Gaba Kulka po francusku

Gaba Kulka po francusku

20.03. Warszawa (PAP) – Wokalistka i autorka piosenek – Gaba Kulka – wystąpi obok Andrzeja Smolika podczas rozpoczynającego się w piątek 4. Francophonic Festival. Będzie to okazja do posłuchania i odkrycia najciekawszych artystów ze świata frankofońskiego, a także kolejna okazja do świętowania roku chopinowskiego, którego muzyka zainspirowała gwiazdy festiwalu – czego wyrazem jest finałowy koncert "Chopin inspire Gainsbourg". Gaba Kulka opowiada PAP Life o języku francuskim, Gainsbourgu i Chopinie.

PAP Life: – Bierzesz udział w festiwalu frankofońskim, jak czujesz się śpiewając w języku francuskim?

Gaba Kulka: – Jest mi niezmiernie miło, że zostałam zaproszona do udziału w tym projekcie. Moja przygoda z językiem francuskim skończyła się w liceum, więc zaproszenie to jest wyzwaniem. Nie chciałam się ograniczać tylko do swoich utworów tylko rzeczywiście uczynić ukłon w stronę francuskich gości. Nadal sobie jeszcze przypominam język. Zupełnie nieprawdopodobne wydaje mi się teraz, że zdawałam ustną maturę z języka francuskiego. Języki się bardzo szybko zapomina, ale ponieważ miałam takie drobne elementy piosenki francuskiej jak piosenka do "Białego delfina Um", którą lubię grać na koncertach, więc ten język jest do odkurzenia. Kiedy przygotowywałam się zwłaszcza do piosenek Gainsbourga, w których jest trochę tekstu, to znajomość francuskiego powoli do mnie wracała – oczywiście ze słownikiem w ręku.

PAP Life: – Jakie refleksje wzbudza twórczość Gainsbourga?

G.K.: – To bardzo szerokie pole. Co dla mnie zawsze bardzo miłe – to nie jest jednorodne stylistycznie. W jego muzyce jest dużo dziwnych zakamarków – od rzeczy bardzo melodyjnych, hitowych, po bardzo ciężkie i monotonne. Będę wykonywać m.in. "Requiem pour un con", które jest właściwie takim monotonnym, jednorodnym, mrocznym utworem. Niektórzy znają je z coveru zespołu Moloko – także jak widać artyści mi współcześni równie chętnie sięgają po piosenki Gainsbourga. Warto.

PAP Life: – A drugi biegun stylistyczny, czyli Fryderyk Chopin, którego muzyka towarzyszy ci pewnie od początku szkół muzycznych – czy w związku z rokiem chopinowskim nie masz go zwyczajnie dość?

G.K.: – Jeszcze na pewno nie jest go dość. Bo największy szturm chopinowski dopiero przed nami. Wiadomo, że tak jak wiele osób zajmujących się kulturą byłam zaniepokojona, czy ten rok nie okaże się przesytem, ponieważ wiadomo, że kiedy jest aż tak okrągła rocznica i aż tak podkreślony rok chopinowski to może się okazać, że wiele rzeczy będzie podpinane pod Chopina trochę bez sensu. Ale już na wstępie okazało się, że dzieje się wiele naprawdę ogromna liczba super ciekawych projektów związanych z Chopinem, wśród których mogę wymienić moich znajomych z zespołu "Levity". To doskonałe trio jazzowe, które nagrywa cały album poświęcony Chopinowi z japońskim trębaczem Toshinorim Kondo. Album ma się ukazać w połowie roku. Już słyszałam kilka nagrań i jestem zachwycona. Jeśli tak ma wyglądać rok chopinowski, jak w wykonaniu moich dalszych i bliższych znajomych muzycznych to ja nadstawiam uszu.

Rozmawiała: Jagoda Mytych(PAP Life)

jmy/ zig/