Włochy/ Prasa o rzymskim pokazie filmu „Popiełuszko”

Włochy/ Prasa o rzymskim pokazie filmu „Popiełuszko”

20.10. Rzym (PAP) – W relacjach z poniedziałkowego pokazu filmu „Popiełuszko” na festiwalu filmowym w Rzymie włoska prasa podkreśla, że jego najważniejszym bohaterem był Lech Wałęsa. „La Repubblica” nazywa film hagiografią.

Ponadto gazety odnotowują, że na widowni w zasiadło bardzo wielu księży i zakonnic.

„Corriere della Sera” zauważa, że po „Katyniu” Andrzeja Wajdy, w opowieści Wieczyńskiego o polskim męczenniku, jak nazywa kapelana Solidarności, polska kinematografia podejmuje temat „wciąż świeżej polskiej rany”, którą była jego śmierć.

Dziennik zwraca uwagę na robiące wrażenie dane dotyczące liczby widzów oraz obrazujące prace nad filmem: obejrzało go w Polsce 1,3 miliona widzów, zaś aż dwa lata zbierano relacje świadków. W zdjęciach udział wzięło 7 tysięcy statystów; prawdziwych, nie „cyfrowych” – podkreśla dziennik.

Gazeta przytacza słowa Lecha Wałęsy: „Kościół pomógł nam przetrwać, bez niego Polska zniknęłaby z mapy”.

Ten wątek kontynuuje w swej relacji „La Repubblica”, kładąc między innymi nacisk na to, że były polski prezydent powiedział jednocześnie włoskim dziennikarzom, że kiedy sytuacja w Polsce znormalizowała się, a naród odzyskał swój głos, słuszne byłoby, aby Kościół zrobił krok wstecz.

Rzymska gazeta pisze, że film Rafała Wieczyńskiego to „przejmujący pomnik łagodnego i niezmordowanego kapłana, którego przeznaczenie uczyniło heroicznym patriotą walczącym o wolność”. Według autora recenzji film opowiada o Popiełuszce jako o „wcieleniu Chrystusa”, a ponadto został „dyskretnie pobłogosławiony przez Watykan”.

„La Repubblica” ocenia: jest to „dzieło walczące”, w którym łatwo można zrozumieć „ogromną zdolność wzruszania ludzi i świadków tamtych czasów”.

„Ale, jak niemal zawsze zdarza się w takich przypadkach, nie wyróżnia się specjalną jakością artystyczną. To hagiografia” – stwierdza dziennik. Odnotowuje, że polski reżyser „złośliwie i w instrumentalny sposób pytany” o porównania z Włochami, gdzie politycy muszą unikać odwoływania się do racji wiary w polityce, zauważył z goryczą, że w ten sposób dochodzi do utraty „wartości i tożsamości”, a następnie przywołał postać katolickiego włoskiego polityka Rocco Buttiglione, krytykowanego za głoszenie chrześcijańskich poglądów. (PAP)

sw/ awl/ ro/