Owacje dla Randy Breckera

Owacje dla Randy Breckera

21.06. Kalisz (PAP) – Owacje na stojąco i dwukrotne bisy – tak przyjęto w Kaliszu legendarnego amerykańskiego trębacza jazzowego Randy Breckera, który zagrał nadzwyczajny koncert z Trio Włodka Pawlika i Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Kaliskiej. Artyści wykonali suitę poświęconą jubileuszowi 1850-lecia miasta i jego historycznej roli na Bursztynowym Szlaku. To był genialny koncert, który przejdzie do historii – mówiono.

Zagrano kompozycje Włodka Pawlika "Amber Road". Projekt ten składa się z sześciu rozbudowanych formalnie jazzowych utworów, powstałych na zamówienie Filharmonii Kaliskiej z okazji jubileuszu miasta.

"Często dzieje się tak, że utwory komponowane na zamówienie z okazji historycznie doniosłych wydarzeń traktowane są przez kompozytorów wręcz patetycznie. Stąd bierze się skłonność do epatowania odbiorców monumentalnymi formami, wspartymi często podniosłą literacką symboliką. Ja postanowiłem, trochę przewrotnie, stworzyć dzieło, którego istotą będzie przede wszystkim jazzowo-orkiestrowa narracja" – powiedział PAP Life Pawlik.

Dyrektor Filharmonii Kaliskiej (FK) Adam Klocek przyznał, że to on namówił Pawlika, by specjalnie dla Kalisza napisał suitę "Bursztynowy Szlak", która będzie nawiązywać do "historii miasta i całego przebiegu szlaku, od Italii po Morze Bałtyckie". Klocek nie ukrywa, że planowane jest nagranie płyty, której wydaniem są zainteresowane wytwórnie w Polsce i USA. Dziennikarzy poinformowano, że ukaże się ona jeszcze w tym roku, późną jesienią.

65-letni dziś Randy Brecker nagrywał z takimi artystami jak Billy Cobhan, Bruce Springesteen, Charles Mingus, Blood, Sweet and Tears, Horacy Silver, Frank Zappa, Chris Parker i wielu innymi. Akompaniował takim gwiazdom rocka i popu jak Janis Joplin, Stevie Wonder i James Brown. Na konferencji prasowej w Kaliszu wyrażał się ciepło o jego współpracy z polskimi muzykami. W latach 70. był współtwórcą nowego stylu fusion, odgrywając jednocześnie wybitną rolę w jazzie akustycznym.

Artyście zwanym często "Gigantem" światowego jazzu, nie brakuje dobrego samopoczucia i humoru oraz talentu do przystosowania się do każdej sytuacji. Do Kalisza przyleciał bowiem prosto z malezyjskiego Kuala Lumpur i tylko kilka godzin wystarczyło mu na wypoczynek w hotelu, by przyjechać na długie spotkanie z dziennikarzami.

Nie potrzebował do tego wygodnej taksówki, dowieziono go z hotelu na miejsce spotkania… towarowym busem Filharmonii. Z Kalisza Brecker poleciał do Nowego Jorku. Tam już zapewne nie mógł liczyć na zabytek jakim dysponują kaliscy filharmonicy. Pozostaną mu tylko wspomnienia.(PAP Life)

zak/ zig/