Jan Stanisławski, czyli opowieść o świetle zaklętym w pejzaż

Jan Stanisławski, czyli opowieść o świetle zaklętym w pejzaż

Jan Stanisławski to przykład malarza, którego twórczość jest ściśle związana ze światopoglądem artysty. Sposób ukazywania przyrody na płótnach wynikał jednoznacznie z wizji świata, którą przyjął ów twórca. Namalowane przez niego pejzaże znakomicie oddają grę świateł oraz zmienność iluminacji w zależności od pory dnia i rodzaju przedstawianego obiektu.
Jan Stanisławski przyszedł na świat w 1860 roku w miejscowości Olszana na Ukrainie. W 1879 roku rozpoczął studia matematyczne na Uniwersytecie Warszawskim, a po ich zakończeniu kontynuował naukę w petersburskim Instytucie Technologicznym. Edukacja artystyczna Stanisławskiego miała swój początek w słynnej Klasie Rysunkowej Wojciecha Gersona – świetnego pejzażysty i przedstawiciela malarstwa historycznego. Młody Jan zapragnął poszerzyć swoją wiedzę z zakresu władania pędzlem i w tym celu kontynuował naukę w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych.
W latach 1885 – 1888 artysta poznawał dzieła zagranicznych malarzy oraz zdobywał praktyczną wiedzę z zakresu malowania obrazów w paryskiej pracowni Carolusa-Durana. Podczas pobytu w Paryżu artysta zaprzyjaźnił się z polskim twórcą obrazów realistycznych – Józefem Chełmońskim, którego pejzaże stały się inspiracją dla młodego Jana. Czas spędzony we Francji upłynął Stanisławskiemu na poznawaniu współczesnych nurtów malarstwa zagranicznego, z których najbardziej zafascynował go doskonale oddający zmienność iluminacji impresjonizm.
Malarz odbył w swoim życiu wiele podróży, które nie pozostały bez wpływu na jego twórczość artystyczną. Najwięcej inspiracji dostarczyły mu wycieczki na Ukrainę, podczas których powstała znaczna ilość jego najsłynniejszych pejzaży, które malował w majątkach swych krewnych.
Obrazy, które namalował Stanisławski w latach osiemdziesiątych, to głównie realistyczne widoki murów i krajobrazu miejskiego. Dopiero później, pod wpływem syntetyzmu malarz odżegnał się od szczegółowego przedstawiania obrazu i skupił się na tworzeniu bardziej wieloznacznych wyobrażeń roślin wiejskich, które miały uosabiać witalność świata przyrody. W przedstawieniu samotnie kwitnącego maku lub drgających na wietrze łodyg bodiaków malarz sygnalizował niezmienną obecność natury w całym swoim bogactwie. Drobiazgowość Stanisławskiego, która przejawiała się początkowo skłonnością do malowania każdego szczegółu łodygi lub liści ustąpiła z czasem na rzecz zabawy grą świateł i cieni. Obrazy takie jak „Sad na wiosnę” doskonale oddają zmienny kąt padania promieni słonecznych, a bogata paleta subtelnych odcieni brązu i zieleni pozwala na świetne ukazanie zróżnicowania natężenia światła padającego na pnie i gałęzie drzewa. Dzięki zastosowaniu licznych kolorów oraz owocnym próbom zapisu iluminacji, dzieła Jana Stanisławskiego nie dają się zaszufladkować jako realistyczne pejzaże i bazują raczej na przekazaniu wrażenia wyjątkowości zakreślonej na płótnie chwili, niż oddaniu szczegółów świata przedstawionego. Z czasem artysta zaczął posługiwać się elementami impresji także do przedstawiania krajobrazu miejskiego, szczególnie Krakowa oraz budowli charakterystycznych dla miejscowości włoskich i hiszpańskich. Po 1900 roku nastąpił symbolistyczny etap w twórczości artysty, w którym to wspomniane wyżej czynniki stały się szczególnie wyraziste.
Pod koniec dziewiętnastego wieku, Jan Stanisławski dwukrotnie wziął udział w tworzeniu dzieł wielkoformatowych, takich jak panorama pt. „Przejście przez Berezynę”, którą artysta realizował wspólnie z Wojciechem Kossakiem oraz partie pejzażowe w panoramie „Golgota”.
W 1897 roku Stanisławski objął katedrę malarstwa pejzażowego w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Jego metody nauczania budziły powszechny podziw ze względu na nowatorskie podejście do tematu pejzażu oraz próbę ukazania najbardziej nowoczesnych technik przedstawiania krajobrazu. Działalność pedagogiczna dawała artyście wiele satysfakcji, dlatego też trzy lata później zdecydował się on poszerzyć krąg swych uczniów o młode adeptki Szkoły Malarstwa i Rysunku dla Kobiet Toli Certowiczówny.
Jan Stanisławski to nie tylko świetny pedagog oraz ceniony przez krytyków malarz, ale również artysta szukający różnorodnych możliwości przelania swych twórczych wizji na tworzywo. Tak jak wielu wybitnych artystów, również Stanisławski zajmował się wykonywaniem ilustracji do słynnego warszawskiego czasopisma, jakim była redagowana przez Zenona Przesmyckiego „Chimera”. Ponadto angażował się on również w projektowanie scenografii teatralnych i licznych plakatów zachęcających do uczestnictwa w spektaklach. Stanisławski interesował się także wzornictwem tkanin oraz mebli o czym świadczy wstąpienie do grona członków Towarzystwa „Polska Sztuka Stosowana”.
Pomimo wszechstronności zainteresowań artysty, największą sławę zyskał on jako malarz oraz pedagog. Śmierć artysty, która miała miejsce w 1907 roku, przerwała pasmo sukcesów twórczych Stanisławskiego, lecz nie znaczy to, że ów twórca odszedł w zapomnienie. Jego imię zapisało się w historii sztuki nie tylko dzięki licznym pejzażom, ale również za sprawą znakomitych uczniów, którzy z fascynacji charyzmą i talentem profesora utworzyli odrębną szkołę polskiego malarstwa pejzażowego.

Nina Kinitz 8 grudnia 2008