Polska sztuka / Proza / Współczesność powoj.

  • Opublikowano:

    2009-05-30
  • Odsłon:

    621

Edward Stachura jako outsider literatury

Kim był? Nie pogodzonym z konformistycznym porządkiem świata poetą? Ciągłym włóczęgą, bezdomnym filozofem, który wciąż poszukiwał sensu życia? Czy był świetnym kandydatem na idola, czy neurastenicznym dzieckiem, które histerią wymuszało uwagę i akceptację?

Urodzony 18 sierpnia 1937 roku w Charvieu we Francji jest zaliczany do poetów przeklętych tzw. pokolenia „współczesności”. W wieku 11 lat powrócił do Polski, jednak najwcześniejsze lata dzieciństwa, które spędził we Francji, miały olbrzymi wpływ na jego styl literacki. W 1956 r. zdał maturę w gdańskim liceum, a już rok póxniej opublikował pierwsze poematy w dwutygodniku „Kontrasty”. Mimo tego sukcesu, wyjechał z Trójmiasta do Aleksandrowa Kujawskiego. Zatrudnił się tam w Spóldzielni Ogrodniczej, gdzie zbijał drewniane skrzynki. W tym czasie pogorszyły się jego kontakty z ojcem. Dlatego, że w tym czasie zarabiał niewiele, postanowił wraz z Leszkiem Rojkiem zostać wolnym słuchaczem na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. W 1956 roku ukazał się przedruk wierszy Stachury w “Helikonie”, które było wydawane przez Radę Uczelnianą Zezeszenia Studentów Polskich w Toruniu. W tym okresie swojej biografii Stachura wiódł żywot niebieskiego ptaka, który chwytał się przeróżnych zajęć.
Kolejny rok był rokiem podczas którego Stachura został przyjęty na Wydział Romanistyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Przez cały czas ma problemy finansowe – w związku z tym złożył wniosek o przyznanie stypendium socjalnego, starał się też o przyznanie mu miejsca w domu studenckim. Był zmuszony, by sypiać na dworcach, chodzić w podartych ubraniach I żebrać. W końcu przygarnęli go jego znajomi, u których mieszkal w bursie bez pozwolenia. Po wielu tygodniach prośba o przyznanie miejsca w akademiku została pozytywnie rozpatrzona.
W wieku 21 lat autor zadebiutował w dziedzinie prozy opowiadaniem “Najlepszy człowiek świata” na łamach “Tygodnika Powszechnego”. W tym samym roku autor został skreślony z listy studentów, z powodu niezaliczenia semestru letniego. Ponownie zdawał na tę samą uczelnię, wydział I kierunek – został przyjęty, ale znów nie udało mu się zaliczyć roku, najprawdopodobniej z powodu częstych wyjazdów w różne części kraju oraz nieobecności na zajęciach.
Według niektórych źródeł, rok później został przyjęty na drugi rok studiów romanistyki, a studia skończył w roku 1965 z tytułem magistra. Jednak według innych źródeł Stachura nigdy nie skończył żadnej uczelni.
Dwudziestotrzy letni poeta poznał Zytę Annę Bartkowską (o artystycznym pseudonimie Zyta Oryszyn), z którą dwa lata później się ożenił. Jednak małżeństwo nie przetrwało I w roku 1972 rozwiedli się. Stachura bardzo przeżywał to rozstanie, przez długi okres czasu nie mógł się z tym pogodzić o czym świadczą liczne wiersze I piosenki dedykowane swojej ukochanej. Stachura należał do tego typu pisarzy, którzy wszystkimi zmysłami doświadczają natury I nasiąkają wrażeniami. Przyrost tych wrażeń jest tak znaczny, że artysta nie ma czasu na ich uporządkowanie I ogólnienie. Ta sensualna plazma przepływa przez mózg poety jak przez rzadkie sito I bez żadnej chyba selekcji przewana była na papier i stawała się często tworem literackim równie bezkszałtnym – zwłaszcza w prozie.
Nie bez powodu określa się go jako „trampa i trubadura”. Zwiedził Jugosławię (1966), Syrię (1971), Norwegię (1972), Szwajcarię i Francję (1973), USA, Kanadę i Meksyk (1975). Cierpiał na klaustrofobię – wolał spać po gołym niebem niż pod dachem. W końcu jeden z jego bohaterów, Michał Kątny, napisał o podróżowaniu: „Droga jest jak ciągle odkładane samobójstwo, jak ta jedna z nielicznych, może jedyna możliwość niespełnienia samobójstwa, popełnianego co krok, co krok.”
W roku 1966 Stachura rozpoczął pracę nad tekstem “Fabula rasa (rzecz o egoizmie)”, jednak został on wydany dopiero, kiedy autor jest w wieku 42 lat. “Ta książka nie jest do przeczytania. Ta książka jest do odkrycia” napisał w nocie do czytelnika autor. Uchodzi ona obecnie za jedną z najbardziej znanych pozycji Edwarda Stachury. Całość stanowiła zbiór felietonów i esejów, które są niejako zapisem rozwoju choroby psychicznej poety. W tekstach autor często gwałci nasze przyzwyczajenia językowe – składniowe i leksykalne. Za przykład może posłużyć opowiadanie “Się”, w którym owo “się” jest zaimkiem zwrotnym w funkcji również zaimka osobowego. Utwór nigdy nie został tak naprawdę dokończony.
“Pogodzić się ze światem” to dziennik umierania Stachury zaczynający się 27 maja 1979 roku I kończący się jednoznaczną notatką z 19 lub 20 lipca tego roku. Dramatyczność owych zapisków jest tym bardziej wyrazista, że odczytujemy je wiedząc, iż za trzy miesiące poeta popełni sambójstwo. W sobotę 14 lipca 1979 roku poeta zapisał w dzienniku tylko cztery zdania: “Jak ciężko jest dać ten jeden krok. Od paru dni wstaję I mówię sobie: gdybym to zrobił wczoraj, dzisiaj już nie musiałbym się męczyć. Gdybyż to było dla mnie oczywiste. Ale ciągle do końca nie jest.” Dziesięć dni później Edward Stachura już nie żył. Popełnił samobójstwo we własnym domu w Warszawie, zażywając sporą ilość tabletek na uspokojenie.

Jolanta Nowaczyk 2009.05.30