Polska sztuka / Film

  • Opublikowano:

    2008-08-17
  • Odsłon:

    469

O bohaterstwie inaczej — Eroica Andrzeja Munka

Andrzej Munk rozpoczynał swą flimową karierę jako dokumentalista. Nakręcił m.in Kierunek– Nowa Huta! , Maj pracy, walki pokoju, oba z 1951 roku., i inne. Były to w większości propagandowe agitki, pozbawione wartości stricte artystycznych.
Człowiek na torze z 1957 roku był pierwszym filmem Andrzeja Munka, zrealizowanym we wspópracy z Jerzym Stawińskim, jednym z czołowych scenrzystów tego okresu. Następny wspólny flim, fabularna już Eroica, to z kolei pierwsze dzieło identyfikowane dziś z Polską Szkołą Filmową, uważane też za swoistą odpowiedź na słynny Kanał Wajdy.
Pełny tytuł filmu brzmi Eroica. Symfonia bohaterska w dwóch częściach. Munk złożył bowiem swój film z dwóch nowel, Scherzo alla Polacca oraz Ostinato lugubre. Zamysł autorów zawierał początkowo również trzecią nowelę, Con bravura. Została ona wprawdzie nakręcona, jednak Munk nie włączył jej do filmu, uznawszy, że nie pasuje one artystycznie do dwóch pozostałych. Tytuł filmu zyskał tym samym na ironicznej sile wyrazu — tradycyjna, klasyczna symfonia ma bowiem trzy lub cztery częsci, ale nigdy dwie.
Głównym bohaterem Scherza..., pierwszej części filmu, jest Dzidziuś Górkiewicz (rewelacyjny Edward Dziewoński). Munk przedstawia go jako uosobienie antybohaterstwa. To warszawski cwaniak, który chce po prostu przeżyć powstanie warszawskie; powstanie — jak to ukazuje z goryczą i bez zadnych wątpliwości Munk — od początku skazane na klęskę, przedsięwzięcie absurdalne tak bardzo, że aż groteskowe. Dzidziuś ucieka z Warszawy, gdzie miał już dość bezsensownej musztry powstańców, organizowanej, jak to wyjaśnia jednen z oficerów, tylko po to, by zabić czas tym, dla których nie starczyło broni. Górkiewicz dociera do swego domu, gdzie natyka się na węgierskieo majora. W pijackiej rozmowie, Węgier proponuje pomoc powstańczej Warszawie, Dzidziuś podejmuje się prowadzenia rozmów z dowództwem powstania. Gdy okazuje się, że żadna pomoc jednak nie nadejdzie, Dzidziuś raptownie podejmuje decyzję o powrocie wprost do walczących dzielnic.
Akcja drugiej części filmu rozgrywa się w oflagu, obozie jenieckim dla oficerów. Zdesperowani więźniowie źle znoszą ciągłe napięcie. Beznadziejność swej sytuacji ubarwiają, opowiadajac sobie raz po raz historię słynnej ucieczki jednego z więźniów, porucznika Zawistowskiego. W rzeczywistości porucznik ten nie uciekł, ukrywa się w na strychu baraku; jednak dwóch z więźniów znających prawdę, porucznik Turek (Kazimierz Turek) i major Kurzawa (Józef Nowak) podtrzymuje tę legendę. W okolicznościach, nie pozwalającyvch na heroizm, musiał pojawić się przynajmniej mit heroiczny.
Co łączy te nowele? Obie są historiami o bohaterstwie – bezsensownym, skazanym na klęskę, przedstawionym w gorzko–ironicznym, groteskowym ujęciu. Robiono z tego zarzut Munkowi, oburzano się na brak szaucnku dla narodowych bohaterów. Niesłusznie. Jak pisze Stanisław Janicki, „Eroica” była głosem przeciwko mitologizowaniu bohaterstwa, nie była jednak skierowana przeciwko samemu bohaterstwu. A to dlatego, że u podstaw bohaterstwa leży zawsze sprzeciw, czynna manifestacja przeciwko złu, tłumaczył Munk. Podkreślał, że chciał jednak uświadomić widowni nieprzydatność tego typu manifestacji w konkretnych sytuacjach. Bohaterskie postaci pokazywane są pozytywnie, Munk patrzy na nie z sympatią, jednak jest w tej sympatii ogromna gorycz i ból.
Munk jest bowiem racjonalistą. Sceptykiem. Ironistą. Nie ma złudzeń i nie pozwala na nie widzom. Jego zamiarem jest rozbić w puch martyrologiczne mity, jakimi obrosła nasza historia, chce ją pokazać, taką jaka jest – nagą, okrutną, czasem zawstydzającą. Bo to historia pełna bohaterstwa i tchórzostwa; chwały i hańby, które zlewają się niekiedy jedno pojęcie. Te antynomie Munk uwypukla na ekranie w sposób prawdziwie mistrzowski —jest powściągliwy, chłodny w obserwacji, ale wyrozumiały w osądzie. Ironia, pomyślana jako okrutna, wstrząsa i zmusza do myślenia, ale nie rani.
Bezkompromisowość w rozliczaniu narodowych mitów była wyjątkiem nawet w nurcie Polskiej Szkoły Filmowej, stawiającym sobie przecież za jeden z celów nowe spojrzenie na polską historię i rozliczenie z narodowymi mitami. Munk podjął polemikę z ukształtowanym przez romantyków XIX-wiecznym modelem myślenia o Polakach, ich martyrologii, odwadze i bohaterstwie. Ukazał drugą stronę medalu; tchórzostwo, wygodnictwo, obojętność. I tej dwoistości natury nie bał się zaprezentować na ekranie — w zadziwiajacy sposób, pod maską ironii ukrywając litość i czułość.
Szargająca świętości Eroica była zdecydowanie novum na polskich ekranach, na których pojawiła się 1 kwietnia 1958 roku. Odczytywano ją jako odpowiedź na Kanał Wajdy. Ten film również wzbudził oburzenie, a przynajmniej szerokie kontrowersje; jednak dawka krytycyzmu w stosunku do — czułych najwyraźniej na swym punkcie — Polaków, była w filmie Munka o wiele większa, o wiele odważniejsza. Nie było w niej romantyzmu Wajdy, był krzepki racjonalizm.
Bo też i inne bohaterstwo ukazuje Wajda. Jego powstańcy, zagubieni w śmierdzącym, niekończącym się labiryncie kanałów, są piękni, kochają, mówią wiersze. Umierają bez sensu, w bezsensownym powstaniu, ale pozostają tym bezsensem nieskalani. Tymczasem bohaterowie Munka upijają się na umór, trzęsą się ze strachu przed Niemcami, załamują się psychicznie i popełniają samobójstwa.
Film Munka jest bardziej uniwersalny. Nie mówi wyłącznie o powstaniu czy niemieckim obozie jenieckim. Aleksander Jackiewicz nazywa ten film rozprawąi traktatem, pisze, że rzeczywistość (...) przestaje być tylko sobą. (...) Historyczny obraz, jaki wypełnia „Eroikę” obraz wyprowadzony z konkretnego miejsca i czasu, gra rolę wywodu o dziejach naszego kraju. To głos o historii i głos o Polakach.
Odpowiedzią na Eroikę był Popiół i diament Wajdy; Munk zareplikował następnie Zezowatym szczęściem. Szkoła polska powoli wyczerpywała swoją formułę i twórcy zaczęli szukać dla siebie nowego tworzywa. Munk zginął tragicznie podczas realizacji swojego kolejnego filmu, Pasażerki. Jednak jego oskarżenie, wymierzone w nas samych, nasze mity i idee, które prowadzą donikąd, wybrzmiewa wciąż donośnie i głucho.
Filmpolski.pl — z dnia 30 czerwca 2008
Aleksander Jackiewicz, Moja filmoteka. Kino polskie, Warszawa, 1983
Stanisław Janicki, Film polski od a do z, Warszawa, 1972
Jerzy Płażewski, Historia filmu dla każdego, Warszawa, 1968
Zdjęcie z serwisu www.filmpolski.pl
Małgorzata Kurowska 2008.07.30