Polska sztuka / Miasta

  • Opublikowano:

    2010-10-03
  • Odsłon:

    421

Warszawska Praga. Wielokulturowość ulicy Ząbkowskiej

Od ulicy Targowej widać dwa rzędy uroczych kamienic. Odnowione kilka lat temu, jasne i urocze. Pomiędzy nimi bruk – symbol dawnych czasów. Pozostawiony po to, żeby pamiętać o starej Pradze.
Im dalej w Ząbkowską, tym gorzej. Coraz więcej zadniedbanych kamienic, znika też bruk, pojawia się asfalt. Niektórzy nie zapuszczają się zbyt głęboko w Ząbkowską. A ci, którzy lubią atrakcje kulturalne na wysokim poziomie przemykają taksówką do Konesera lub Fabryki Trzciny (dwa fantastyczne centra kultury na Pradze).
Ząbkowska to dzisiaj arteria życia kulturalnego i artystycznego. Może więc warto zdobyć się na odwagę i zapomnieć o złych mitach wiążących się z Pragą Północ?
Przy skrzyżowaniu Ząbkowskiej i Targowej wyraźnie widać zamysł architektoniczny dawnych projektantów. Kamienice są od siebie oddalone, jedna na drugą patrzą wysokimi frontami. Na początku XX wieku środkiem pomiędzy dwoma pasami szerokiej Targowej szedł tu pas zieleni, otoczony przez latarnie. Pomiędzy przystrzyżoną trawą rosły niskie krzewy.
Jeszcze wcześniej znajdował się tam wielki targ. Ząbkowska oddzielała wtedy (a było to w XVIII wieku) miasto Skaryszew (miało ono siedem lat wcześniej od Pragi prawa miejskie) od Pragi. Była też ważnym traktem handlowym. Kupcy przyjeżdżający z północnego-wschodu mogli u zbiegu Ząbkowskiej i Targowej sprzedawać przywiezione towary.
Ulica oficjalnie otrzymała nazwę w 1791 roku, w momencie przyłączenia Pragi do Warszawy. Nazwa – jak nietrudno się domyślić – pochodziła od tego, że trakt ten prowadził w kierunku Ząbek. W tym czasie prawie cała Ząbkowska była drewniana. Trudno byłoby w niej odnaleźć ślady dzisiejszego wyglądu.
Wszystko to przez pożar, który dotknął ulicę w 1868 roku. Drewniane domy i kamienice płonęły wtedy jeden po drugim. Po pożarze, na skutek odpowiednich rozporządzeń budowlanych, wzdłuż Ząbkowskiej zaczęły powstawać murowane kamienice. Nastąpił czas intensywnego rozwoju ulicy. Główną tego przyczyną był fakt, że Ząbkowska stanowiła ważna arterię stolicy. To tędy można było się wydostać z miasta w kierunku północno-wschodnim. Na Ząbkowskiej prężnie rozwijał się handel. Ulica uzyskała żydowski charakter, z domami modlitwy znajdującymi się w kilku kamienicach. 
Restaurację ulicy Ząbkowskiej zawdzięczamy głównie działaczom społecznym, dzięki którym w 2001 roku powstał projekt rewaloryzacji. Projekt ten przewidywał zachowanie części oryginalnego bruku jako świadectwa historii tej części miasta oraz odnowienie kamienic stojących po obu stronach dawnego traktu. Nie w pełni udało się go zrealizować. Efekty renowacji są najbardziej widoczne na odcinku między ulicami Targową i Brzeską. Wystarczy jednak tylko na chwilę zboczyć z traktu, żeby zobaczyć – dosłownie i w przenośni – fasadowość remontu. Fronty kamienic są odnowione, ale w podwórkach wciąż króluje nieotynkowana czerwona cegła. Na eleganckich elewacjach znajdują się szyldy przyjemnych kawiarni, ale obok – monopol na monopolu, a pod nimi relaksujący się panowie z piwem. Ząbkowska chyba najsilniej uwidocznia paradoksy dzisiejszej Pragi.
Przyjrzyjmy się poszczególnym kamienicom stojącym dzisiaj przy Ząbkowskiej. Każda z nich mieści w sobie wiele historii – tych wielkich, związanych z życiem miasta, i tych małych – opowiadających o życiu ich mieszkańców – żydów i katolików.
Chyba najpiękniejsza kamienica, znajdująca się na ulicy Ząbkowskiej, stoi tuż przy skrzyżowaniu z Targową. To dom numer 2 z piękną, oryginalną wieżyczką. To kamienica Szeina i Tychońskiego zbudowana w 1914 roku. Naprzeciwko kamienicy dzisiaj znajduje się pusty plac. Przed wojną stały tam dwa drewniane budynki. Były to dwór Korzeniowskiego oraz dom „pod filarami”. Oba na tyle niskie, że nie przykrywały brzydkiej bocznej ściany kamienicy stojącej za nimi. Ściana straszy do dzisiaj.
Obok – kamienica z numerem 3. Co ciekawe – odnowiono ją nie w oparciu o przedwojenne fotografie, ale posługując się wzorem jednej z kamienic stojących w... Kielcach. Nadzorujący remont architekci natrafili na bardzo podobny do tego budynek i jego właśnie wzięli za wzór przy odnawianiu fasady.
Warto na dłużej zatrzymać się przy kamienicy z numerem 7. Właścicielem był Żyd – Szmul Kalina. Dom pierwotnie był dwupiętrowy, ale stopniowo – na przełomie XIX i XX wieku – dobudowano jej trzecie i czwarte piętro. Spowodowane to było intensywnym rozwojem Pragi. W tej części miasta dobudowywanie kolejnych pięter kamienicom nie było niczym niezwykłym. Ze względu na ciasne rozmieszczenie kamienic, było to najłatwiejsze powiększenie powierzchni mieszkalnej. Przy odnawianiu budynku architekci skupili się na szczegółach (tu z kolei za wzór wzięli jedną z kamienic przy ulicy Brzeskiej). Klimatu tej części ulicy przydają stylizowane szyldy sklepowe.
Piękno tej kamienicy kontrastuje ze zniszczonym, pozbawionym tynku i fasady domem numer 9. To wspomnienie o tym, jak Ząbkowska wyglądała jeszcze kilka lat temu, przed renowacją.
Kolejna kamienica – numer 11 – ma bardzo ciekawą historię. Chociaż z pierwotnego wystroju fasady zachowały się tylko balkony, dziś wygląda pięknie szczególnie nocą, kiedy oświetlają ją stylowe latarnie. Właścicielem kamienicy był Icchak Hersz Jahrman. Kamienica ma układ typowy dla przedwojennych warszawskich domów. Gdy wejdziemy do środka, widać, że ma podwójne podwórko. Na pierwszym z nich znajdują się oficyny. Gdy pójdziemy dalej, odkryjemy jedną z wielu tajemnic warszawskiej Pragi. W drugim podwórku po prawej stronie znajduje się wejście do dawnej synagogi. Na ścianach dawnego domu modlitwy odkryto malowidła.
W stojącej po drugiej stronie ulicy kamienicy numer 12 nie udało się odtworzyć fasady z powodu braku informacji o dawnym wyglądzie domu. Kamienica jest jednak ciekawa raczej nie ze względu na wygląd, ale na ludzkie historie, które udało się uwiecznić w architekturze. W fasadzie mieści się figura Matki Boskiej. Nie jest to figura oryginalna, wiadomo jednak, że podobna znajdowała się tam także przed wojną. Co ciekawe, cały dom zamieszkiwali jednak Żydzi. Świadczy o tym istniejące do dzisiaj wyżłobienie po mezuzie (wyżłobienie we framudze, którego dotknąć musieli wszyscy wierzący wchodzący na klatkę schodową). Warto też zobaczyć podwórko kamienicy numer 13. Znajduje się tam wiernie zrekonstruowana galeria.
Za skrzyżowaniem z Brzeską po obu stronach ulicy widzimy nowe kamienice. Popularnie nazywane „plombami”, świetnie wpisują się jednak w klimat starej Ząbkowskiej. Zaraz za nimi zaczyna się teren Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser” – doskonale znany miłośnikom kultury. To tutaj narodziły się znane wszystkim wódki „Wyborowa” i „Luksusowa”. Zakład wybudowano na przełomie XIX i XX wieku w popularnym wtedy neogotyckim stylu. Dziś pełni funkcję centrum kulturalnego. Jest tam  galeria fotografii i sklep z gadżetami. Odbywają się także przedstawienia teatralne (m.in. słynna „Apolonia” Krzysztofa Warlikowskiego) oraz koncerty.
Kiedy pójdziemy dalej wzdłuż Ząbkowskiej, dojdziemy do miejsca, w którym przechodzi ona w Kawęczyńską. Tu zaczyna się Szmulowizna – teren dawniej należący do Szmula Zbytkowera. Jeszcze w XIX wieku teren ten uważany był za niezwykle niebezpieczny. W lichych chatynkach mieszkali tam złodzieje i „rozpruwacze brzuchów”. Dzisiaj Szmulowizna także nie ma dobrej renomy. Mimo że powstają tam nowoczesne apartamentowce, a w starych kamienicach osiedlają się artyści robiący happeningi i dbający o rozwój dzielnicy. Oni wiedzą, że warto tu mieszkać. Pytanie - ile jeszcze Praga będzie musiała czekać, by zwykli mieszkańcy Warszawy przekonali się, że warto tu przychodzić?