Jak remont, to z LEON-BUD !

Jak remont, to z LEON-BUD !

magikiem na pewno"</i>). Sam artysta kontrowersje wokół jego osoby tłumaczył w ten sposób: <i>"Oburzenie z tego powodu, że profanuję przyjęte przez tradycję szlachetne koncepcje klasycznego formowania rzeźby, że to nie jest sztuka, bo nie spełnia ustabilizowanych warunków estetycznych, albo oburzenie, że świat taki nie jest".</i> <br><br>

W latach 70. został nadany przez telewizję program zatytułowany <i>"Sam na sam z Hasiorem"</i>. W stronę artysty padały pytania trudne i podchwytliwe, bądź też pozornie naiwne. Jednakże Hasior ripostował ostro, czasem złośliwie, a niekiedy nawet z wyraźną irytacją; co też było odzwierciedleniem jego temperamentu. <br><br>

W 1973 roku Hasior w Szczecinie przedstawił szokującą kompozycję z płonących bajkowych ptaków, która – jak sam określił – nie spełnia funkcji dramatycznych, lecz jest atrakcją turystyczną.  <br><br>

Kilka lat później rzeźbiarz ukończył w Koszalinie <i>Pomnik tym, którzy walczyli o polskość i wolność Pomorza</i>. Są to żeliwne ptaki umocowane na strzałach-pociskach i pędzące na rydwanach. Owe rydwany są ustawione na odcinku osiemdziesięciu metrów i symbolizują zdobycie i zaoranie ziemi. I znów Hasior łączy rzeźbą ze sztuką happeningu – przewidziana w reżyserii pomnika możliwość zapalenia strzał czyni z konstrukcji emocjonujące widowisko. <br><br>

W 1992 roku odbył się pokaz plenerowy w Nowym Sączu z okazji 700-lecia miasta – <i>"Żarliwe sztandary"</i>. Był to pokaz płonącego pomnika oraz pokaz sztandarów na tle wysokich Tatr. Do czynników kreacyjnych w twórczości Hasiora, oprócz tkanin, które zachowały formę i tradycję obnoszonych w procesjach chorągwi kościelnych, doszły jeszcze dźwięk i ogień. Hasior pokazał przyszłym pokoleniom, w jaki sposób można wyjść poza ustalone granice rzeźbiarskiej formy. <br><br> 

<i>"Nad sztandarami pracuję już od 1968 roku. Najpierw było takie optyczne oczarowanie samą urodą sztandaru. Ale nie tylko: był również i cel – zdezynfekowanie wiary, jaką nosimy w sobie, w sztandary, które nie zawsze spełniają obietnice złotem na nich wyszyte".</i> W tym samym roku reżyser Grzegorz Dubowski nakręcił film <i>"Alarm ekologiczny Władysława Hasiora".</i> <br><br>

Władysław Hasior rzadko rozstawał się z aparatem fotograficznym. Był typem obserwatora, dokumentował domy na polskiej prowincji z lat 60. i 70. oraz wszystkie elementy z tym związane, czyli: kosze na śmieci, opony, kapliczki, nagrobki, witryny sklepowe, krasnale w ogródkach… Słowem: wszystko to, co oddawało klimat prowincji polskiej. Zgromadzone zdjęcia opowiadają o ludzkiej potrzebie upiększania sobie życia, o pseudo-sztuce, którą zauważył na obrzeżach miast. 

<br><br>

Był artystą docenionym na całym świecie – wystawiał się w Paryżu, Rzymie, Sztokholmime, Oslo, Sao Paulo, Mokswie… Mówiąc o nim, należy pamiętać, że wiele jego dzieł nie można klasyfikować w kategoriach jednoznacznie rzeźbiarskich. Był artystą totalnym – działał na pograniczu malarstwa, rzeźby, architektury, happeningu… 

Należał do prekursorów sztuki pop-artu w skali światowej. Wychowany w kręgu kultury Podhala wrósł w jej tradycję, wspomniany pop=-art umiejętnie łączył z ludowością i happeningowskim spektaklem. 

Jego kreacje wyrażają treści filozoficzne, metaforyczne, wkraczają w dziedzinę obrzędów magicznych. <br><br>

Zmarł w 1999 roku w Krakowie po ciężkiej chorobie. Zapisał cały swój dorobek artystyczny Muzeum Tatrzańskiemu – tj. oprócz dzieł sztuki również dokumenty, zbiór slajdów, książki oraz fotografie.

<br><br><br>

<i>Jolanta Nowaczyk, 02.04.2010r. </i>