Czerpać radość z nowego dnia

Czerpać radość z nowego dnia

Wiele lat temu stało przede mną nie lada wyzwanie – miałem wygłosić wykład przed gronem naukowców. Przygotowywałem się do niego niezwykle długo. Jednym z elementów była prezentacja na ekranie. Projektory były wówczas trudno dostępne. Postanowiłem skorzystać z rzutnika i folii. Przyjaciele doradzili wybór niezbędnych materiałów. Prezentacja była gotowa i w wyznaczonym czasie stanąłem przed kilkuset zainteresowanymi osobami.
Po krótkim wstępie położyłem pierwszą stronę prezentacji na rzutniku i …
Totalna klapa. Okazało się, że folia była zbyt matowa a lampa w rzutniku zbyt słaba i na ekranie nie było widać absolutnie nic. Wielotygodniowe przygotowania legły w gruzach, gdyż nie sprawdziłem tak oczywistego fragmentu projektu.
Mijały lata, ale wspomnienia tamtej sytuacji wywoływały przez długi czas dreszcz strachu i wracające poczucie błędu, pomyłki i poniżenia.

Będąc na początku swojej drogi zawodowej trawiły mnie różnego rodzaju obawy, co często prowadziło do pojawiania się wątpliwości o własnej wartości. Stan jest nie tylko nieprzyjemny, ale niekiedy wprost komplikuje, albo rujnuje życie.
Odnosimy wówczas wrażenie, że za naszymi plecami wszyscy drwią z nas. Jesteśmy przerażeni, że nasza praca, wypowiedzi, zachowania są niezdarne, niekompetentne, nudne. Dlatego żyjemy wówczas ze zdwojoną czujnością. Obserwujemy, nasłuchujemy, doszukujemy się ocen otoczenia, odgadujemy i dedukujemy, co też dzieje się obok i ma wpływ na nasza codzienność.
Jesteśmy tak wyczuleni, że wychwytujemy nawet wyimaginowane, negatywne niuanse z otoczenia i naturalnie odczytujemy je jako skierowane do nas.
Jesteśmy uzależnieni od opinii innych osób, co w połączeniu z wielkim przeczuleniem na punkcie własnego ego, powoduje, że brak nam odpowiedniego dystansu i właściwej samooceny.
Jesteśmy tak wrażliwi, że zranić nas może nawet podmuch wiatru a wówczas reagujemy najczęściej gwałtownym oburzeniem.
Jak wody potrzebujemy potwierdzenia własnej wartości u innych. Pożądamy, aby wychwalano nasze zalety. Oczekujemy komplementów i pochwał, bo sami w stosunku do siebie mamy jedynie zastrzeżenia i niespełnione oczekiwania.
Stan taki jest wspaniałą pożywka dla kompleksów. Rosną jak na drożdżach. Rozwijają się doskonale i panicznie boimy się krytyki.
Tymczasem największym wrogiem dla nas jesteśmy my sami.
Dlaczego tak barwnie? Kiedyś taki byłem a dzisiaj wokół widzę wielu podobnych ludzi.
Czy można walczyć z chorobliwym lękiem przed samym sobą?
Czy można wyjść z kręgu uzależnienia, osaczenia?
Czy można ufać światu?
Czy można ufać sobie?
Istnieje wiele powodów, dla których mamy niskie poczucie własnej wartości. Stąd trudno wprost odnaleźć możliwości ratunku. Jedno jest pewne – musimy znać i nazwać problem. Kiedy to uczynimy, to pozostaje jedynie chcieć to zmienić.
Jeżeli odnajdziemy w sobie wolę walki i potrzebę zmian, to damy sobie radę z tym potworem.
Dlaczego tak optymistycznie, bo ja taka walkę wygrałem.
Nie ma większego sensu analizowanie przyczyn, ani odszukiwanie źródeł . To tak jak z odchudzaniem. Czy jest ważne dlaczego przytyliśmy? Nie. Istotne jest jak mamy się odżywiać i jak mamy żyć, aby wałeczki nie wróciły. Jeżeli próbowałeś zrzucić pięć deko, albo rzucić palenie, to wiesz co mam na myśli. Najłatwiej zrzucić winę za własne porażki, błędy, nieuczciwości na jakiegoś wroga. Najchętniej jest on nawet nienazwany, co zwiększa jego możliwości i pojemność przestępstw, którymi można go obciążyć. Taki swoisty wytrych, który pasuje do większości zamków.
Jeżeli uda nam się przestać obciążać innych za własne niepowodzenia, to porażki zaczną nas omijać, aż wreszcie znikną.
To tak jak z miłością. Kiedy ogarnia nas to wspaniałe uczucie, kiedy kochamy prawdziwie, co nie jest takie częste, to nie obchodzi nas otaczający świat. Kochając znajdujemy oparcie, wizję i ufność. Tworzymy automatyczną barierę ochronną dla naszego życia.
Kiedy pojawia się rysa, zwątpienie, rozkład, to ważny jest realny osąd. Potwór niskiej samooceny chciałby wówczas pobuszować.

Ja dzisiaj, przed samym sobą uważam, że na wewnętrzne rozważania nad moją niską samooceną szkoda mojego czasu. Mam piękne marzenia. Przede mną ciekawe wyzwania. A ci, których znam, lubią mnie i czuję się im potrzebny, choć nie zawsze to okazują. Z takimi myślami zasypiam i budzę się wypoczęty czerpiąc radość z nowego dnia.

AB 2009.03.18