JA SAM i DYSCYPLINA

JA SAM i DYSCYPLINA

Nie lubię swojej pracy. Dziewięć monotonnych godzin, podczas których trudno wykazać się kreatywnością. Otrzymuje zadanie – wykonaj. Nie pozostaje nic innego jak zrealizować zlecenie przy pomocy posiadanej wiedzy i dostępnych narzędzi.
A do tego kierownik gubi się w zarządzaniu naszym działem. W konsekwencji chaos przepływa szerokim strumieniem przez korytarz, od parteru, aż do sali konferencyjnej. Ma to jedną zaletę – jest sporo wolnego czasu. Godziny, co prawda trzeba odbębnić, ale kiedy nie mam zajęcia pochłaniają mnie gry internetowe. Wszyscy grają, to ja także.
Moim marzeniem jest spełnianie się jako pisarz. Chciałbym odwiedzać ciekawe miejsca. Poznawać interesujących ludzi. Wyobrażam sobie jak piszę fascynujące opowieści, które później przenoszą moich czytelników w moje wizje.
Tylko jak i kiedy pisać, gdy po tych dziewięciu godzinach wracam do domu i już zupełnie nic mi się nie chce.

Czy nie znasz skądś podobnego opisu ?
Można go naturalnie przełożyć stosując inne przykłady.
Często jest tak, że nasze plany odbiegają od rzeczywistości. Nawet nie często, ale śmiało można powiedzieć, że z reguły tak jest. Był taki moment w naszym życiu, gdy zapaliła się lampka z napisem – JA SAM. Ta eksplozja powoduje, że uzyskując wolność w jakiejś dziedzinie wpadamy w zachwyt. Kiedy opanowujemy trudna sztukę dosiadania nocnika, czy trzymania łyżki. JA SAM wyznacza nową ścieżkę, którą zaczynamy kroczyć ku lepszej przyszłości. W pokonywaniu kolejnych kilometrów w tej długiej drodze, znaki ostrzegawcze, tablice informacyjne migają mieniąc się licznymi barwami. Większość możemy zauważyć. Na odczytanie niektórych jest za wcześnie. Musi nadejść ten odpowiedni czas.
JA SAM przeprowadzając nas przez inicjację przekazuje w formie ukształtowanej dorosłości.
Jakże inny jest JA SAM egipskiego kilkuletniego tkacza jedwabnych dywanów od losu trzydziestoletniego mężczyzny, który nie może oderwać się od matczynej spódnicy. Jakże innych wyborów musi dokonywać każdy człowiek, bez względu na wiek. Wyborów, które najczęściej ograniczają jakieś ramy, poza które wyjście jest niewyobrażalne. Jakże wielką trzeba mieć moc i determinację, by dostrzec, że wykonując niewyobrażalny krok można pokonać ograniczenia i jak Kolumb odkryć „nowy szlak do Indii”.
JA SAM jest fascynującym odkryciem. Fascynującym, ale i ryzykownym a i może zdawać się męczącym. JA SAM, to utrata opieki. Tata już nie podeprze a mama nie podpowie.
Dla wojownika JA SAM jest podniecającym wyzwaniem. Nareszcie mogę przeć do przodu i wszystko zależy ode mnie. Nawet, gdy popełnię błąd, to i on będzie mój. A co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Wsparty na wierze i optymizmie, wojownik zna swoją moc i swoje możliwości, buduje nowe jutro, dbając o stabilność i bezpieczeństwo.
Niekiedy zdarza się, że wojownik posiada wolę, ale brakuje mu wiedzy. Po prostu za wcześnie powiedział JA SAM. Jeszcze nie poznał wszystkich ksiąg i nie doświadczył dość wielu ćwiczeń. Muskuł tego wojownika zdaje mu się silny, a tymczasem jest on słabiutki – o taki mały flaczek. To tak jak na zbyt słabej linie podwiesić ciężar. Musi się urwać. Pytanie jest tylko jedno. Zawsze takie samo – jak wielkich szkód narobi, to co leci? Nibywojownik, jak nibynóżka, niby jest a tak naprawdę, to go nie ma. Ryzykowny filar.
Podobnie jest z niezadowoleniem. Znajomy, znajoma narzeka jak to jest źle, a ile dobrego i wspaniałego by zrobił lub zrobiła gdyby…
Właśnie, to „gdyby” jest wyznacznikiem chęci. Gdyby rzeczywiście chcieli to robić. Gdyby mój znajomy chciał pisać, to by to robili. Nie marnotrawiliby czasu na gry komputerowe, oglądanie abstrakcyjnie głupich programów telewizyjnych, czy nicnierobieniu.
Moja praca polega na realizowaniu konkretnych zadań. Są one wyznaczone i wymagają ode mnie niemałej wiedzy oraz doświadczenia. Jest w ich realizacji nawet nieco miejsca na działania twórcze, chociaż jak w szachach, znanych jest kilkanaście typowych rozwiązań, realizacji, które jak debiuty gwarantują najwyższe szanse powodzenia.
Mojej pracy poświęcam dziennie osiem godzin przez sześć dni w tygodniu. Rzeczywiście, nierzadko jest tak, że mam podczas jej wykonywania przerwy. Powody są różne: na kogoś muszę zaczekać, inna osoba spóźniła się, potrzebuję oddechu. Mam swoje rozliczne zainteresowania, ale jestem w pracy. Taki ekstra wolny czas przeznaczam na planowanie tekstów, które zamierzam w najbliższej przyszłości napisać. Czasami są to notatki spostrzeżenia. Innym razem jest to pozyskany materiał z Internetu, książki lub czasopisma. Kiedy indziej znowu na kartce papieru szkicuje projekt witraża lub mozaiki.
Jakiś czas temu przyjechał do mojego miasta nie widziany od lat kolega z ławy szkolnej. Wyjechał w świat i zrobił wielką karierę jako biznesmen. Nigdy nie pytam się ludzi sukcesu, jak to zrobili, tylko obserwuję ich zachowania. Spotkanie z Dawidem było wyjątkowo pouczające. Umówiliśmy się w hotelu, przy recepcji. Z powodu opóźnienia samolotu kolega dotarł godzinę później. Kiedy przekroczył drzwi hotelu, za nim wprowadzono kilka walizek a z foteli poderwało się około dziesięciu osób. Okazało się, że również umówieni. Nie wiadomo skąd pojawiła się służba hotelowa w liczbie co najmniej pięciu osób. I taki tłumek wjechał windami na piętro do apartamentu.
Dawid jeszcze nie zdążył się ze mną przywitać, jedynie uśmiechnęliśmy się do siebie, a już służba przestawiła meble w pokoju gościnnym i z walizek wypakowano komputer, drukarkę i fax. Operacja trwała kilka minut i kolega był gotów do przyjmowania interesantów w swoim objazdowym biurze. Rozmowy z interesantami trwały krótko i był prowadzone sprawnie, dzięki czemu po godzinie w pokoju pozostaliśmy sami. Nareszcie mogliśmy serdecznie się przywitać.
W czym tkwiła tajemnica sukcesu tego biznesmena? Odpowiedź otrzymał po chwili.
– Napijmy się teraz kawy – powiedział Dawid i w tej chwili kelnerka przyniosła dwie wyborne expresso – po kwadransie muszę jeszcze popracować, bo jest 14.30 a ja pracuję do 16.00, a później jestem cały Twój.
Ot i cała tajemnica – DYSCYPLINA.
DYSCYPLINA, to słowo, którego nie lubimy a niesłusznie, bo kiedy jesteśmy już dorośli i odpowiadamy za innych, to najczęściej wymagamy od nich właśnie dyscypliny. A sami ? A sami jacy jesteśmy, jacy byliśmy ? Jeżeli drzemie w nas dusza wojownika, to łatwiej zrozumieć potrzebę. W każdym innym przypadku coraz trudniej o akceptację, aż po odrzucenie.
Pozostaje jedynie chęć – chcę być poetą.
Każdy człowiek jest twórcą. Każdy z nas może być poetą, pisarzem, fotografem, programistą, matką, ojcem, czy kimkolwiek innym, bo w każdym z nas drzemią rozliczne talenty. By je odkryć, trzeba chcieć je poznać. Nasi przewodnicy wskażą nam właściwą drogę, by talenty rozwijać i poprowadzą nas przez wyboistą ścieżkę doświadczeń. Gdy powiemy JA SAM i przejmiemy pałeczkę, to o naszym sukcesie zadecydują: zdobyta wiedza i codzienna dyscyplina.
To tak jak z zębami – spróbuj ich nie myć tydzień, miesiąc a może rok. Wyobraź sobie możliwe konsekwencje takiego wyboru.

AB 2009.03.25