Hydraulik

Hydraulik

Tato – mówi do mnie zaniepokojony syn przez telefon – coś syczy pod wanną i na podłodze jest sporo wody.
Podejdź do skrzynki z zaworami – mówię uspokajająco – i zamknij dwa: niebieski i czerwony.
Przestało syczeć – usłyszałem po chwili w słuchawce.

Ten wężyk łączący baterię w wannie z rurą zasilającą zamontowałem kilka lat temu. Pamiętam rozmowę ze sprzedawcą, który zachwalał ten model wyróżniający się wyjątkową jakością. A tu masz, pękło i się leje.
Cóż, przyjechałem – wykręciłem – sklep – porównanie, przymierzanie – zakup – montaż i po kłopocie.
Pozostało jednak pytanie – dlaczego?
Dlaczego, w ogóle to się wydarzyło?
Dlaczego nie zalało sąsiadów, aż do parteru, tylko w momencie krytycznym ktoś był na miejscu?
Przypadek? Opatrzność? Anioł stróż?
Wariant pierwszy.
W całkowitym chaosie kolejność ma jedynie przeszłość, aż do teraźniejszości. Przyszłości nie ma a to co się wydarzy jest zależne od losu i przypadkowych zdarzeń.
Wariant drugi.
Przeznaczenie, które wyznacza ścieżkę znikającą za horyzontem.
Który z nich jest właściwy. To zapewne kwestia przekonań, może wiary lub wyboru.

Nie sądzę, że nasze koleje są przypadkiem. Jestem przekonany, że nasz los ma z góry wyznaczony kierunek. Jak płeć, wygląd, tak i wiele innych cech zostało zapisanych jako ograniczenia i możliwości w genach każdego z nas. Maksymalne możliwości są nieprzekraczalnym ograniczeniem. Po prostu nie da się wyżej skoczyć. Uwarunkowania określają kolor włosów, wygląd. Skoro tak, to może zdeterminowane są zachowania, sposoby postępowania, temperament, temperatura uczuć, intuicja. Geny tworzą ramy, które często wypełnione są obrazami. Niekiedy znajdują się w nich jedynie szkice, ale często są one puste i czekają na swój czas i swojego autora.
Nasz los to właśnie ta galeria, a w niej setki, tysiące ram. To jaki cykl naszego życia w nich zawrzemy zależy od nas samych. Ograniczeniem są jedynie ich kształty, dostępność i wielkość dostępnej powierzchni płótna.
Wielu ludzi wchodzi w fale płynącej rzeki życia i dryfuje. Obowiązki, niemożność, obawy, strach powodują, że nie trzymają w swoich dłoniach kredki. Biorą z życia, to co przyniesie prąd. Wisząc na swojej gałęzi jedzą, śpią, rodzą i umierają. Pęd życia ich przeraża, albo jest całkowicie obojętny. Znajoma nazywa ich leniwcami. Mają po trzy pazury u każdej z kończyn i od urodzenia wiszą na tych hakach, aż do końca.
Są ludzie, którzy rzucają się w fale płynącej rzeki i próbują z nią się mierzyć. Pływają w górę i w dół nurtu w poszukiwaniu dobrych rozwiązań. Choć prąd jest silny, to znajdują skuteczne sposoby, by jak zwinny łosoś pokonywać górską toń i pokonywać największe przeszkody. Ta sama znajoma określa ich mianem wojowników.
Leniwiec, to postawa wygodna. Można leżeć i czekać. Czekam i narzekam, i cierpię, i uśmiecham się, gdy pokarm sam wchodzi do ust. Leniwiec jest spokojny i zadowolony. Niewiele musi robić. Może czasami jakiś drobny zryw, by ponownie wpaść w trans. Leniwiec nic nie musi, ale oczekuje. Leniwiec narzeka i prawdziwie cierpi. Nie może być zadowolony, bo szczęście go omija. Czym jest szczęście – myśli. To takie nieosiągalne, ale pragnie go jak każdy, lecz nigdy nie dostrzega tego co ma ani tego co osiągnął. Nie może, bo wisi a musiałby skręcić głowę i wyciągnąć rękę by sięgnąć. Leniwiec nie zrobi tego, choćby nawet bardzo chciał. Stąd bierze się smutek leniwca – wielkie pragnienie miłości, pożądanie radości, tęsknota za szczęściem a to wszystko nieosiągnięte. A tak bardzo by chciał. Płynąc z prądem widzi wiele pięknych historii. Napawa się czułymi opowieściami, filmami i jego żal i bezradność tylko rosną. Niewiele daje, niewiele otrzymuje, to rachunek jest równy i zgodny.
Zupełnie inny jest wojownik. Wojownik, to niezaspokojone pragnienie. Cel, plan i realizacja. Potrzeba określa cel. Dążenie do bliskiego, czy wyimaginowanego celu jest na tyle skuteczne na ile dobry jest plan. Ta realizacja może trwać chwilę lub lata, ale wojownik wie na co się decyduje. Konsekwentnie i odpowiedzialnie będzie dążył do spełnienia swoich pragnień.
Obie postawy mieszczą się w wariancie przeznaczenia, które można realizować na sposób swobodny lub kreatywny.
Przeznaczeniem losu mojej rurki było zardzewieć. Wada ukryta, których w każdym z nas pełno, doprowadziła do tego, że rdza przeżarła metalowy kołnierzyk. Z pęknięcia woda pod ciśnieniem błyskawicznie powiększyła otwór i awaria gotowa. Jednak przeznaczeniem innego losu, losu mojego, losu mojego syna, było usłyszeć szum wody we właściwym momencie i zareagować.
Każdy ma swoje przeznaczenie i dąży właściwym sobie wyborem swoją drogą. Ścieżki te co chwila krzyżują się z innymi, tworząc wielką sieć zależności. Od nas samych jedynie zależy, czy zwrócimy uwagę na niektóre z nich uwagę we właściwym momencie, czy je ominiemy lub porzucimy. Nie zmienimy tym kierunku, bo on jest ustalony i znany. Możemy jedynie zmagać się z niewygodnym nutem i szorować schody lub w zacisznym zakolu tego samego krystalicznego potoku zbierać siły do skoku przez wodospad.

AB 2009.03.12