Czego nie widać — polska muzyka filmowa

Czego nie widać — polska muzyka filmowa

Niewątpliwie najbardziej znanym współcześnie kompozytorem muzyki filmowej w Polsce jest Wojciech Kilar (ur. 1932). Mimo że komponował i komponuje on również muzykę poważną, najszerzej znany jest właśnie jako twórca związany z kinem — tworzył ścieżki dźwiękowe do ponad 130 filmów! Jego osiągnięcia są doprawdy imponujące, Kilar jest bowiem autorem muzyki do najważniejszych polskich filmów ostatnich lat, ale również wielu dzieł zagranicznych.
Zadebiutował on w 1958 roku w dokumentalnych Narciarzach Natalii Brzozowskiej. Mimo tego mało efektownego początku, ciężko pracował umacniając stopniowo swoją pozycję. Po Czterech pancernych, Samych swoich i Lalce, był już jednym z najchętniej widzianych w ekpie kompozytorów. Należy pamiętać o tym, że z pewnością pomogła mu w zdobyciu popularności twórczość w innym nurcie, tzn. muzyce poważnej.
Do najważniejszych osiągnięć Wojciecha Kilara należy zaliczyć bez wątpienia muzykę do Ziemi obiecanej Andrzeja Wajdy, Korczaka, tego samego reżysera czy Pianisty Romana Polańskiego. Współpracował też z Francisem Fordem Coppolą (Dracula, 1992) i Krzysztofem Zanussim (Bilans kwartalny, Brat naszego Boga). Początkowo był też brany pod uwagę jako kompozytor ścieżki do Władcy pierścieni Petera Jacksona; niestety producenci postanowili zatrudnić do tego zadania Howarda Shore’a.
Chociaż Kilar skomponował tak wiele motywów i melodii wszelkich gatunków, to w Polsce kojarzony jest przede wszystkim z muzyką z Pana Tadeusza Andrzeja Wajdy. Finałowy polonez, będący punktem kulminacyjnym epopei, jest u Kilara dostojny, nostalgiczny. Pogodny, a jednocześnie pełen goryczy. Ściska za gardło i zmusza do płaczu. A jednak Kilar stał się ofiarą własnego sukcesu— jego kompozycja zagościła na stałe na studniówkach i balach gimnazjalnych, co zaowocowało niestety pewną banalizacją zdecydowanie jednego z najbardziej udanych utworów w polskim kinie.

Inny typ muzyki reprezentuje Jerzy Matuszkiewicz, starszy od Kilara o 4 lata jazzman, któremu los podsuwał częściej komedie i lekkie seriale, niż wiekopomne dzieła. Matuszkiewicz jednak wywiązywał się z tego zadania zawsze celująco. Muzyka ze Stawki większej niż życie doskonale oddaje nastrój filmu szpiegowskiego; przywodzi wręcz na myśl nurt bondowski. Piosenka otwierająca Jak rozpętałem II wojnę światową jest lekka i beztroska, jak lekki i optymistyczny pozostaje bez względu na okoliczności Franciszek Dolas. Muzyka do Podróży za jeden uśmiech świetnie ilustruje zabawne perypetie dwóch nastoletnich autostopowiczów – pechowców, a nostalgiczna ballada z serialu Stawiam na Tolka Banana przenosi nas na powojenne warszawskie wpół-zrujnowane podwórka. Należy jednak podkreślić, ze w tym samym czasie Matuszkiewicz osiągał wielkie sukcesy jako jazzman i saksofonista; występował na słynnych Zaduszkach jazzowych zoorganizowanych w 1954 roku przez Leopolda Tyrmanda. Niewielu wie, że w 1954 roku zakończył też studia na wydziale operatorskim w łodzkiej szkole filmowej. Jednak jako operator, nie pracował nigdy.

Zbigniew Preisner reprezentuje zgoła inne pokolenie. Urodził się w 1955 roku w Bielsku-Białej. Co ciekawe, ten jeden z największych polskich kompozytorów muzyki filmowej, nigdy nie chodził do szkoły muzycznej! Jednak miłość do muzyki kazała mu samodzielnie się kształcić i rozwijać, i w 1977 roku rozpoczął już profesjonalną współpracę z Piwnicą pod baranami. Stamtąd do filmu było już niedaleko.
Jego najsłynniejsze kompzycje zrodziły się we współpracy z Krzysztofem Kieślowskim. Preisner jest autorem muzyki do wszystkich części jego słynnego Dekalogu. Tak jak później w tryptyku Trzy kolory i w Podwójnym życiu Wewroniki, stworzył kompozycje refleksyjne i wyciszone, zostawiając miejsce na ciszę, milczenie, pozwalając jednocześnie muzyce wybrzmieć tak, by nie rozpraszała, a pomagała w odbiorze.
Ważna była też w jego karierze znajomość z Agnieszką Holland, do której trzech filmów napisał muzykę, zauważoną nie tylko w Polsce, ale na świecie. Były to Europa,Europa, Oliver, Oliver oraz Tajemniczy ogród z wyjątkowo oryginlanymi, onirycznymi motywami muzycznymi.

Do tego samego rocznika należy Michał Lorenc. Tak jak Preisner, debiutował on w 1982 roku, jednak na stałe związał swój rozwój artystyczny z kinem dopiero po spotkaniu Macieja Dejczera. W 1989 roku napisał muzykę do jego filmu 300 mil do nieba, przygnębiającego obrazu o ucieczce z Polski dwójki dzieci na podwoziu ciężarówki. Z Dejczerem pracował też przy okazji Bandyty (1997), tworząc jeden z najpiękniejszych soundtracków sygnowanych polskim nazwiskiem. Lorenc skomponował też muzykę do obu częsci Psów Pasikowskiego, równie posępną i mroczną co sam film. Ostatnio pracował też przy szeroko chwalonej najnowszej produkcji Jerzego Skolimowskiego, Cztery noce z Anną z Kingą Preis, głośnych Trzech kumplach Ewy Stankiewicz i Anny Ferens oraz kultowej dla miłosników kina off-owego Symetrii Konrada Niewolskiego.

Ważnym kompozytorem muzyki filmiwej jest też Krzesimir Dębski.On również, tak jak Jerzy Matuszkiewicz, dużą część kariery muzycznej poświęcił jazzowi. Choć w filmie zadebiutował w 1985 roku i był nawet kompozytorem dość płodnym (pisał muzykę m.in do Kingsajzu i Déja vu Juliusza Machulskiego), to największą sławę przyniosła mu praca przy największych przebojach pierwszej dekady XXI wieku. W 2000 roku było to Ogniem i mieczem. W trakcie promocji superprodukcji Jerzego Hoffmana wykorzystano piosenkę Dumka na dwa serca, na punkcie której oszaleli Polacy, bardzo rozczarowni, że… piosenka nie pojawia się w samym filmie ani razu! Następnie przyszła kolej na W pustyni i w puszczy (2001) Gavina Hood’a. Tym razem intuicja kompozytora zadziałała tylko połowicznie. Piosenki w wykonaniu Beaty Kozidrak, Majki Jeżowskiej i Arki Noego w niektórych kręgach nazywano wręcz bez ogródek kiczowatymi.

Mimo tych wielkich nazwisk, Polacy mają na koncie tylko jednego Oscara za muzykę, a i to w filmie amerykańskim. Jej autorem jest Jan A.P Kaczmarek, pracujący w Hollywood kompozytor, autor muzyki do Całkowitego zaćimienia Agnieszki Holland, Wieczoru Janosa Koltaja i Quo vadis Jerzego Kawalerowicza. Oscara przyniósł mu soundtrack do Marzyciela Marca Fostera z 2004 roku.
Oczywiście wyżej wymienieni nie zamykają listy najważniejszych polskich kompozytorów filmowych. Wielkich nazwisk jest zdecydowanie więcej. Warto też wiedzieć, ze najwięksi kompozytorzy muzyki poważnej również proszeni bywają o napisanie muzyki do filmu, co z marketingowego punktu widzenia jest wyjątkowo korzystne. Tak było chociażby w przypadku Krzyszotofa Penderckiego, autora muzyki do Lśnienia Stanley’a Kubricka i Katynia Andrzeja Wajdy. Z pewnością należy pamiętać przede wszystkim o tym, że muzykę filmową traktować trzeba nie wyłącznie jako dekoracyjne tło fabuły, ale integralną część dziela filmowego.
Filmweb.pl — z dnia 13 lipca 2008
Encykopedia kina, red. Tadeusz Lubelski, Kraków, 2003
Małgorzata Kurowska 2008.07.30