Szymborska, Heaney i Venclovaczytali wiersze Miłosza w Krakowie

Szymborska, Heaney i Venclovaczytali wiersze Miłosza w Krakowie

24.10. Kraków (PAP) – Wiersze Czesława Miłosza i własne utwory czytali nobliści Wisława Szymborska i Seamus Heaney oraz litewski poeta Tomas Venclova podczas wieczoru poetyckiego, który w piątek zainaugurował w Krakowie Festiwal Literacki im. Czesława Miłosza.

„Stał się cud. Tym cudem jest obecność w Krakowie, wśród nas, najwybitniejszych poetów z wielu krajów. Tym cudem jest także zainteresowanie towarzyszące poezji” – powiedział prowadzący spotkanie dyrektor programowy festiwalu, Jerzy Illg. „Sprawcą tego cudu jest Czesław Miłosz” – dodał, podkreślając, że Kraków spłaca u poety dług, zaciągnięty przed laty.

„Zaciągnęliśmy u Miłosza rzeczywiście wielki dług -wybrał on to miasto, jako port swojego przeznaczenia. Był tutaj szczęśliwy, był dumny mogąc gościć tutaj swoich przyjaciół poetów z wielu krajów” – powiedział Illg.

Poeci czytali swoje ulubione wiersze patrona festiwalu. Seamus Heaney otworzył wieczór wierszem Miłosza „Wyznanie”, zaczynającym się słowami: „Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy/ I ciemną słodycz kobiecego ciała./ Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie/”. W zakończeniu tego wiersza Miłosz pisał o sobie: „Pragnący wielkości,/ Umiejący ją rozpoznać gdziekolwiek jest,/ A jednak niezupełnie jasnego widzenia,/ Wiedziałem, co zostaje dla mniejszych, jak ja:/ Festyn krótkich nadziei, zgromadzenie pysznych,/ Turniej garbusów, literatura.”.

Wisława Szymborska wybrała utwór Miłosza „Te schody”, a Tomas Venclova – przeczytał trzecią część wiersza „W Szetejniach”.

Później poeci czytali własne utwory. Wisława Szymborska wybrała te spośród swoich utworów, które korespondują z zaczerpniętym z twórczości Miłosza hasłem tegorocznego festiwalu: „Zniewolony umysł”.

„Każdy poeta chciałby, żeby jego wiersze były jak najdłużej czytane, rozumiane, potrzebne ale jednocześnie – przypuszczam – każdy poeta ma wiersze, którym życzy żeby przestały być aktualne. Są to wiersze o nienawiści, o przemocy, która pustoszy kraje i ludzkie serca. Dlatego pod tym kątem wybrałam wiersze niektóre bardzo dawno już napisane ale niestety nie tracące aktualności” – zastrzegła poetka.

Przeczytała wiersze: „Dzieci epoki”, „Jacyś ludzie”, „Zamachowcy i „Nienawiść”.

Tomas Venclova, wyrecytował po litewsku swój wiersz „Gobelin”. A potem bezbłędnie przeczytał go po polsku; Venclova jest profesorem języków i literatur słowiańskich w Yale University. Litewski poeta odczytał także m.in. wiersze: „Pojezierze” i „Dyktator”.

Seamus Heaney, goszczący w Krakowie już po raz siódmy, czytał wiersze o walkach o wolność swych irlandzkich rodaków w XVIII w. Przypomniał też „Ostrygi”, „Lato 1969”, „Grę na pile”. Noblista poproszony o przeczytanie wiersza „Granice pisania” zakłopotany spostrzegł, że kartka z tym utworem zawieruszyła się. Wtedy wszyscy poeci i prowadzący spotkanie rozpoczęli poszukiwania wiersza na stoliku, na kanapach i pod nimi – bez rezultatu. Po kilku minutach wiersz przyniesiono zza kulis.

Wieczór poetycki w Operze Krakowskiej przez pierwsze 45 minut był transmitowany przez TVP Kultura. Wraz z zakończeniem transmisji zamilkło nagłośnienie sceny, co wymusiło krótką przerwę, podsumowaną przez Jerzego Illga słowami: „To, czego nie ma w telewizji, nie istnieje”.

W drugiej części wieczoru wraz z Seamusem Heaneyem wystąpili tłumacze jego poezji – Magda Heydel i Paweł Marcinkiewicz, którzy czytali swoje przekłady irlandzkiego poety.

Organizatorem Festiwalu Literackiego im. Czesława Miłosza, który potrwa do poniedziałku, jest Instytut Książki.(PAP)

czo/ ls/