Przydałyby się kije samobije,chociaż kto to wie…

Przydałyby się kije samobije,chociaż kto to wie…

Ideał życia spartańskiego domagał się obecności kija w znaczeniu przedmiotu używanego w określonym celu.. Wychowanie właściwe było surowe
zarówno w stosunku do dziewcząt jak i chłopców. Dzieci były wychowywane przez rodzinę i państwowego urzędnika, którego wspierał nosiciel bicza, a od dwunastego roku życia musiały przebywać w koszarach, gdzie i tam „kija” im nie szczędzono. W szkole ateńskiej używano rózgi, która była odpowiednikiem kija. Rzymianie w podobny sposób dbali o sferę karności.
Erazm z Rotterdamu w „Pochwale głupoty” potępił metody wychowawcze przy pomocy „kija”, krytykując nauczycieli katujących swoich uczniów i ośmieszając  scholastykę i scholastyków. Kary cielesne w wychowaniu stosowano przez wieki w domach i różnego typu szkołach oraz klasztorach. W regule templariuszy znajdujemy taki przypis :

„Co więcej, Mistrz, który powinien trzymać w swojej ręce laskę i rózgę – laskę, którą podtrzymuje słabości i siły innych;  rózgę, którą karze występki grzeszników – z umiłowania sprawiedliwości i za poradą patriarchy powinien to uczynić. Lecz także, jak mój pan św. Maksym powiedział:
"Niech wyrozumiałość nie będzie większa niż wina, ani niech nadmierne karanie nie spowoduje, że grzesznik powróci do złych czynów"…”
( – pierwotna „Reguła” w tłumaczeniu Jakuba Lickiewicza i Ewy Zabrotowicz).

Obyczaje surowego wychowania, w formie zwulgaryzowanej, wprowadzili w XX wieku – Hitler i Mussolini.
Gdyby, załóżmy i teraz zastosować takie metody w wyważonym stopniu, nikt nie odważyłby się założyć kosza na głowę nauczycielowi.
Kije samobije mają swoje miejsce w literaturze ( Ewa Szelburg Zarembina).
Najczęściej występują w baśniach i bajkach, gdzie mieszanie fantazji z prawdą powoduje zacieranie granic między tymi światami.
Zaczarowane kije samobije stają się jak najbardziej realne.
Pojawiły się też w refrenie  piosenki Wojciecha Kordy :

„Kije samobije, kije samobije,
W świecie dobrze radzą, że się zdadzą tu !
Kije samobije, kije samobije –
Wiecie o tym sami – bez nich ani rusz!”

Kije samobije, jako narzędzie magiczne w bajkach, załatwiają wszystkie nieprawidłowości
i mają wydźwięk moralny. Ich wychowawczy aspekt przydałby się politykom,  którzy tak się zachowują, jakby rzeczywiście oczekiwali ich wsparcia, dając do zrozumienia, że są one dla nich przedmiotem pożądania, to i zdarza się, że w postaci ostrych ripost i ataków trafiają do wybranych przeciwników…
Wartość kija dostrzeżono już w zamierzchłych czasach, kiedy to był przydatny do wymierzania kary. Prawdopodobnie w okresie Wiosny Ludów powstał wiersz, który jest pochwałą kija, domniemanego autorstwa (w oparciu o autograf) – W. Pola:

„Gdy złość kąsa, wściekłość wyje,
Jęczy cnota, płacze sława,
Gdzie rząd zasnął, milczą prawa –
Dzięki niebu, że są kije.
Kij to jedyne lekarstwo
Na potwarz i na łgarstwo.
Kij bez krwi obelgę zmyje –
Dzięki niebu, ze są kije.
Kiedy cię pies wściekły goni,
Gdy gad sprośny zdyma szyję ,
Kij cię zbawi, kij obroni –
Dzięki niebu, że są kije.
Podły, a do obelg skory
Tersyt bluzga, bredzi, plecie;
Nie wchodzi z nim Uliss w spory,
Lecz berłem wali po grzbiecie.
On już milczy, obóz klaszcze –
Kij oszczercy zamknął paszczę.
Kiju święty, kiju drogi,
Ty mnie bronisz od rozpaczy.
Kiju święty, kiju drogi,
Ty mnie bronisz od rozpaczy!

Autor podniósł rangę kija do roli obrońcy i świętego. Ta pochwała kija uzasadnia właściwe i owocne jego zastosowanie.
Jak wielką może okazać się moc sprawcza takiego kija wiedzą wychowani na „kiju” albo przez „kij”. Nie do końca na dobre wyszło wprowadzenie zakazu chłosty przy użyciu kija.
Niektórzy najwyraźniej potrzebowaliby użycia takiego środka. Może gdyby tak,  kije samobije,  wpadły w sam środek polskiego podwórka politycznego i wymachując na prawo i lewo, dokonywałyby pouczeń w formie bolesnych razów, to może zapanowałby ład i porządek oraz opamiętanie, a tak co?  Kije się marnują i czekają na lepsze czasy, a bałagan międzypartyjny pozostaje ten sam. Gdybyśmy jednak z nich nieopatrznie skorzystali, to okazałoby się, że są bardzo niebezpieczne dla zhumanizowanego człowieka, który realizuje swe współczesne człowieczeństwo przez pryzmat praw i demokracji, dlatego lepiej niech te kije pozostaną w sferze fantazji i niespełnionego pragnienia w bajkowym a nie rzeczywistym wydaniu, mimo że niejednokrotnie były bardziej skuteczne od dzisiejszych metod dydaktycznych. Bo co tu dużo mówić, nie ma lepszego środka moralizatorskiego od kija samobija.

Krystyna Jadamska – Rozkrut  2010.10.14