłał swoje szkice nowych opowiadań do moskiewskich redakcji, jednak musiał pogodzić się z negatywnymi odpowiedziami. Próbował też zaistnieć w prasie literackiej, jednak często jego opowiadania były odrzucane. W roku 1941 wojska III Rzeszy wkroczyły do Drohobycza. Zaczęły się represje wobec Żydów. Utworzyli getto, do którego trafiła rodzina Schulza. Natomiast pisarz został przydzielony do uporządkowania cennych zbiorów książkowych zarabowanych przez Niemców.
Całe jego życie przebiegało pod znakiem odczuwanego zagrożenia, a cała jego twórczość była ucieczką przed strachem, którego źródło najprawdopodobniej miało w niezwykłej nadwrażliwości psychicznej. Jego prace miały charakter terapii psychologicznej – pisał o swoich lękach, tęsknotach i pragnieniach.
Dzień w którym zginął przyszedł nagle i niespodziewanie. 19 listopada 1942 roku wyszedł z domu, by kupić chleb na drogę – tej samej nocy w planach miał ucieczkę do Warszawy. Jego plany przekreśliła tzw. „dzika akcja” gestapowców, którzy mordowali Żydów na ulicy pod pretekstem odwetu za postrzelanie jednego z Niemców w palec.
Izydor Freidman, jedyny towarzysz ostatnich chwil życia Schulza i świadek jego śmierci, relacjonował: „Gdy usłyszeliśmy strzelaninę i zobaczyliśmy uciekających Żydów, i my rzuciliśmy się do ucieczki. Słabszego fizycznie Schulza dopadł gestapowiec i przytrzymał go, po czym przyłożył mu rewolwer do głowy i strzelił dwukrotnie.”
Gdy życie artysty zostaje nagle przerwane w pełni sił twórczych – często nachodzi na myśl pytanie: co by było, gdyby przeżył, gdyby było mu dane kontynuować dzieło? Jak rozwinęłaby się jego proza, w którą stronę by podążął? Przecież od debiutu do śmierci pozostało niespełna dziewięć lat…
Jego niezwykłe bogactwo języka i wyobraźni potwierdza słuszność oceny Polskiej Akademii Literatury, która uwieńczyła go “złotym wawrzynem” w latach trzydziestych. Dziś uważa się Schulza za jednego z najważniejszych prozaików okresu międzywojennego. Zginął, aby po kilkudziesięciu latach objawić się światu jako jeden z najwybitniejszych pisarzy europejskich. Tak oto dzieła Schulza, wierne magii jego mitycznego czasu, przetrwały dni i lata.

Jolanta Nowaczyk, 24 maja 2009