Grał jak Charlin Chaplin, zginął jak James Dean – Bogumił Kobiela

Grał jak Charlin Chaplin, zginął jak James Dean – Bogumił Kobiela

Bogumił Kobiela, jeden z najlepszych i najbardziej znanych polskich aktorów, urodził się w Katowicach 31 maja 1931 roku. Osierocony w wieku lat czternastu i wychowany przez babkę, planował studia na wydziale ekonomicznym. Zmienił jednak zdanie i podjął studia na krakowskiej PWST — na tym samym roku studiowali z nim m.in Zbigniew Cybulski i Kalina Jędrusik. Jego artystyczna dusza i poczucie humoru czasem ściągały tam na niego kłopoty, jak wtedy gdy doniesiono na niego pod zarzutem, że nie zachowuje się tak, jak przystało na socjalstycznego aktora, czy wtedy gdy zatrzymano go za chuligaństwo. Dyplomu uczelni zresztą nigdy nie uzyskał. W 1953 roku opuścił Kraków i wraz z przyjaciółmi (Jędrusik, Cybulski) wyjechał do Gdańska.

W Gdańsku Bogumił Kobiela podjął pracę w teatrze Wybrzeże, jednak równolegle – wraz z Cybulskim — rozpoczął współpracę z teatrzykiem Bim-Bom. Pisał scenaiusze, reżyserował skecze i występował, prezentując swój wielki talent komiczny. Równolegle rozpoczął też występy przez kamerą; zagrał w filmie Trzy opowieści (1952, K. Nałęcki). O ówczesnym dosć niskim statusie tego aktora świadczy fakt, że w czołówce widnieje błędnie jako Bohdan. Potem, w okresie największych teatralnych i kabaretowych tryumfów, Kobiela nie grywał jednak w kinie zbyt wiele, zazwyczaj były to role epizodyczne.

Jedną z najważniejszych osób w artystycznej karierze Bogumiła Kobieli, był niewątpliwie Andrzej Munk. W 1957 roku Kobiela dostał od niego pierwszą, większą rolę filmową w słynnej Eroice. Kobiela zagrał tam pułkownika Dębskiego, partnerując gwieździe tego filmu, Edwardowi Dziewońskiemu. W następnym roku Kobiela pojawił się u boku swego przyjaciela, Zbyszka Cybulskiego u Andrzeja Wajdy, w Popiele i diamencie. Jednak to dzieło okazało się przepustką do wielkiej sławy i kariery dla odtwórcy roli Maćka Chełmickiego, a nie oportunisty Drewnowskiego. Na swoją wielką szansę Kobiela poczekał jeszcze dwa lata.

A wielka szansa przyszła — a jakże – oczywiscie ze strony Andrzeja Munka. W 1960 roku swoją premierę miało Zezowate szczęscie, w którym Kobiela zagrał główną rolę, wcielajac się w postać słynną już w polskiej kulturze, czyli w obywatela Piszczyka. Piszczyk był niejako rozwinięciem Drewnowskiego z Popiołu…; jednak rozciągniętym do groteskowego absurdu. Jackiewicz nazywa ten film antyromantyczną farsą a rebours. Historia karierowicza i oportunisty, który zgodnie z przebigiem zdarzeń historycznch, dostosowuje się do wymagań otoczenia, była rozliczeniem z narodową martyrologią i demitologizacją narodowego etosu.

Ten film niejako zaważył na cąłej karierze Kobieli, który już zawsze miał być postrzegany jako aktor komediowy. W tym czasie bardzo dużo grał — w kinie, w teatrach, już warszawskich (m.in. w teatrach Ateneum Komedia) oraz w kabaretach (Dudek, Wagabunda). Pojawiał się w teatze telewizji, gdzie został zapamiętany jako rewelacyjny Pan Jourdain w Mieszczaninie szlachcicem i prowadził z Jackiem Fedorowiczem popularny program telewizyjny Poznajmy się. Przyczyna tego zapracowania była bardzo prosta. Kobiela lubił pieniądze. Po prostu nie potrafiłem wyżyć z mojej gaży teatralnej. (…) Z zegarkiem w ręku krążę więc pomiędzy kabaretem, filmem, telewizją, ciągle w pociągu, autobusie, taksówce. (…)nastała dorosłość w znaczeniu negatywnym. Dorosłość, która przelicza czas na pieniądze” — tak mówił Kobiela, jednak chyba nie do końca szczerze. Gaża teatralna z pewnoscią na życie by wystarczyła, jednak można śmiało powiedzieć, ze aktor lubił pewne luksusy, takie jak jego słynne BMW.

Wciąż jednak, mimo popularności i niezależności finansowej, męczyło Kobielę ogromnie szufladkowanie go jako aktora wyłącznie komediowego. Edmund Fetting wspomina, że (…) rozsadzało go potężne poczucie vis comica, ale w głębi duszy marzył o rolach dramatycznych. Niespełnionym pragnieniem była chęć wcielenia się w ekranowego szwarccharakteru.

Przez lata 60. Kobiela bardzo intensywnie pracował. Do śmierci w 1969 roku zagrał w 25 filmach. Należy tu nadmienić, że poza komediami (jak np. w surrealistycznym telewizyjnym Przekładańcu Wajdy czy Małżeństwie z rozsądku Stanisława Barei) udało się Kobieli zagrać również role o dużym ładunku dramtycznym. Pojawił się u Wojciecha Hasa w Rękopisie znalezionym w Saragossiejako kawaler maltański Toledo. Planowana od lat współpraca z Jerzym Skolimowskim również w końcu doszła do skutku w 1967 roku. Kobiela zagrał u niego w jednym z najważniejszych filmów rozliczeniowych ze stalinizmem, pod tytułem Ręce do góry. Film niestety nie wszedł do kin aż do roku 1985; trafił jednak do historii polskiej kinematografii, zwłaszcza słynna scena, w której czterech studentów rozwija szykowany przez siebie transparent i przekonuje się, że, w skutek omyłki, widniejący na nim Stalin ma dwie pary oczu.

Porównywano go do Charliego Chaplina i do Burstona Keatona. Sam Adolf Dymsza nazywał go swym artystycznym spadkobiercą. Szkoda, ze polskie kino nie uimało dokońca zdyskontować jego talentu, mówił aktor, Stanisław Zaczyk. Rzeczywiście, można odnieść wrażenie, że talent Kobieli nie został wykorzystany tak, jak mógł być. Zabrakło czasu.

Żył zaledwie 38 lat; z pewnością gdyby nie przedwczesna smierć, stworzyłby w polskim kinie jeszcze wiele wybitnych kreacji. Jego miejsce zajęli jednak inni – na przykład pisaną dla niego rolę w Rejsie Marka Piwowskiego zagrał z powodzeniem Stanisław Tym.

10 lipca 1967 roku Bogumił Kobiela wraz z rodziną jechał swoim BMW, gdy pod Gdańskiem doszło do zderzenia czołowego z autobusem. Pozostali pasażerowie wyszli z kraksy bez szwanku. Kobiela, mimo natychmiastowego przewiezienia do szpitala, zmarł w skutek odniesionych obrażeń.
Bibliografia:
Filmpolski.pl — z dnia 26 czerwca 2008
http://www.teatry.art.pl/portrety/kobiela_b/komikc.htm — z dnia 26 czerwca 2008
http://www.teatry.art.pl/portrety/kobiela_b/35lat.htm — z dnia 26 czerwca 2008
Małgorzata Kurowska 2008.07.30