Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-03-07
  • Odsłon:

    379

KOCHAM CIĘ... ?

Zastanawiam się często, czy zdanie kocham Cię się zdewaluowało....

Wiele osób wypowiada to zdanie bardzo niefrasobliwie i nieodpowiedzialnie....

Czasami zaczyna zastępować zwrot grzecznościowy, bo wymyka się z ust w wyniku wdzięczności za czyjąś uprzejmość... Kocham cię można powiedzieć tylko do osób naprawdę bliskich. Bo przecież, gdyby do kogokolwiek z was, ktoś obcy powiedział kocham cię, to nie byłaby to prawda. Nikt by nie uwierzył.

Można Was lubić, bardziej lub mniej, ale żeby zaraz kochać - nie.

Dla mnie to pojęcie nie jest pustym słowem, grzecznościowym zwrotem...

Jeśli ja mówię kocham cię, to musi być do tego poważny powód. Dla mnie miłość jest raczej nieodwracalna - jeśli się kocha - to do końca, nie można się odkochać. Owszem, można to zastąpić innym uczuciem, ale z całkowicie przeciwnego bieguna, znam niestety takie przypadki.

Podobnie ma się sprawa z pojęciem pokrewnym - przyjaźń. Też jest często dewaluowane. Tak jak na miłość, na przyjaźń, na nienawiść - trzeba sobie zasłużyć.Tymczasem nadużywamy zdania kocham Cię w różnych celach i pojawia sie ono w wypowiedziach osób sobie obcych, w zastraszająco szybkim tempie od rozpoczęcia znajomości... Jeszcze pół biedy jeśli jest to świat realny...wtedy możemy mówić o rzadkim zjawisku miłości od pierwszego wejrzenia...ale w necie.

Jak to możliwe, że po miesiącu...tygodniu...godzinie...pisania z kimś... słyszymy wyznanie kocham Cię...

Czy to uczucie? ...do kogo? ...do słów? ... zdjęć?... do głosu, jeśli nieopatrznie podaliśmy numer telefonu?

Ale czy w tym wypadku to jest miłość?...czy zdanie kocham Cię jest wypowiadane faktycznie w wyniku wielkich uczuć?

A może to tylko wytrych, który ma otworzyć nasze serce, a intencje osoby wypowiadającej te słowa są bardzo prozaiczne i związane z pokonaniem w jak najszybszy sposób drogi do łóżka....nie po to, by w nim spać naturalnie...

Czasami taka znajomość kończy się dziwnie gwałtownie...bez wyjaśnień...bez rozmów... po prostu milczeniem...

Wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę, że to była tylko gra, a my byliśmy zabawką...

Warto pamiętać, że skoro używamy tak poważnych słów, to nawet jeśli znudziliśmy się tym, to wypada w sposób kulturalny zakończyć znajomość...

Nie musimy uzasadniać, ale chociaż przeprosić...

Wypada pamiętać zawsze o słowach Kardynała Wyszyńskiego ... odpowiadamy nie tylko za własne uczucia ,ale również za te, które budzimy w innych...

Ważmy więc słowa....

Agata Mościcka 2007.07.29