Na pienińskich szlakach

Na pienińskich szlakach

Pieniny są idealne dla początkujących fascynatów, którzy właściwą przygodę z górami dopiero zaczynają. Zapaleńcy, przedkładający taką formę podróży nad zagraniczne wojaże z biurem podróży, mogą w Pieninach naprawdę świetnie, aktywnie wypocząć i ucieszyć oczy pięknymi widokami.

Śliwowica na dobry początek

Pierwszy przystanek warto zrobić sobie w miejscowości Łącko, gdzie chętni mogą sobie zaserować miejscowy przysmak – śliwowicę. Ale tutaj uwaga, bo procenty (70-80% zawartości alkoholu) tego mocnego trunku mogą zwalić z nóg po jednym łyku. Z Łącka wiedzie droga na górę wdzięcznie zwaną Dzwonkówką (983 m n.p.m). Droga na szczyt, razem z przeprawą przez Dunajec, trwa 4 godziny. Można także zrobić sobie dłuższą wyprawę z noclegiem „na dziko” nad Dunajcem i przejściem z Dzwonkówki na dowolny szlak wiodący do Przehyby, Krościenka (piesze szlaki czerwone) Szczawnicy, Jaworzynki (szlaki piesze żółte) czy na Jawork(szlak konny).

Woda w Dunajcu kusi, zaprasza do kąpieli i spływów kajakowych. Ta, jedna z najpiękniejszych rzek polskich, jest w wielu miejscach regulowana, tak że możemy spokojnie wziąć pyszną kąpiel, pamiętając jednak żeby trzymać się brzegu. Łatwo znajdziemy także dzikie kempingi, z paleniskami, miejscami na namiot, a nawet koszami na śmieci. Widok wschodu słońca nad Dunajcem jest niezapomniany.

Trzy Korony pod opieką świętej Kunegundy

Z Krościenka nad Dunajcem wiedzie najbardziej widowiskowy szlak Pienin – Trzy Korony. Zaczyna się żółtym kolorem, zwodząc w miarę równą powierzchnią terenu. Im dalej, tym trudniej…W pewnym momencie szlak zmienia się w żółto-niebieski, a niewprawione w wędrówkach nogi zaczynają odczuwać ból przejścia. Ból to jednak dobry i rekompensowany przez zniewalające widoki. Pieniński Park Narodowy jest rezerwatem dla wielu unikatowych gatunków flory i fauny. Podczas wędrówki towarzyszy nam trel pomurnika – niewielkiego, barwnego ptaszka z rodziny pełzaczowatych. Rośnie tutaj rozchodnik wielki – jedyna roślina, którą żywią się larwy beskidzkiego motyla niepylaka apollo. Rozchodnik wykorzystywany jest w ziołolecznictwie, a także spożywany do sałatek. Górale wierzą w jego czarodziejską moc. Zawieszony na belce przy domostwie ma on jakoby dawać rodzinie pomyślność.

Kulminacja Trzech Koron jest zwana Okrąglicą. Znajduje się tutaj niewielka kładka zawieszona wysoko ponad Dunajcem. Widoczne stąd turnie układają się w charakterystyczny kształt kamiennej korony. Stąd też górę nazywano po łacinie Mons Coronae – Góra Korona.

Jeśli nie chcemy schodzić tą samą drogą, ze szczytu Trzech Koron możemy przejść na szlak wiodący na Zamkową Górę (779m). Znajdują się tam ruiny zameczku, który w XIII w. kazał wznieść Bolesław Wstydliwy dla swej żony św. Kunegundy. Podania mówią, że zamek posłużył jako schronienie podczas najazdu tatarskiego w 1287 r., a zniszczony został przez Husytów w XV wieku.

Z biegiem Dunajca

W Krościenku mamy jedną z najświetniejszych atrakcji turystycznych, na skalę nie tylko kraju, ale Europy. Spływ Dunajcem możemy wykonać na dwa sposoby – kajakami lub barką, prowadzona przez miejscowych górali. Ten pierwszy sposób jest o wiele bardziej przyjemny, ale też i niebezpieczny, o czym niektórym turystom zdarza się zapomnieć. Dunajec, chociaż przepiękny, jest też niebezpieczny, jak każda z większych rzek. Znający go dobrze mogą Dunajec w wielu miejscach przejść wpław, jednak zdradliwe wiry mogą sprawić nieprzyjemną, a nawet zabójczą niespodziankę. Spływ jest w cenie 70 zł., warto jednak poświęcić tę kwotę i przeżyć niezapomnianą przygodę.

Pamiątką z gór może być dzieło sztuki z szerokiej gamy fantastycznej sztuki ludowej. Ja na pamiątkę wzięłam obrazek autorstwa Marii Czepiel, na którym widnieje charakterystyczny anioł w otoczeniu beskidzkich ptaszków. Pani Maria jest malarką, tworzy też pienińskie stroje ludowe, zaś jej mąż jest lutnikiem. Sprawia śliczne skrzypce, altówki, wiolonczele oraz instrumenty ludowe: gesle, zlobcoki i oktawki. Ich prace objęte są patronatem unijnego projektu Euroregion Tatry. Już planuję kiedy ponownie będę mogła wyskoczyć w góry, nasycić się ich widokiem i powdychać ich ożywczą woń. Polecam tego rodzaju urlop każdemu, kto dosyć ma zagranicznych wojaży do drogich kurortów, w których coraz częściej przeważnie nudzimy się, po tygodniu marząc o powrocie do pracy.

Katarzyna Ośka 2009.07.31