Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-04-14
  • Odsłon:

    329

Puste miejsca wypełni nadzieja…

W tym co się wydarza, wydaje się czasami, że nie tylko ludzie opuszczają Boga, że również Bóg opuszcza ludzi. W takim widzeniu świata istnienie wślizguje się w bezsens. Sam na sam z Czarną Dziurą Kosmosu. Nic innego jak oddalanie się od Boskiego porządku i pogrążanie się w szaleństwie hybris. Nasz rozum nie obejmuje wszystkiego. 

Brakuje nam wiedzy nie tylko o tamtym świecie, także o tym realnym, nie wszystko na bieżąco znamy. To co wiemy, to głównie dociekania. Jesteśmy często niepogodzeni z tym,

co nas spotyka, tak jak nie rozumiemy tego, co się w nas i wokół nas dokonuje.

Szukamy świadectw, usprawiedliwień, wyjaśnień. A los z nas kpi albo podsuwa nowe rozwiązania poprzez powroty do dawnych miejsc i kryzysów.

Po drodze zadajemy pytania, na które najczęściej dostajemy odpowiedzi kłamliwe

i wykrętne albo obłudne. Tak jak ze strachu rodzi się pycha, a niskie bodźce prowadzą do realizacji pobudek materialnych, tak niedosyt wiedzy, w danym zakresie, wywołuje niepewność oczekiwania. Kiedy po śmierci Marszałka było w Polsce nie tak jak trzeba,

a widmo komunizmu krążyło po Europie, siało zniszczenie i było trudne do zwalczenia, rodacy mieli swoją wizję kraju, co nie zmieniło faktu, że to widmo systemu totalitarnego ciągnie się nad Polską do tej pory, odzywając się ofiarami przeszłości.

Zbrodnia katyńska oczekuje ostatecznego podsumowania i rozliczenia. Nie wiemy jeszcze, co przyniesie nam tragiczna śmierć prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego, ale sądzimy, że konsekwencje ostatniej katastrofy lotniczej, w której zginęli wybitni Polacy, doprowadzą do pojednania dwóch tak bliskich sobie narodów.   Ostatnie wydarzenia

i reakcje pokazują wyraźny rozdział między uczuciami i oczekiwaniami narodu a tym, co wyrażały elity i media. Raptem po latach krytyki dowiadujemy się  prawdy o prezydencie jako patriocie i szlachetnym człowieku. Dlaczego nie mówiło się o tym, kiedy żył?

Wyłania się  plastyczność natury ludzkiej. Nic innego, jak dostosowywanie się do „linii” danej sytuacji, stąd te zmiany w postrzeganiu i upowszechnianiu wizerunku człowieka.

W wyniku bezsiły doszło do akceptacji czegoś, co wcześniej było niemożliwe. Siły społeczne, wywołane emocjami, potrafią wynieść na wyżyny nawet to, co wcześniej nie spotykało się

z ogólną aprobatą. Nastąpił dzień, z którego nie możemy się otrząsnąć.

Nie ma człowieka, który by miał moc nad wiatrem i mógł go zatrzymać. Nikt nie ma mocy nad dniem śmierci i nie jest zwolniony od walki, a bogactwo nie uratuje tych, którzy je posiadają.”  Kazn.8,9

 Pożegnamy Tych, którzy zginęli. Wydaje się, że wszystko nabierze nowego znaczenia. Od wielu z nas zależy, czy to się uda, czy nie. Praktyki społeczne w teraźniejszości pokazują dno i wzloty. Może po tym, co przeżyliśmy, uda się Polakom to, co najważniejsze – wspólna troska o jedność narodu i podniesienie rangi etosu kultury. Nasze ostatnie pożegnanie Tych, którzy nam dotąd służyli, będzie podziękowaniem, a jednocześnie stanie się przesłaniem nowych treści. Znowu modlitwa ufnością odezwie się nad Polską . Może choć przez krótki czas przeskok ponad to, czego doświadczamy, spowoduje przełom w dotychczasowym wzajemnym postrzeganiu . Puste miejsca wypełni nadzieja,

a my sami, jak po pogrzebie Jana Pawła II, przynajmniej przez chwilę, staniemy się lepsi…

W tym wszystkim dzieje się tak, że nie tylko ludzie rzucają pytaniami, także adresat pozaziemski szuka odpowiedzi na wszystkie ludzkie pytania. W końcu na pewno usłyszy odpowiedzi. Tylko jakie? To zależy od dobrej woli nas wszystkich. Bo czymże jest wierność bez autorytetu a nadzieja bez gwarancji i świat bez Boga?  Mogłabym to zakończyć „elegancką” refleksją nad przemijaniem ze średniowiecznej „Rozmowy Mistrza Polikarpa ze śmiercią”,  ale nie uczynię tego z prostej przyczyny, bo posłużę się cytatem z Biblii:

„"A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodzieje się w nieśmiertelność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć." - 1Kor 15:54

Czy tragedia, która nas tak boleśnie doświadczyła coś w nas zmieni i czy potrafimy unieść się ponad politycznymi podziałami, to się dopiero okaże… W tym wszystkim potrzebny nam rachunek sumienia i postanowienie poprawy, co wcale nie jest takie łatwe.

 

PS. Z ostatniej chwili. Oglądam transmisję z przewozu zwłok Pierwszej Damy… Przyznaję , że Jej dzisiejsze powitanie na lotnisku bardziej mnie wzruszyło niż powitanie Prezydenta.

Może już za dużo tych przeżyć? Wydaje się, że cierpienie się pogłębia, że będzie narastało…

Pamiętajmy o zachowaniu rozsądku. Dzisiejsze przekazy medialne pokazują niestety, że znanych „obwoływaczy” idei chrześcijańskich nie stać na prawdziwie ludzki gest. Nie wyciągajmy zbyt pochopnie wniosków na przyszłość i unikajmy przedwczesnych oskarżeń , póki wszystko się nie wyjaśni i nie objawi. Podejrzenia i oskarżenia niczego dobrego nie wniosą poza chaosem.

„Gdy ludy i ludzie sami tworzyli bogów,

Przyszedł Ten, który jest.

W szedł w dzieje człowieka

I odsłonił Tajemnicę zakrytą

Od założenia świata.”– Karol Wojtyła – „Tryptyk Rzymski”

 

Od właściwego odczytania tej Tajemnicy zależą losy świata.

A Ten, który przyszedł -„Wszedł w dzieje człowieka…” nie po to, by dzielić tylko łączyć. Wyciągajmy ręce na zgodę. Nie jątrzmy, szczególnie  w okresie narodowej żałoby.

 

Krystyna Jadamska - Rozkrut  2010.04.13