Organy, które grają na niezgodę

Organy, które grają na niezgodę

Pomnik Władysława Hasiora stojący w przepięknym miejscu na przełęczy Snezka w Gorcach straszy zardzewiałą, żelazną konstrukcją, obraźliwymi graffiti i swoją niechlubną historią. Do tego stopnia, że jako pierwsze miały paść ofiarą ustawy o likwidacji symboli komunizmu. Historia doprawdy niezwykła.
Gdyby „Żelazne Organy” nie były tak brzydkie, gdyby grały, tak jak planował rzeźbiarz, może nikomu by nie przeszkadzały. Ale jest inaczej. To nie wina artysty, że jego dzieło może zostać rozebrane. Więc czyja? Sztuki, polityki, historii? Sztuka zawsze żyje swoim życiem, polityka co chwila się zmienia, a historia? Jest jaka jest.
“Urodziłem się 14.V1928 r. w N-Sączu lata dziecinne spędziłem na wsi. Do szkoły chodziłem w N-Sączu gdzie ukończyłem w czasie wojny 6 klas szkoły pow. z wynikiem dobrym. 7 klasy Niemcy mi ukończyć nie pozwolili, dlatego że byłem za stary. (15 lat) Więc poszedłem do warstatów kolejowych. Z kolei zabrali mię do pracy w okopach, tam pracowałem do końca wojny. Po wyzwoleniu poszedłem do gimnazjum, lecz warunki rodzinne i materialne nie pozwoliły mi na naukę, i przerwałem ją już w 1 kl. Od tego czasu mieszkam sam, i sam się utrzymóję” – pisał Władysław Hasior. Choć nie umiał pisać poprawnie został wielkim artystą.

Swoją pierwszą poważną pracę stworzył w Warszawie na ASP. Ceramiczne Stacje Męki Pańskiej podarował parafii w Nowym Sączu. Później miał być pomnik pomordowanych w czasie wojny, ale jakiemuś lokalnemu sekretarzowi z Beskidów dwie bryły granitu skojarzyły się z krzyżem, więc dzisiaj obelisk stoi w Montevideo.
W 1966 roku ucieszył się, że będzie mógł postawić pomnik poległym. Poległym z czyjej ręki, za co i w jakiej sprawie, tego nie wiedział. A może wcale go to nie interesowało. Ważne było, aby rzeźba grała na wietrze, jak harfa. Dlaczego nie gra? Nie wiadomo. Czy to oznacza, że dzieło nie jest do końca udane? Może. Nie ma piszczałek są za to figury zabitych i atrapy karabinów. Kamienna rynna, w której zapłonąć miał wieczny znicz (dziś po ogniu nie ma śladu) i granitowa płyta z napisem: “Wiernym synom Ojczyzny poległym na Podhalu w walce o utrwalenie władzy ludowej”. Ale to nie była jego idea. Tak przynajmniej uważa Antoni Kroch, biograf Hasiora.
– Obarczanie go winą za “poległych o utrwalenie” to tak, jakbym ja był winien wojnom szwedzkim – mówi. Maciej Pinkwart, mieszkający w Zakopanem publicysta i przyjaciel rzeźbiarza dodaje:
– Wiele godzin rozmawiałem z Władysławem Hasiorem na temat tego pomnika. Oświadczam stanowczo, że intencją Mistrza było upamiętnienie straconego życia młodych ludzi, walczących w tamtej wojnie domowej, bez względu na ich czy ich dowódców przekonania.
Gdy pomnik stawiano nie mógł mieć innej dedykacji, takie okoliczności. Potem mogło się to zmienić. Ale Hasior zaczął dostawać listy z pogróżkami. – Grożono wysadzeniem pomnika w powietrze, grożono i Hasiorowi. Widziałem takie listy, pokazywał mi. Prosił, by na razie sprawy pomnika publicznie nie poruszać, by wygasły gorące emocje, bo – wierzył – po latach ważne będzie jaki pomnik jest jako dzieło sztuki, a nie kto go zamawiał – wspomina Pinkwart. Okazuje się jednak, że jego nadzieje były płonne. Bo to pomnik Hasiora jako pierwszy został wytypowany w ubiegłym roku przez Sejm do rozbiórki w imię ustawy o niszczeniu symboli komunizmu.
Są tacy, jak podharcmistrz Adam Błaszczyk, który w imieniu Społecznego Komitetu Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, ROCHa i Zgrupowania „BŁYSKAWICA” pisze: „Wobec tych zbrodni i komunistycznego barbarzyństwa postulat posprzątania komunistycznych śmieci i postsowieckiego g…, które straszą po kątach tej naszej podhalańskiej gazdówki jest aktem dziejowej sprawiedliwości – zerwania z tradycją „hańby domowej” – czczenia tych, którzy mordowali naszych bohaterów, do czego przyłożył się – niestety – Władysław Hasior realizacją hańbiącego pomnika” i tacy, jak Waldemar Wojtaszek, wójt Czorsztyna, na którego terenie starszą organy. – Dlatego postanowiliśmy w gminie wyremontować rzeźbę z okazji przypadającej w przyszłym roku 10. rocznicy śmierci Władysława Hasiora. Chcemy, by stała się atrakcją regionu – mówi.
Dziesiąta rocznica śmierci Hasiora mija 14 lipca tego roku. Co stanie się z jego najsławniejszym dziełem, dopiero się okaże. Może gdyby Organy były choć trochę ładniejsze, gdyby rzeczywiście grały na wietrze, tak jak chciał artysta, może wówczas sztuka i historia podałby sobie ręce śmiejąc się z polityki.

Paulina Sygnatowicz, 2009.05.25

źródła:
Maciej Pinkwart, Pomilczeć kulturalnie, http://www.mati.com.pl/pinkwart/recenzje/komentarze/hasior.htm
Paweł Smoleński, Bartłomiej Kuraś, Organy – Hasior zdekomunizowany, „Gazeta Wyborcza”, www.wyborcza.pl, 28.11.2008.
Beata Zalot, Precz z Hasiorem, „Tygodnik Podhalański”, 16.10.2008.
„Pomnik hańby winien zostać usunięty”, podhale24.pl