Tego nie przewidzi nikt…

Tego nie przewidzi nikt…

Smutno w duszy, gdy dzieje się coś, co jest nam obce.
Nie mamy prawa siebie oceniać, a ciągle temu ulegamy.
Nasza prawda nie musi być prawdą innych i odwrotnie.
A w odnoszeniu się do siebie tkwimy w ciuciubabce.
Szukamy towarzystwa, nie chcemy jeść samotnie, a tu klops  z parą rozgotowanych brukselek, bo za bardzo pragnęliśmy tego towarzystwa.
Rodzą się odrażające albo twórcze myśli i dochodzi, do czego dochodzi.
Nasze drogi rozchodzą się, zamiast przeistoczyć w  wspólną autostradę, nie tę, od Irlandczyków czy Chińczyków, bo jak się ostatnio okazało, te, są wybrakowane…
Kolor , fakt, kultura… Taka kultura, jaki fakt i jaka barwa.
To, czy ktoś jest kulturalny czy nie, okazuje się często po czasie.
Dopóki wszystko hermetycznie zamknięte w pudełku, dopóty nie puszczą zamki, gdy to się stanie,  wtedy poznajemy, jak z tą kulturą jest.
Za każdym razem doznajemy jej odmiennych odcieni, przy pomocy, których przypominamy sobie określone wyobrażenia. 
Taki pomost między a między…
Gdzie pomieszczenie z mopami, gotowymi posprzątać nieprawości?
Dowiemy się tego po czasie, gdy za późno będzie na porządki.
Chorzy z rozpaczy nie mówią rozsądnie. Udający kulturalnych, też nie mówią do  rzeczy, pogrążając się w bełkocie, jakby przemawiali slangiem.
Jedni na drugich szykują pręgierze. Wielowieczna walka między wilkiem a sarną. Co się dzieje?
Pełno kości i zbytecznych odpadów. Żałość i rozlicznie. Niby wszystko gra a nie.
Spory o wszystko. Polska. Czasy obecne. Sytuacja określona współzależnością. Integracja.
Uzależnienie. Brak kontaktu czy porozumienie? Co z ludźmi wplątanymi  w sieć nieporozumień?
Kara śmierci czy nie? Czegoś takiego nie przewidzieliśmy.  Trzeba opracować konkretny plan. Co to da?
A,  da… Niedorzeczności. Po co tłumaczyć, gdy i tak nie przemówi się do rozsądku, a winni, nierozsądnych decyzji, nie poniosą konsekwencji. To niesamowite.
Przypadkowe pojawienie się żywiciela lub ciemiężcy. Spowolnienie procesu albo jego aktywizacja.
Jesteśmy wzruszeni i nie. Spoglądamy na zegar. Ten pędzi do przodu jak kura łykająca ziarna.
 Ile zniesie jajek nie wiadomo. A gdy już zniesie…  Może powstać zamieszanie z zaskoczenia.
A wszystko ubrać słowa, bo każdy ma jakiś cel.
Obawa nie przed prawdą,  tylko przed naśladowcami.  Pod jednym warunkiem – trzeba pilnować prawdy.
Najlepsza jakość potwierdzona przez najnowsze badania niczego nie zmieni, co najwyżej okaże się niedomówieniem, gdy my ciągle będziemy tkwić na liście gości,  oczekującymi na nadzwyczajność. 
W eksplozji zawsze giną ludzie.  Pytania… pytania… I brak odpowiedzi.
Ustawiczny brak podejrzanych, chociaż nieufność kwitnie.  Lekceważenie procedury.
Wzywanie do naprawy, kiedy niemal kosmiczne teorie nie znajdują potwierdzenia.
Powołanie  bez oprawy działania niczego nie zmienia.
Każdy runie pod naporem oskarżeń. Poszukiwanie przyczyny.
Kapitan Wrona jako bohater albo ten, który podjął nie tę decyzję.
Wartość, która przestaje być wartością . Statystyki. Działanie według schematu.
Pasuje do opisu.  A przypadek i intuicja? To trudne do ustalenia.
Nikt nikomu nie wierzy. Jeden drugiego nazywa niedouczonym .
Nawiedzonym to wystarcza. O wiele za mało, by pokonać rzeczywistą przeszkodę .
Zbyt mało mistyków, zbyt wielu pewnych siebie.
Pogadajmy , co jest na rzeczy.  Polowanie na dzikiego zwierza.
Mamy uwierzyć, gdy ktoś ma przeczucie?
Każdy szmer ma być wiarygodny?
Co robimy na świecie pełnym sprzeczności i niespodziewanych objawień?
Tego nie przewidzi nikt.  To mniej więcej tak jak z filmowymi hitami.
Są, lecz to niczego nie zmienia. Chcemy poznać przyczynę śmierci i zostajemy z niczym…

Krystyna Jadamska – Rozkrut