Jak skleić filiżankę?

Jak skleić filiżankę?

Filiżanka, najczęściej dwie porcelanowe czarki są częstym prezentem. I ja czasami sprawiam sobie oraz najbliższym radość. Przy okazji imienin, urodzin, na nową drogę życia albo jako pamiątka z wycieczki. Jakakolwiek nie byłaby to okazja, to jest to miłe wspomnienie.
Potem pijemy z niej aromatyczne napoje pełne atmosfery obcych stron. W rytuale śniadaniowych rozmów pieścimy te malutkie przyjemności. Świat chwytany uszkiem filiżanki niesie ciężar kawy, nie parząc naszych palców. Obejmujemy ufnie dłońmi porcelanowe czary z optymizmem i radością patrząc w przyszłość.
Z biegiem czasu przyzwyczajenie, codzienność usypia naszą czujność. Ten sam przedmiot, to samo zdobienie rodzą znudzenie. Nawet wyrazistość barw, z każdym przetarciem ściereczką, jest coraz mniejsza
Przychodzi wreszcie dzień, gdy zapatrzeni jesteśmy w zupełnie inny obraz i filiżanka wypada nam z rąk. Pęka, rozsypuje się na wiele kawałeczków i nie uniesie już złotego płynu.
Wyrzucamy rozrzucone skorupy do kosza i wspomnienia trafiają w niebyt i zapomnienie. Niekiedy jednak pragniemy ratować i próbujemy skleić przedmiot. Zdarza się, że lubimy taki stan. Tłuczemy, by sklejać. Tłuczemy, by powstawało na nowo, by nakręcać zwalniające koło wspomnień. To jednak objaw niedojrzałości.

Czy sklejona filiżanka ma szansę zapewnić powrót jej pierwotnej roli? Czy też stale będziemy narażeni, że w najmniej spodziewanym momencie wrzątek poparzy nasze dłonie przez nieszczelność?

Idealne byłoby całkowite zapomnienie. Chrystus uczył nas nadstawiania drugiego policzka i wybaczania, jednak sztuka zapominania nie zawsze przynosi pożądane efekty.
Wybaczenie jest jak dar, którym mogę obdarować, lecz ślad pewności zniknie bezpowrotnie. W zakamarkach podświadomości albo i jaźni już zawsze będzie błądził aromat nieufności. Sklejona filiżanka zawsze pozostanie sklejonym przedmiotem, bo stan pierwotny nigdy już nie powróci.
Można korzystać z niej o ile uznamy, że nawet poklejona skorupa dawać nam będzie i tak więcej szczęścia. Czas goi rany, choć blizny pozostaną na zawsze.
Czy nie lepiej jednak dbać o bezpieczeństwo filiżanek ?
Czy nie lepiej przyglądać się własnym poczynaniom i efektu znudzenia doszukać się w zbyt chaotycznych działaniach, ostrej myjce i buzujących emocjach?
Pielęgnujmy dobre chwile. Unikajmy krętych ścieżek, które najczęściej wiodą na manowce, choć z pozoru wydają się niezwykle interesujące.
Taka prosta jest ta zasada, ale dlaczego tak trudna do zrealizowania. z każdym przetarciem ściereczką.

AB 2009.03.30