Polska sztuka / Poezja / Współczesność powoj.

  • Opublikowano:

    2008-11-11
  • Odsłon:

    221

Szybko umiera pamięćRoman Gorzelski „Autoportret z pamięci”

Otwieram gorzką, pełną frustracji osobistej i narodowej, książkę R. Gorzelskiego „Autoportret z pamięci”.
Czytam motto do przypadkiem spotkanego wiersza, słowa Jana Pawła II: „...Oświęcim jest miejscem, które nie można tylko zwiedzać. Trzeba przy odwiedzinach pomyśleć z lękiem o tym, gdzie leżą granice nienawiści” – to jednak w wydarzeniach ostatnich lat w tym właśnie tak szczególnym miejscu dla Europy współczesnej – wiele nowej nienawiści zaistniało.
I o niej, nie tylko z pełnią goryczy ale też ironii wobec świata, jest sporo w wierszach poety.
Autoportret Romana Gorzelskiego jest książką osobną, tak należy ją nazwać, chociaż nie lubię tego nowego określenia. Autor zawarł w niej dwa cykle wierszy „Między czerwienią a bielą” i „Wojna słowiańska” oraz zbiór opowiadań „Pocztówka z Królową”.
Nieśmiało napisałem do Poety–Autora, że powinny to być dwie książki: poetycka „Wojna słowiańska” z dwiema częściami wierszy i oddzielny zbiorek opowiadań.
Czytelnik spotyka się w tej książce z Historią, która zaciążyła na XX wieku: na Polsce i narodzie polskim. Na Polakach, czyli każdym z nas bez względu na wiek, płeć, wykształcenie. Na każdym, kogo ta Historia bolała, kto ile w niej stracił, a przecież nie ma takich, by kogoś nie do-tknęła osobiście.
A jednak, nawet niewiele młodsi od Autora-Poety - inaczej patrzą na nią, znacznie mniej doświadczyli i ich pamięć jest często całkiem umarła. Tak więc przeciw nim, ale i dla nich Poeta „wywołał” z siebie wiersze, jak wywołuje się ducha na egzorcyzmach lub przy wirującym stoliku zaprze-szłych spirytystów.
Poeta różni się od większości z nas – swych czytelników – bólem widzianej, przeżytej historii. Historii do-świadczonej, nie tylko więc widzianej czy czytanej z pod-ręczników lub dokumentów – źródeł, na których opierają się coraz młodsi i coraz późniejsi wnukowie. Prawem, może nawet obowiązkiem poety jest uświadamianie „zjadaczom chleba” ich własnego i swojego ducha, spraw, problemów, które zalegają wnętrze, przede wszystkim „ja” poety. Zatem – Gorzelski kroczy szlakiem udeptanym przez Wielkich Romantyków, ale jest to szlak raczej omijany przez współczesną poezję: białą poezję, dlatego białą, bo starannie wypraną z wszelkiej problematyki ludzkiej, osobistej i narodowej. Wystarczy przewertować sterty poetyckich tomików ostatnio wydanych.
Pola poetyckie Gorzelskiego – to obszary zagłady polskości w czas ostatniej wojny i długiego powojnia. Akowskie mity splatają się z mitami ostatniego polskiego podziemia. Ksiądz Popiełuszko jest bohaterem codziennym. Codzienną jest również zgoda na mniejsze zło większości z nas, ale także koryfeuszy - koniunkturalistów, których nazwiska znane są Europie i światu.
Czy Poeta jest sprawiedliwy? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Jest ono niby mało poetyckie. Ale jest! Odpowiedź na nie, raczej odpowiedzi należą może do przyszłości, a może otrzyma je sam Poeta w postaci listu od czytelnika. Jeśli jego poetyckie pytania zostaną zlekceważone – być może powie jak kiedyś Przyboś piszący co roku wiersz przeciw wojnie w Wietnamie: - swoje zrobiłem, zaprotestowałem – wyjaśnił nam w klubie studenckim. Bo ktoś z nas go spytał – co Panu to pomoże takie pisanie wierszy? Przecież Amerykanie tego nie czytają...
Oprócz tematów wielkich, wielkich spraw i ciężkiej goryczy XX wieku – Gorzelski jako liryk pisze wiersze ciche, jakby stłumione odległym żalem: ”słowa ulotne jak wiatr”, bo ze słów zbudowana jest poezja... oczywiście, nie można zapominać o talencie. A zapominają o nim legiony wierszopisów. Albo „Rozmyślania wieczorne”, a na pewno jeden z wielu moich ulubionych wierszy – „W krzemienieckim kościele” – pamięci ciotki kresowej naszego poety.
Ze wzruszeniem czytam ostatnie dwa wersy: „Ja wiem, że każdy zawsze woli/Być tam, gdzie rozproszono ciemność”.
Lektura całości poetyckich cyklów nie dostarcza pewności, że tak się stało. Dlatego najnowsza wiersze świetnego Poety – pozostają w smudze ciemności XX wieku. Jego historii, śmierci na każdym kroku, cierpieniu narodu i poszczególnych jednostek.
Czym zatem jest jego proza – krótkie opowiadania z bolesną pointą z najnowszej naszej historii? W pewnym sensie są one wykładnią wielu jego wierszy, zatem same w sobie – również poetyckie, ale jest to w dalszym ciągu poezja grozy narodowej: o tym, co z nami się stało i w dalszym ciągu dzieje. Naród nasz, od wieków tak z nim jest, jakby nie zdawał sobie sprawy, że żyje w swoistej ciemności. I tę ciemność oświetlają najwięksi: poeci, prozaicy, dramatopisarze. Tak było zawsze – Gorzelski jest nie tylko ironistą, także i w prozie jest tragicznym romantykiem.
Romana Gorzelskiego nie trzeba ani reklamować, ani w reklamie utwierdzać. Rasowy to poeta, prozaik, krytyk i dramaturg. Człowiek doświadczony w pisaniu. Ostatnia książka, o której powyżej z Tobą rozmawiałem – jest potwier-dzeniem jego dotychczasowego statusu, sławy i talentu. Poeta nie tylko, że nie stracił zębów, ale atakuje kłami. Bezlitośnie. Poetycko. Krwiożerczo. Broni racji moralnych. Historycznych. Narodowych jako swoich własnych, które w jego sercu i pamięci się działy.

Roman Gorzelski, Autoportret z pamięci. Wydawnictwo Książkowe „Festinus”. Łódź 2000. s.183

Augustyn Baran 2001.09.01