Czy należy obrażać, żeby żyć?

Czy należy obrażać, żeby żyć?

Ileż to razy słyszymy
i czytamy o tym, że ktoś kogoś obraża. Wyzwiska tu i tam. Coś
w tym nie tak.

Polityk oskarża
polityka.  Nieważne, czy to senator, czy nie…Dziennikarz szkaluje
dziennikarza. Nauczyciel donosi na nauczyciela. Aktor wydziwia na aktora. Muzyk
podważa autorytet muzykowi.

Naukowiec kopie przysłowiowe
dołki pod drugim naukowcem. W moim mieście radna poniżyła prezydenta
miasta, nazywając go publicznie – „głupkiem, oszustem, cwaniakiem”
i oskarżyła go o „kradzież mieszkania”. W 1999 roku prezydent,
jako pracownik wojewody,  otrzymał mieszkanie komunalne, niezgodnie z
obowiązującymi procedurami. Po wyroku sądowym , rozprawa odbyła
się na wniosek prezydenta miasta, radna stwierdziła, że  – „nie
powinnyśmy się obrażać, mnie chodziło tylko o prawdę…”
Odpowiedź, zaiste – niepowszednia. Czy tylko dobra społeczne dyktowały
radnej obraźliwe słowa? Prawdopodobnie podłożem tych inwektyw
była haniebna zazdrość i zawiść. A jeżeli już
pani radna chciała dowodzić swoich racji, to powinna je wyrazić kulturalnie.
Powinna, ale nie chciała. Może nie wiedziała jak. Kinder sztuby nie
było w dzieciństwie, to teraz zbiera owoce. Musi zapłacić za
to przeprosinami i przez dwa lata nie wypowiadać się kompromitująco
oraz wpłacić pięć tysięcy złotych na rzecz dziecięcego
hospicjum. Za zniesławienie – konsekwencje . Nie wszystkie jednak kalumnie
trafiają na salę sądową. Niektórzy ignorują je, by nie
dać satysfakcji oskarżycielom. Przeklinanie, obmowa, dokuczanie są
tak nagminne, że społeczeństwo często na nie reaguje.

Dobrze to czy źle?
Jedni komentują , drudzy nie. W szkole, podczas przerw, uczniowie przeklinają
. Dyżurujący nauczyciele słyszą, ale nie nawiązują
do tego, nie zwracając uwagi bluzgającym. Mało który odnosi się
do tego, bo tak wygodniej i bezpieczniej. Po co narażać się na dodatkowy
stres. Lepiej udać, że niczego się nie słyszało.  Jeśli
któryś z wychowawców zareaguje, może narazić się na kłopoty.
Może zdarzyć się, że ktoś obrzuci ogryzkiem albo jeszcze
gorszą, słowną wiązanką.

W dzielnicy grasują
młodzi bandyci. Mieszkańcy nie zwracają im uwagi, że źle
postępują, bo boją się. Nawet nie chcą o nich mówić.
Lokator zauważa, że młodociani dewastują cudze mienie i mimo
wszystko, przechodzi, milcząc.  Dlaczego tak dzieje się?  Ludzie
boją się . Gdzieś zadziały się – dobre wychowanie, odwaga
i honor. Pozostało tylko narzekanie. Ono wiedzie prym. Jest emocja, nie ma
przeciwdziałania.

W domach, w zakładach
pracy, na ulicach, wszędzie słychać wyzwiska. Mąż obraża
żonę, żona – męża, rodzice poniżają dzieci,
a dzieci w odwecie – rodziców. Rodzi się nowy model życia.

Obrażać, żeby
żyć.  W jakim świecie żyjemy? W  świecie dzieci
zdarzają się przezwiska, a w świecie ludzi dorosłych jest podobnie,
ideały zostawia się za sobą. Ludzie we współżyciu rządzą
się niezbyt wyszukanymi sposobami. W naszych rodzinach, w naszym kraju, jest
miejsce na wyzwiska

i poniżanie godności
drugiego człowieka. Większość nie wstydzi się swego złego
zachowania. Mam wrażenie, że niektórzy popisują się swymi możliwościami
obrażania innych. Im więcej, ktoś komuś dołoży, tym
lepiej. Ludzie krzykliwi robią karierę, są w centrum zainteresowania,
a oni sami, za wszelką cenę starają się, zwrócić na siebie
uwagę. Wielu kreuje się na „pępek świata”. Niektórzy
twórcy teatralni, chcąc  przyciągnąć widza, wybierają
obraźliwe formy w pokazywaniu pewnych zjawisk erotycznych, przypisywanym środowiskom
kościelnym. Rozdmuchane do niebotycznych rozmiarów pojedyncze przypadki, są
niczym innym, jak bombą ubliżenia całemu środowisku. Obrażanie
symboli religijnych, nie szanowanie ich, stało się tak nagminne, że
wydaje się czasami, iż zdarza się, to głównie, za ogólnym przyzwoleniem.
Symbole patriotyczne też podlegają szarganiu wartości. Zbyt mało
przywiązuje się wagi do wychowania młodych. Ale jak wychowywać
młodzież , gdy starsi nie są w tym względzie żadnym autorytetem?
W dobie, kiedy

wzorce upadły i
upadają, gdzie nie ma miejsca na dobre przykłady, nie ma szans na odrodzenie
powszechnej kultury. Patrząc na to bez emocji, można powiedzieć bardzo
prozaicznie – jeszcze trochę i bez wulgaryzmów nie da się wogle
żyć. Ale czy to da ludzkości zadowolenie i jakie tego będą
zgubne skutki? Wystarczy też przespacerować się po internecie, by
zapoznać się z kulturą słowa naszych rodaków. Są portale
i blogi, w których roi się od przekleństw. Pewna stara kobieta w swym
wideoblogu popisuje się takim niecenzuralnym językiem i o, dziwo ma wielu
zwolenników swej twórczości.  Brzydkie „babsko” i brzydki
język. Pojawiły się słowniki inwektyw, wzorce smsów z przekleństwami
o charakterze obraźliwym. Ile w tym choroby a ile złej woli? Gdzieś
się w tym pogubił się człowieczy wstyd. Mocne słowo czasami
jest konieczne, ale żeby zaraz stosować je jako przerywnik i obrazę
to już gruba przesada. Zastanawiające jest to , że z budowlanych
pejzaży pałeczkę przestrzenną, tzw. brzydkich wyrazów, podjęły
„wykształciuchy” i jak widać, czują się z tym znakomicie.

Co dalej z Tobą
będzie ojczysta, piękna mowo? Czesław Miłosz wiedział,
że jego poezja  jest misją ratowani
a
mowy ojczystej –

„Więc będę
dalej stawiać przed tobą miseczki z kolorami,

jasnymi i czystymi,
jeżeli to możliwe,

bo w nieszczęściu
potrzebny jakiś ład i piękno.”

Uczmy się od prawdziwych
poetów poszanowania mowy ojczystej i pamiętajmy, tyle naszej radości,
ile w nas piękna słowa.

  

Krystyna Jadwiga
Rozkrut  2010.03.15