Polska sztuka / Film

  • Opublikowano:

    2011-09-03
  • Odsłon:

    592

Piotr Szulkin czyli o potędzemediów i manipulacji

Piotr Szulkin czyli o potędze mediów i manipulacji


Piotr Szulkin to chyba jeden z nielicznych polskich reżyserów realizujących filmy w konwencji science-fiction, o których można by mówić bez wstydu. Jednak gatunek ten, dla Szulkina był tylko formalnym pretekstem, by ukazać walkę jednostki o wewnętrzną suwerenność.

Urodzony w 1950 roku w Gdańsku, Piotr Szulkin to reżyser, scenarzysta, scenograf i pisarz. Ukończył Liceum Plastyczne w Warszawie, a także Szkołę Filmową w Łodzi.
Od 1994 roku jest profesorem Wydziału Reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi.

Pierwsze filmy nakręcił już w 1972 roku, a były to studenckie etiudy: „Raz, dwa, trzy”, „Wszystko”, rok później powstał „Szkic do sześciu części”. W 1975 roku nakręcił swój pierwszy film fabularny, krótkometrażowy - „Dziewcę z ciortem”. Rok później powstał kolejny średniometrażowy film Piotra Szulkina - „Oczy uroczne” oparte na motywach ludowej przypowieści.

Trzy filmy, które powstały w latach 70. charakteryzują się tym samym: pragnieniem ucieczki i wyrwaniem się z niewoli. A są to: „THX 1138” (1971), „Zielona pożywka” oraz „Ucieczka Logana” (1976).

„Golem” to pierwszy film Szulkina utrzymany w konwencji science-fiction, który przenika katastroficzna atmosfera rozpadu starego porządku. Scenariusz napisał wraz z Tadeuszem Sobolewskim z wykorzystaniem wątków powieści Gustava Meyrinka. Historia o Golemie to opowieść głęboko zakorzeniona w micie, symbolice religijnej i kontekstach kulturowych; związana jest z postacią praskiego rabina Judy Lowa ben Bezalela, który ulepił z gliny olbrzyma mającego bronić Żydów przed napastnikami. Właśnie ta legenda znajduje swe rozwinięcie w filmie Piotra Szulkina, który został opowiedziany z perspektywy sztucznego człowieka (?) stworzonego w laboratorium. Akcja filmu rozgrywa się w mieście, które jest jednocześnie więzieniem. To świat wyniszczony przez wojnę atomową, świat zupełnie wyniszczonych budowli i wyludnionych ulic. Nikt nie wie, gdzie mieszkają więźniowie, a gdzie nadzorcy...

„Golem [...] jest reakcją na całe ćwierćwiecze historii powojennej. Nie tyle lewicowa, ile stalinowska mrzonka o przeoraniu społeczeństwa w celu wprowadzenia nowego ładu. Po drugiej stronie Polski Hitler ze swą eugeniką marzył o czymś podobnym” - powiedział Szulkin w rozmowie z Anną Rembowską.

Za jeden z najlepszych filmów Szulkina uchodzi „Wojna światów - Następne stulecie” z 1981 roku. Ten film, choć powstały kilkadziesiąt lat temu, poraża swoją aktualnością, mimo zmieniającego się kontekstu polityczno-społecznego. Jest rok 2000, a Ziemię odwiedzili Marsjanie. Głównym bohaterem jest Iron Idem (Roman Wilhelmi) - dziennikarz telewizyjny, którego wolność słowa została ograniczona i musiał ulec naciskom politycznym, w wyniku czego zgodził się odczytać komunikat napisany przez Służbę Bezpieczeństwa. Jest to jednak zaledwie początek tragicznego końca Iron Idema... „Wojna światów” Szulkina to film o życiu w społeczeństwie totalitarnym, które jest poddane władzy pod wpływem strachu. To wreszcie opowieść o mediach, które służą do propagandy, manipulacji i indoktrynacji, a ich wszechobecność wskazuje na nadrzędny wymiar władzy. 

„O-bi, O-ba. Koniec cywilizacji to obraz piekła oszukanych” - napisał Maciej Pawlicki o filmie Szulkina z 1984 roku. Świat jest właśnie po wojnie atomowej. W betonowym bunkrze ukrytym w górach, chroni się osiemset osób, które zdołały się uratować. Ocaleni czekają na przybycie mitycznej Arki, lecz władza ich informuje „Arki ne będzie, wasze dziś i jutro zależy od was samych”. Ludzie jednak żyje wciąż mitem zapominając, że Arka była zbudowana przez człowieka. Zbiorowym bohaterem „O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji” jest całe polskie społeczeństwo, które straciło wiarę w nadejście przemian.

Jeszcze bardziej posępniejszą wizję Szulkin prezentuje w „Ga, ga. Chwała bohaterów” (1985), którego scenariusz oparty jest na dwóch różnych tekstach: na noweli Piera Paola Pasoliniego „Twaróg” oraz fantastycznonaukowej powieści Mirosława P. Jabłońskiego „Kryptonim Psima”. Bohaterem jest Scope (w tej roli Daniel Olbrychski) - więzień z kosmiczne kolonii, który został wysłany na planetę Australia 458 przypominającą niemal do złudzenia Ziemię. Scenerią filmu „Ga, ga. Chwała bohaterów” jest świat pogrążony w zupełnym marazmie, gdzie dominuje propaganda, oszustwo i biurokratyczny koszmar. Nadzieja w tym przypadku jest tylko pustym słowem, bowiem wiara w możliwość jakiejkolwiek zmiany na lepsze została stracona już dawno.

„Ubu król, czyli Polacy” to słynna farsa francuskiego dramaturga, ekscentryka, głównej postaci paryskiej bohemy przełomu wieków - Alfreda Jarry’ego. Wystawienie „Ubu Króla” wywołało skandal i dziś jest on postrzegany za antycypację teatru absurdu. W 2003 roku podjął się próby zekranizowania komedii Jarry’ego

Film Szulkina to obraz o niemożności zmiany, czym bardzo zbliżył się do dramatu Witkacego „Szewcy”. Oba te dzieła są o tym, że każdy kolejny system polityczny nie doprowadzi do lepszego stanu rzeczy i jest wciąż tym samym „grównem” (nie „gównem”) - niezależnie od tego, jaki będzie język tego systemu ani ideologia.

„Ubu Król” to bardzo plastyczny, nasycony ciepłymi barwami, prześmiewczy, groteskowy, zupełnie wyróżnia się spośród pozostałych filmów Szulkina. Na tle innych, ten może wydawać się zbyt sztuczny, teatralny i do przesady groteskowy.

Niejako wstępem do „Ubu Króla”  był trzydziesto-minutowy film telewizyjny „Mięso (Ironica)” z 1993 roku. To prześmiewczy komentarz Polski z XX-wieku, a zwłaszcza narodowego myślenia. „Mięso” to chyba pierwszy film Szulkina, w którym zastępuje przerażenie i strach - śmiechem. Zarówno „Mięso”, jak „Famina” oraz „MFR-notacja” (wszystkie trzy są swoistą zapowiedzią „Ubu Króla”) to kolejny dowód twórczej odwagi bycia filmowym „odmieńcem”.
Film „Femina” wzbudziła oburzenie Kościoła ze względu na wiele scen erotycznych; zaś „MFR - notacja” (zapis wywiadu z Mieczysławem F. Rakowskim) wzbudziła krytykę elit identyfikujących poglądy reżysera z antykomunistycznym wydźwiękiem jego filmów.

„Ubu Król” i „Mięso” posiadają wiele cech wspólnych. Oba te filmy ukazują Polaków jako naród śmieszny i żałosny. Lecz Szulkin nie traktuje swoich rodaków ulgowo, nie szuka dla nich usprawiedliwienia.

Przed upadkiem komunizmu, odczytywanie jego twórczości zdawało się proste - czyli wprost, jego filmy były nasiąknięte antykomunistyczną aluzją. To przekonanie prowadzi do nieporozumień, jakie pojawiły się po 1989 roku. Po „Feminie” (1990) i „Mięsie” (1993) dało się usłyszeć głosy krytyki pod adresem Szulkina, że nie umie on opisać rzeczywistości, w której nie ma już komunistycznego zniewolenia. Szulkin jednak znalazł swój własny, unikalny język krytyki codzienności, świata XXI wieku - jest to język śmiechu.

Inspiracji Piotra Szulkina możemy doszukiwać się w różnych dziedzinach sztuki. Blisko mu do prozy Alberta Camusa (poprzez niezgodę na zło oraz osamotnienie); do „Procesu” Kafki (kreowanie relacji międzyludzkich); do Wojciecha Hasa (estetyka „unieważnienia realizmu”) czy wreszcie do Stanisława Lema (poprzez poczucie humoru i intelektualny chłód).

Gdyby szukać odpowiednika Szulkina w polskiej literaturze, najbliżej mu chyba do Janusza Zajdela, który w swoich powieściach utrzymanych w konwencji science fiction skupiał się na analizie mechanizmów państwa totalitarnego oraz wyalienowania jednostki ze społeczeństwa. To właśnie jego imię nosi najważniejsza nagroda przyznawana twórcom science fiction w Polsce.

Piotr Szulkin może uchodzić za odmieńca i indywidualistę, który konsekwentnie realizuje filmu w swoim, „szulkinowskim” stylu. Początek lat 90. nie sprzyjał filmowej niezależności; filmy proponowane przez niego, nie były pożądane przez mainstream.
 
W jego filmach na próżno szukać widowiskowych scen zniszczeń czy innych efektownych sekwencji charakterystycznych dla kina science-fiction; Szulkin raczej przedstawia życie po zagładzie - stąd też ta częsta sceneria mrocznego, niepokojącego pejzażu w przytłaczającej kolorystyce, bez zwierząt i roślin. Szulkin szuka - nowych, zmienionych definicji człowieczeństwa i wartości.




Bibliografia:

„Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna” pod red. A. Wiśniewskiej i P. Mareckiego, Warszawa 2010
www.polskifilm.pl


J.N., 16.08.2011