Gerard Depardieu zagra Dominique’a Strauss-Kahna

Gerard Depardieu zagra Dominique’a Strauss-Kahna

Ferrara, który przyjechał do Paryża promować „Go Go Tales” (2007) przyznał, że jeszcze w tym roku zamierza rozpocząć zdjęcia do filmu o „aferze DSK”.

„Czarny anioł amerykańskiego kina” do roli byłego szefa MFW wybrał Gerarda Depardieu. W roli Anne Sinclair wystąpi zaś wielokrotna partnerka Depardieu na ekranie, Isabelle Adjani. Aktorski duet wcześniej spotkał się m. in. w „Mamucie” (2010) Benoit Delepine’a i Gustava Kerverna.



Producenci Ferrary daty rozpoczęcia zdjęć na razie nie potwierdzają. Tłumaczą, że reżyser ma w głowie cztery projekty naraz. Sam zainteresowany przystaje jednak w wywiadzie dla „Le Monde”: “Scenariusz jest już napisany, a zdjęcia są przewidziane w Paryżu, w Waszyngtonie i w Nowym Jorku”. Według reżysera, pierwszy klaps zabrzmi w czerwcu, bo taka data odpowiada Depardieu.



„Uważam, że to aktor genialny, króry całkowicie oddaje się roli” – skomentował swój wybór reżyser, który widział Depardieu w zaledwie dwóch filmach.



Ferrara podkreśla, że obraz będzie fikcją inspirowaną faktami z afery z DSK, a także innymi postaciami z świata polityki, jak m.in. Bill Clinton.

„To będzie film o polityce i seksie z Depardieu i z Adjani, czyli film o nich samych” – zdradził. Zacięcie Ferrary i jego zamiłowanie do postaci skłonnych do upadku – sam walczy z narkotykami i z alkoholem – są na tyle silne, że projekt powinien dojść do skutku.



Biorąc pod uwagę skandalizujący tryb prowadzenia się Depardieu, nie można było sobie wymarzyć lepszego aktora w tej roli. Popularny „Gege” nie narzeka na brak propozycji, kręci kilka razy w roku, ale ostatnio jest o nim głośniej ze względu na afery.



Epizod z siusianiem na pokładzie samolotu jest tylko kroplą w morzu jego nieprzyzwoitych zachowań. 63-letni aktor mówi, co myśli, często obraża też swych rozmówców. O tym, jak cięty potrafi być jego język przekonała się dziennikarka, która zapytała aktora po premierze „Mamuta” dlaczego zadedykował film swemu zmarłemu w roku 2008 synowi Guillaume’owi. „Dlaczego tobie miałbym o tym opowiedzieć! Zdziro!” – odpowiedział wówczas Depardieu.



W roku 2010 z ust Depardieu dostało się za to Juliette Binoche, którą skrytykował na łamach prasy austriackiej. „Zastanawiam się dlaczego Binoche jest tak bardzo szanowana. Ona nie ma nic. Zupełnie nic” – powiedział.



Do notorycznych ekscesów aktora, który od lat jest producentem wina Chateau Tigne, należy pojawianie się na planie i w programach telewizyjnych w stanie nietrzeźwym. W ub. roku w programie Frederica Taddei w telewizyjnej 3, zawiany Depardieu powtarzał dziennikarzowi, że jako aktor jest śmieciem, że jest nic niewart, jak każdy inny aktorzyna, który uczestniczy w tego typu programach.



Aktor nie przejmuje się też swą aparycją. Pomimo wypadków i chorób nadużywa przyjemności stołu, butelki i papierosów. „Dla kogo mam być w formie? Kogo mam podrywać? Laski same za mną latają” – zdradzał w kwietniu 2010 w reportażu „TF1”.

Czy wszystko można wybaczyć Depardieu? Niekoniecznie, ale nawet największe skandale z jego udziałem nie wymażą jego niezapomnianych wcieleń, jak Cyrano de Bergerac, Jean-Claude w „Les Valseuses” Bliera czy wciąż żywy Obelix. I ten aktorski potencjał Depardieu, a także podobny do DSK rys fizjonomiczny, zauważył zapewne Ferrara.



Z Paryża Ewa Wohn (PAP Life)



ewo/ tom/