Pod jednym parasolem…

Pod jednym parasolem…

Jest taki obraz Gustave Caillebotte – „Pod jednym parasolem”. Niezwykle sugestywny i przekonujący.  Paryska ulica w deszczu. Mokry bruk. Parasole. Ludzie na jezdni i chodniku. Obraz – fotografia, przemawia realizmem odległych czasów, mimo że jego twórca był jednym z pierwszych impresjonistów. Nie przez przypadek przypomniałam go sobie. Trzej ważni przedstawiciele naszej władzy w geście solidarności pochylili się nad tragiczną śmiercią polityka … Było w tej scenie coś z atmosfery tego paryskiego obrazu….
 
Kiedyś Karol Szymanowski powiedział, że – : „Muzyka jest sztuką najbardziej demokratyczną”. Pewnie uważał tak,  bo muzyka kocha wolność. Nie tyle muzyka, co jej wyraziciel, kompozytor. Podobnie ze sztuką malarską. Tylko, że w muzyce i sztuce, ta wolność i swoboda, jak to zauważamy w życiu codziennym, tylu szkód  ze sobą nie niesie, co najwyżej nowe, estetyczne lub szokujące doznania. Co dzień doświadczamy  naszej  politycznej demokracji w sensie pozytywnym i negatywnym. Od kiedy człowiek rozumny zaczął rozeznawać pojęcia na różnych płaszczyznach bytu, od wtedy zrozumiał, czym dla niego jest wolność. Jednak jak to jest, że pozytywy  już od zarania zawierają w sobie ziarna negatywów. To, co pozornie jest pozytywne, okazać może się negatywne i odwrotnie. Czyżby zasada przewrotności była aż tak dominująca, że wywraca wszystko do góry nogami? Bo czy nie jest tak, że nasze szlachetne zamierzenia, które narzucamy innym, obracają się przeciw nam i niby ostrze noża godzą w nas samych? Im jesteś lepszy lub odmienny od innych, tym gorzej dla ciebie. Im więcej pragniesz zmiany na dobre, tym więcej otrzymujesz kopniaków. Zło jest często nie do pokonania i trwa, dopóki nie wypali się samo w sobie i działa wielokierunkowo. Na wszystko przychodzi czas. Jest czas siania i czas zbioru. Także czas konsumowania i czas ostateczny. Nic nie trwa wiecznie poza nieprzemijającymi wartościami. Gdybyśmy tak tylko zechcieli zaakceptować to co nieprzemijalne. Ale nie… Z natury przekorni i skłonni do zmian staramy się, omijać to co niewygodne, by poddać się temu, co przynosi chwila. Są dwie strony lustra. Ta, która odbija autentyzm i ta, która jest przed nim. Permanentne odbicie i obraz prawdziwy. Którym wizerunkiem posługiwać się będziemy , wyłącznie od nas zależy. Choć ułuda z natury skazana jest na zgubę, to wbrew rozsądkowi często jej ulegamy, błądząc w codzienności jak ćmy wokół lampy. Oślepieni światłem, wpadamy w ciemność i po omacku chwytamy się deski ratunku, która okazać się może chwiejnym i zmurszałym pomostem, który lada chwila może runąć. Zaskakiwani absurdalnymi zachowaniami naszych bliźnich, wpadamy w coraz większe osłupienie . Coś co godzi  w moralność, godzi w nas samych, a jednak za naszym przyzwoleniem dzieje się to, co powoduje destrukcję intelektu i ciała. Poddajemy się różnym modom w myśl tzw. postępu, który w swym założeniu z góry jest fałszywy. Przy tym ulegamy zwodniczym podszeptom, że wszystko nam wolno. Wszystko, to znaczy i to, że możemy prześcignąć Stwórcę w Jego koncepcji tworzenia i staramy się zrobić albo naprawić to wszystko, czego dla nas nie uczynił lub według naszego mniemania, niezbyt precyzyjnie dokonał. Czy grzechem jest naprawianie błędów Boga? A może On tego od nas oczekuje? Może celowo tak założył, byśmy sami mogli przekroczyć progi doskonałości? Ale póki co, nie radzimy sobie z prostą demokracją , z jej przywarami  i pozytywami, wyznaczając sobie nowe pola nie tylko do kosmicznej obróbki.

Obwiniamy się wzajemnie o wszystko. Ty to …, ty tamto…. To i ja w rewanżu podobnie. I do czego dochodzi?  Następuje eksplozja rodem z najniższych rzędów ludzkich możliwości. I wtedy budzą się refleksje. Dalej tak nie można. Trzeba to zmienić, by nie doszło do większego dramatu. Takie są pragnienia jednych, którzy chcą naprawić, co zaczęło grozić dalszymi, nieprzewidywalnymi konsekwencjami. Czy wyciągnięte do zgody ręce, przemówią do tych drugich, którzy jak zgodna para zechcą pójść razem pod jednym parasolem, jak na wspomnianym obrazie Gustave Caillebotte?

Krystyna Jadamska – Rozkrut   2010.10.27