Nagrodzony w Gdyni „Chrzest” Marcina Wrony – jesienią w kinach

Nagrodzony w Gdyni „Chrzest” Marcina Wrony – jesienią w kinach

04.06. Warszawa (PAP) – "Chrzest" Marcina Wrony, uznany przez krytyków za jeden z najlepszych filmów na tegorocznym festiwalu w Gdyni, a przez jury nagrodzony Srebrnymi Lwami, trafi do kin jesienią – powiedział PAP reżyser.

Za kreacje w "Chrzcie" dwaj aktorzy – Wojciech Zieliński i Tomasz Schuchardt – otrzymali w Gdyni ex aequo nagrodę w kategorii najlepsza pierwszoplanowa rola męska.

"Chrzest", zrealizowany według scenariusza trzech autorów: Grzegorza Jankowskiego, Grażyny Treli i Dariusza Glazera, to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami; zdarzeniami i dylematami "o wymiarze wręcz biblijnym" – ocenił 37-letni Marcin Wrona.

Film ma troje głównych bohaterów. Jednym z nich jest Michał (Zieliński), chłopak z prowincji, który po kryminalnym epizodzie w rodzinnym miasteczku przenosi się do Warszawy. Michał liczy na to, że uda mu się uciec z przestępczego środowiska. Niestety, ciąży na nim wyrok mafii.

Dwójka pozostałych bohaterów to Janek (Schuchardt) – kolega Michała, i Magda (Natalia Rybicka) – żona Michała.

"Michał ułożył sobie niemal idealne życie – po burzliwym kryminalnym epizodzie z przeszłości. Założył rodzinę. Ma dobrą pracę. Jednak w pewnym momencie to, co Michał robił dawniej, +odzywa się+ ponownie. Za sprawą kolegów" – opowiadał w rozmowie z PAP Marcin Wrona.

Michał zdradził kiedyś kolegów ze środowiska przestępczego. "Teraz, w filmie, koledzy ci znów pojawiają się w życiu bohatera. Upominają się o rzecz, którą Michał jest im winien" – mówił Wrona.

Naczelne tematy filmu "Chrzest" to – jak powiedział PAP reżyser – "próba ochrony rodziny oraz poświęcenie".

Wcześniejszy film Wrony – "Moja krew" z Erykiem Lubosem w roli głównej (2009), uhonorowany Nagrodą Dziennikarzy na festiwalu debiutów filmowych w Koszalinie – był historią ciężko chorego boksera, który przed śmiercią pragnie zostać ojcem – chce mieć rodzinę, kogoś, kim będzie mógł się zaopiekować.

"Lubię ukazywać w filmach światy męskie. Nie przedstawiam jednak mężczyzn w rolach jednostek wyłącznie silnych, twardych, dla których ważne są tylko mięśnie. Staram się zwracać uwagę, że często pod fasadą siły kryje się delikatność, proste pragnienia, o których mężczyźni nie potrafią opowiadać" – zaznaczył Wrona.

Jak powiedział, "Chrzest" jest oparty na faktach. "Pamiętam, gdy ja sam czytałem po raz pierwszy o tych wydarzeniach. Uderzyło mnie, że w środku brutalnego świata rozegrała się historia o wymiarze wręcz biblijnym" – wspominał.

Tytuł filmu Wrony jest symboliczny i odnosi się do głównych bohaterów – trójkąta: małżonkowie oraz nowy człowiek, który pojawia się w ich domu.

"Tytułowy chrzest dotyczy przede wszystkim Janka, którego postać rozwija się w ciągu całego filmu najbardziej dynamicznie. Janek przechodzi proces inicjacji. Musi wybrać między światem, który oferuje mu Michał, a światem zła. Jest ponadto w tej historii chrzest dziecka – które ma Michał" – opowiadał Wrona.

Podkreślił, że w całym filmie ważną rolę odgrywa motyw wody, "nabierający charakteru symbolicznego". Tytułem roboczym "Chrztu" było "Zanurzenie" – powiedział PAP reżyser.

Czarnym charakterem w "Chrzcie" jest postać grana przez Adama Woronowicza. "Ten bohater symbolizuje element zła, które przychodzi z zewnątrz" – wyjaśnił Wrona. "Chciałem, by zło w tym filmie nie było pokazane jako +umięśnione i groźne+, lecz jako ktoś na pozór zwyczajny" – powiedział filmowiec.

Reżyser "Chrztu" uważa, że nowe wcielenie Woronowicza – którego publiczność zna m.in. z filmów "Popiełuszko. Wolność jest w nas" (główna rola) i "Rewers" (księgowy starający się o rękę Sabiny) – może zaskoczyć widzów.

Zdjęcia do "Chrztu" realizowano m.in. w Warszawie (np. na Gocławiu).

Na 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni – który trwał od 24 do 29 maja – "Chrzest" uhonorowano Srebrnymi Lwami. Złote Lwy przyznano za "Różyczkę" Jana Kidawy-Błońskiego, a Nagrodę Specjalną Jury – za film "Mała matura 1947" Janusza Majewskiego. (PAP)

jp/ hes/ gma/