Polska sztuka / Twórcy ludowi / Koronki

  • Odsłon:

    632

Stary honor strzybło mieć na sebie... czyli o cieszyńskiej biżuterii

Funkcję użytkową pełnią głównie agrafki, szpile, broszki czy pasy, które co prawda upiększają, ale też i „podtrzymują” strój. Kolczyki, medaliony, pierścienie czy bransolety zdobią natomiast ciało, pełnią funkcję typowo dekoracyjną. Biżuterii przypisać można jeszcze jedną funkcję – określa ona majętność człowieka a kiedyś pomagała też stwierdzić jego przynależność klasową.

Miejscem, gdzie sztuka w dziedzinie biżuterii może się popisać znakomitymi osiągnięciami, jest Ziemia Cieszyńska. Ozdoby stroju cieszyńskiego nadają mu wyjątkowy wyraz artystyczny i sprawiają, że strój ten uchodzi za jeden z najbogatszych ubiorów ludowych nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie.
Samo określenie tych ozdób mianem „biżuterii ludowej” jest nie do końca prawidłowe, gdyż biżuterię tę przejął lud od warstw wyższych, wytwarzana była w miejskich wyspecjalizowanych warsztatach przez złotników a złotnictwo to rzemiosło, które nigdy nie nabrało charakteru ludowego. Ponadto heraldyczne i mitologiczne motywy zdobnicze tj. lwy, orły, syreny, świadczą o braku związku z kulturą ludową. Jednakże w skutek różnych okoliczności biżuteria ta zadomowiła się na cieszyńskiej wsi zachowując szlacheckie i mieszczańskie warianty stylowego ubioru: renesansowego w okolicach Cieszyna, barokowego w okolicach Jabłonkowa oraz biedermajerowskiego w okolicach Opawy. Stąd przyswojone w ten sposób przez wiejską ludność ozdoby możemy uznać jako część kultury ludowej, zwłaszcza że ulegały one swoistym przekształceniom. Złotnicy, którzy wykonywali je dla wiejskiego odbiorcy dostosowywali ich estetykę do ludowej, odchodząc od klasycznych stylów bądź je mieszając. Ponadto srebro zastępowali tańszymi materiałami, by każdy, nawet uboższy mieszkaniec wsi, mógł zaopatrzyć się w tego typu biżuterię. Bywało też, że na wyrobach złotników wzorowali się co zręczniejsi ludowi artyści, najczęściej kowale, pracujący na rzecz biedniejszej ludności, tworząc nawiązujące do nieludowych całkiem ludowe spinki, czy hoczki.
Skąd zainteresowanie takimi ozdobami akurat w Cieszynie i jego okolicach? Otóż niemałe znaczenie ma tutaj położenie geograficzne Śląska Cieszyńskiego oraz samych miast: Cieszyna i Jabłonkowa, które znajdowały się na skrzyżowaniu bardzo ważnych szlaków handlowych prowadzących przez Bramę Morawską i Przełęcz Jabłonkowską – z północy na południe oraz ze wschodu na zachód Europy, a to sprzyjało zapożyczeniom kulturowym i bogaceniu się ludności śląskiej. Zapożyczenie tak kosztownych wyrobów złotniczych przez wiejską ludność stało się możliwe właśnie dlatego, że na Śląsku Cieszyńskim wytworzyła się chłopska elita majątkowa.
Złotnictwo cieszyńskie, które istnieje nieprzerwanie od XVI wieku, notuje swój najsilniejszy rozkwit na przełom XVIII i XIX wieku. Prócz wspomnianych już: Cieszyna i Jabłonkowa, warsztaty złotnicze działały także we Frydku, Frysztacie, Boguminie, Czadcy, Bielsku, Skoczowie i Strumieniu.
W złotnictwie na cieszyńskiej ziemi najbardziej wsławili się mistrzowie z rodu Haasów: Leopold, Fryderyk i Karol. W połowie XIX wieku po Karolu Haasie warsztat złotniczy odziedziczył jego syn Eugeniusz Haas, który miał wielu uczniów. Spośród nich zasłynął w świecie Antoni Wybraniec zdobywając nagrody i złote medale w Paryżu oraz Wiedniu.
W XX wieku najbardziej utalentowanym złotnikiem był Franciszek Horak (1906 – 1976) słynący z kunsztownych wyrobów filigranowych i prac grawerskich. Jego zakład w Cieszynie działał w latach 1926 – 1976. Swoje wyroby sygnował inicjałami AH (przed wojną: Adolf Horak), następnie ah (podczas wojny) i fh (po wojnie jako Franciszek Horak). Po wojnie Horak wykształcił trzech uczniów, jeden z nich – Kazimierz Wawrzyk (ur. 1955r.) pracuje w Ustroniu po dziś dzień wytwarzając cieszące się uznaniem, piękne srebrne ozdoby do stroju cieszyńskiego sygnując je inicjałami kw.
W Cieszynie warsztat po Franciszku Horaku przejął Wiktor Pieczonka, który w 1986 roku przejął warsztat po swym mistrzu. W latach 1976-1986 warsztatem zawiadywała wdowa po Horaku). Pieczonka pracował u swego mistrza od piętnastego roku życia a z kolei z jego warsztatu wyszło dziesięciu uczniów. Swoje umiejętności przekazał także synowi Marcinowi, który prowadzi warsztat ojca od 1997 roku. Wyroby ojca sygnowane są WP a syna mP. Po znacznym w latach osiemdziesiątych spadku popytu na tradycyjne ozdoby, złotnicy obserwują obecnie spore zainteresowanie. Znacznie wzrosła ilość zamówień na hoczki, a od czasu do czasu także na pasy.
Srebrne ozdoby nosiły przy strojach cztery grupy etniczne z terenu Śląska Cieszyńskiego, z czego największe bogactwo prezentował strój jacków jabłonkowskich (mieszczan z Jabłonkowa). Niestety, zaginęły one na przełomie XIX i XX wieku. Drugie miejsce pod względem obfitości formy zajmował i utrzymuje tę pozycję do dziś strój cieszyński, inaczej: wałaski (przetrwał jedynie strój kobiecy). Najskromniejsze ozdoby występowały w strojach górali oraz (nieistniejących od końca XIX wieku) strojach Lachów śląskich. Góralki nosiły prawie do 1 wojny światowej tylko spinki przy bluzce tzw. kabotku, a górale (około połowy XIX wieku) srebrne guziki przy kamizelce tzw. brucliku.

Kobiecy strój cieszyński cechuje przepych. Kompletny zestaw ozdób stanowią: spinka, którą na początku XX wieku zastąpiła broszka, napierśnik tzw. orpant, zapinki hoczki przy gorsecie (żywotku) – od czterech aż do dwunastu sztuk, które kiedyś sznurowano łańcuszkiem bądź wstążeczką, a teraz nosi się wyłącznie dla parady. Najcenniejszym elementem stroju jest pas złocony, złożony z ornamentowanych płytek łączonych łańcuszkami, ze sznurami łańcuszków spuszczonych na biodra. Pasy starszego typu były odlewane i wytłaczane, późniejsze – filigranowe. Hoczki do żywotków, napierśniki i pasy charakteryzują się niezwykłą precyzją wykonania. Wytworzone z reguły ze srebra, szczególnie pięknie prezentują się w technice filigranu. Zwierzęce (m.in. łanie, orły, lwy itd.) lub roślinne ornamenty hoczków przykuwają uwagę oglądających ekspozycję strojów cieszyńskich w cieszyńskim muzeum, nie mówiąc o imponujących naszyjnikach i niezwykle ozdobnych pasach. Chociaż akurat najpiękniejszy pas zdarzyło mi się obejrzeć u pewnej starszej damy w Jaworzynce, która odziedziczyła go po matce, a ta z kolei po swojej matce…

Charakterystyczne cechy cieszyńskiej biżuterii sprawiły, że przetrwały one nie tylko jako przedmioty same w sobie, ale jako czytelne dla nas – współczesnych - przekazy. Pozwalają prześledzić style artystyczne, dzieje ludzkiej twórczości, rozwój i przenikanie się kultur. Co więcej świadczą o zamiłowaniach cieszyńskiej ludności do piękna, delikatności i wdzięku.


Anna Ludwin, 28 lipca 2010
Zdjęcia: Internet
Literatura: Michalczyk M.: Hoczki, knefle, orpanty... Biżuteria cieszyńska w zbiorach Muzeum Śląskiego, Katowice 2007.