Nie taki strach straszny…

Nie taki strach straszny…

W dali postrach na wróble przesadnie rękaty
Z zeszłorocznym rozpędem chyli się we światy
Jakby chciał paść w ramiona pobliskiej cierpiałki,
Co naprzeciw cień w skrócie rzuca w piasek miałki.

/Bolesław Leśmian/

Manekiny, maski, dziwacznie poprzebierani ludzie – to wszystko przerażało mnie, gdy byłam małą dziewczynką. Można by pomyśleć, że bałam się również strachów polnych. Ale właśnie nie! Raczej mnie śmieszyły. Dziwiłam się wróblom, że się ich boją, że nie siadają im na drewnianych, słomianych tudzież szmacianych głowach rozmyślając o skończonej właśnie uczcie z podkradzionych ziaren…
Ośmielę się zauważyć, że strachy polne są niedoceniane… W poważnych książkach o sztuce ludowej pisze się, a jakże, o pełnych sakralnej atmosfery drewnianych kościołach, o krzyżach przydrożnych lub o całkiem świeckich spichlerzach czy wiatrakach. Strachy są najczęściej pomijane, nie bierze się ich pod uwagę, może właśnie ze względu na ten brak powagi…
No bo jak tu mówić o powadze, jeśli najczęściej spotykanym tematem stracha polnego jest pijak: stelaż w kształcie krzyża, głowa z gałganków, na niej koniecznie stary kapelusz, jakieś łachmany trzepoczące na wietrze i ramiona, do których w taki sposób przytwierdzano butelki, by o siebie uderzały przy – choćby niewielkim – podmuchu wiatru. Zdarzają się także postacie rycerzy, żołnierzy, maszkar… Koniecznie są one wtedy ubrane w luźne łopoczące stroje i posiadają rekwizyty, których dźwięk niejednokrotnie mógłby zbudzić umarłego.
Fakt, iż strachy, jak sama nazwa wskazuje, miały pełnić funkcję odstraszającą, jest oczywisty. Nie każdy jednak wie, że wśród funkcji, które miały pierwotnie spełniać, możemy dopatrzeć się jeszcze innej: funkcji magicznej, z czym, rzecz jasna, wiąże się odpowiednie zwyczajowe zachowanie: uprzednio przygotowane kukły wynoszono z domu przed świtem. Zawsze czynili to mężczyźni – podaje Aleksander Jackowski. Dziś już nie wiadomo dlaczego ze strachem postępowano właśnie w ten sposób, ale raczej nie tylko po to, by ptaki nie zorientowały się, że się je oszukuje.
Mówi się: strach na wróble , ale przecież taki strach nie służy tylko do płoszenia jednego gatunku ptaków, ma odpędzać także wrony, kawki, szpaki… Mało tego, zdarzały się i strachy na większą niż ptactwo zwierzynę, np. na dziki.
Strachy, choć nie są tematem zbyt popularnym, interesowały niektórych artystów, zwłaszcza tych współczesnych. Zwrócił na nie uwagę Tadeusz Kantor (scenografia do Balladyny), przyciągały także rzeźbiarzy: Jerzego Jarnuszkiewicza i Władysława Hasiora.
W Rudzicy k. Bielska Białej znajduje się galeria Floriana Kohuta. Jest to artysta malarz, członek Związku Artystów Plastyków, który zajmuje się malarstwem plenerowym, a głównym tematem jego twórczości są właśnie strachy polne. Organizuje on również oryginalne Święto Stracha Polnego przyciągające do Rudzicy tłumy. Strachy, które maluje Kohut są baśniowe, kolorowe, przypominają postaci z zaświatów…
Strachy na wróble są również wdzięcznym tematem dla fotografików. Na zdjęciach dostrzegamy kunszt pracy nie tylko artysty, który stracha sfotografował, ale przede wszystkim anonimowego twórcy który był konstruktorem kukły. A wiele z tych strachów ma duże, chociaż najczęściej niezamierzone, walory estetyczne. Gdy się je ogląda, ciekawi wkład inwencji twórców, pomysłowość…
A mnie osobiście strachy polne zawsze kojarzyć się będą z jednej strony z mroczno – tajemniczym klimatem poezji Bolesława Leśmiana i z upostaciowieniem samotności, z drugiej zaś strony ze swojską obrzędowością polskiej wsi…
I jeszcze czasami ze zwykłym naigrawaniem się z biednych, małych, bojaźliwych wróbli…

Anna Ludwin 2009.06.07