Cannes: Sean Penn jako gwiazda rocka w filmie Paolo Sorrentino

Cannes: Sean Penn jako gwiazda rocka w filmie Paolo Sorrentino

Na konferencji prasowej po projekcji obraz zebrał wiele pochwał: „piękny”, „wzruszający”, „zasługujący na Złotą Palmę” – takie m.in. oceny padły ze strony dziennikarzy.



W 2008 r. Sorrentino zrealizował głośny dramat biograficzny „Boski” („Il Divo”, produkcja włosko-francuska) o byłym siedmiokrotnym premierze Włoch Giulio Andreottim. Obraz walczył o Złotą Palmę w Cannes – najważniejszej statuetki nie zdobył, dostał jednak Nagrodę Jury. Nominacje do Złotej Palmy otrzymały także dwa wcześniejsze filmy Sorrentino: „Skutki miłości” (2004) i „Przyjaciel rodziny” (2006). W tym roku w konkursie głównym canneńskiego festiwalu walczy komediodramat „This Must Be the Place”, produkcja włosko-francusko-irlandzka.



Głównym bohaterem filmu jest starzejący się były gwiazdor rocka, Cheyenne. Muzyk, który mieszka w Dublinie, po śmierci swego ojca porzuca dawne życie i jedzie do Stanów Zjednoczonych. Dowiaduje się, że ojciec szukał zemsty za upokorzenia z przeszłości. Za cierpienia te – doznane przez ojca przed 60 laty, w niemieckim obozie Auschwitz – odpowiadał pewien oficer SS. Cheyenne chce go odnaleźć. Rusza w podróż po Ameryce. Podejmuje wyprawę w przeszłość, dzięki ktorej dowie się więcej także o samym sobie.



Wcielając się w postać Cheyenne’a, Penn poddał się ciekawej charakteryzacji. Jego bohater, z długimi czarnymi włosami i mocnym makijażem, to pod względem wyglądu połączenie lidera zespołu The Cure Roberta Smitha, Ozzy’ego Osbourne’a oraz Boya George’a. „Duży wpływ na wygląd Cheyenne’a wywarła przebyta przez muzyka depresja” – tłumaczył aktor na piątkowej konferencji.



„This Must Be the Place” jest pierwszym anglojęzycznym film Paolo Sorrentino. Reżyser zrealizował go według własnego scenariusza, napisanego wspólnie z Umbertem Contarello. Autorem zdjęć jest Luca Bigazzi, a muzyki – David Byrne.



W obsadzie, obok Penna (który wystąpił także w innym filmie walczącym o tegoroczną Złotą Palmę, „Drzewie życia” Terrence’a Malicka), znaleźli się m.in.: Frances McDormand, Harry Dean Stanton, Judd Hirsch i Eve Hewson.



Penn opowiadał na konferencji, że na udział w tym filmie zdecydował się od razu, gdy tylko przeczytał scenariusz. „Twórca oryginalnego, inspirującego kina, filmowy mag” – powiedział o włoskim reżyserze.



W 2008 r. Sean Penn był szefem jury w konkursie głównym w Cannes (główną nagrodę jurorzy przyznali wówczas francuskiej „Klasie” Laurenta Canteta). Właśnie wtedy, na festiwalu, poznał Sorrentino.



64. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Cannes trwa od 11 maja, zakończy się w niedzielę. Szanse na Złotą Palmę mają m.in. filmy „Drzewo życia” Amerykanina Terrence’a Malicka, „Skóra, w której żyję” Hiszpana Pedro Almodovara (oba te filmy przez wielu krytyków uznane zostały za rozczarowujące), a także: komediodramat „Hawr” („Le Havre”) Fina Akiego Kaurismakiego – chwalona w Cannes opowieść o czyścicielu butów z francuskiego miasta Hawr, który pomaga młodocianemu imigrantowi z Afryki, „Habemus papam” Włocha Nanniego Morettiego – o papieżu cierpiącym na depresję (brawa po projekcji), „Drive” Nicolasa Windinga Refna (reżyser pochodzi z Danii, film jest natomiast produkcją USA), czyli historia hollywoodzkiego kaskadera, specjalisty od samochodowych pościgów – z Ryanem Goslingiem w roli głównej, oraz „Melancholia” – poetycki obraz o groźbie zniszczenia Ziemi. Ten ostatni zebrał w Cannes bardzo dobre oceny; jego reżyser, Duńczyk Lars von Trier, został jednak uznany na festiwalu za personę non grata, z powodu wypowiedzi o Adolfie Hitlerze.(PAP)

jp/ hes/