Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-01-20
  • Odsłon:

    357

„Jak się bawić, to się bawić…”– Karnawał trwa…

Jak świat światem ludzie lubili bawić się . Radość towarzyszyła człowiekowi od zawsze. Uważa się, że obyczaj karnawałowy znalazł się za sprawą starożytnych – greckich i rzymskich obchodów świąt wczesnowiosennych i jesiennych zasiewów. Anthesteria i Saturnalia początek swój miały w wiosennych obchodach ku czci boga Dionizosa, nazywanego też Bachusem, który był bogiem słońca, miłosnej ekstazy, winnej latorośli i innych roślin, wina i wszelkich uciech związanych z wiosennym ucztowaniem.
Według mnie, nie najpiękniejszy był to bóg. Rozpasany i zmysłowy, zrodził orgiastyczny kult bachanaliów. W tym czasie w Europie, przeważnie w krajach śródziemnomorskich był to okres ulicznych maskarad i tańców. Sądzę, że tak było na całym świecie i wszystkie ludy miały swoje sposoby na wyrażanie zadowolenia.
Potrzeba zabawy w takiej czy innej formie jest niemal w każdym człowieku, chociaż różnie z tym bywa. Nie wszyscy lubią i chcą tańczyć. Znam takich ludzi. Nie wiedzą, jak się zachować podczas zabaw, wesel i prywatek. Jeśli już zdecydują się na taniec, to wychodzi im to tak ciężko, jakby ciągnęli armatę i mają zasępione miny.
A przecież taniec to radość życia i piękno. Już małe dzieci tańczą spontanicznie, wyrażając tym swe szczęście. Nim doszło do „Tańca z gwiazdami” minęło kilka epok. Okazuje się, że wielu z nas może zostać gwiazdą tańca. Stwierdzam to w oparciu o moje doświadczenia z młodości, kiedy to za popisy taneczne udało mi się zdobyć kilka wyróżnień.
W średniowieczu z zabaw słynęła Wenecja. W Warszawie w XVII wieku modne były reduty, czyli bale maskowe. Modę na nie zapoczątkował Włoch, Salwador, który był właścicielem wytwornego lokalu. Organizował w nim bale we wtorki i czwartki. Oczywiście, do takiego lokalu przychodzili ludzie bogaci z tzw. dobrych domów. Z czasem do zabawy dołączali przedstawiciele różnych stanów. W zabawie obowiązywała równość. Goście obowiązkowo musieli zakładać maski, tzw. larwy.
W XVIII wieku karnawałowe wyczyny stały się zwyczajem w Rzymie. Portugalia także zasłynęła z obchodów karnawału. Po kolei obyczaj ten podchwyciły pozostałe kraje Europy.
W Polsce z biegiem czasu zabawy karnawałowe stały się obyczajem, a w XIX wieku dochód z nich, zgodnie z powszechnie modną filantropią, przeznaczano na cele charytatywne. Zwyczaj ten przetrwał do czasów współczesnych. Rzadko, ale bywa praktykowany. Tańce stały się u nas obyczajem. Polskie tańce wywodzą się z kultury ludowej. Krakowiak był tańczony za czasów Wł. Jagiełły.
Reprezentacyjnym tańcem narodowym był polonez. Takim pozostał do dziś, a zapoczątkowano go pod koniec XVI wieku. Tańce te pojawiały się w odmianie salonowej, dworskiej. Za czasów królów z rodziny Wazów modny był mazur. Polonez oddawał charakter narodowy, podczas gdy mazur stanowił jego uzupełnienie. Do 1939 r. polonez i mazur były obowiązkowymi tańcami. Kujawiak i oberek pojawiły się w dwudziestoleciu międzywojennym.
Wypada wspomnieć o monumentalnym dziele, o tańcach polskich, Oskara Kolberga. Folklor i tradycja zrodziły różne formy tańca., które rozwijały się dzięki choreografom, wykonawcom i wodzirejom.
Wydaje mi się, że w czasach PRL-u zabawy karnawałowe były bardziej powszechne niż obecnie, organizowano je w zakładach pracy. Zawsze prowadził je zatrudniony przez dyrekcję aranżer, którego zadaniem było zabawianie gości. Baloniki, konfetti, petardy, rozbłyskające na nocnym niebie fajerwerki… To było to. Pozostał mi sentyment do tych zabaw, mimo że o kreację balową było niezwykle trudno.
Pamiętam, że któregoś roku, po długich poszukiwaniach, kupiłam w renomowanym sklepie, zwanym Galluxem, sukienkę lekko błyszczącą z dużym dekoltem z tyłu, sięgającym do pasa. Kiedy bawiliśmy się w najlepsze, na salę weszła pani w takiej samej sukience. Gdyby to stało się teraz, nie byłabym zachwycona, ale wtedy było mi wszystko jedno, chociaż niezupełnie. Jednak pokazałam poczucie humoru, bo nie zamierzałam przez taki drobiazg, popsuć sobie zabawy. Mąż tej pani ciągle się „mylił”, dotykając mnie, by za chwilę z rozbrajającą szczerością powiedzieć – „o, przepraszam, myślałem, że to moja żona…”, chociaż ta pani wcale nie była do mnie podobna.
Teraz karnawał obchodzi się na wiele dziwacznych sposobów. Organizuje się bale dla chętnych ubranych w kostiumy kąpielowe. I tak, jak całym sercem jestem za zabawą, to takiej zabawie i takim strojom, mówię NIE!
Co to za przyjemność iść na bal karnawałowy w bikini czy w stroju toples, który zimą w naszych warunkach klimatycznych jest ekstrawagancją i jest nie „na miejscu” . Co z tego za kreacja balowa?
To dziwactwo. Podobnie nie podpisuję się pod plażą dla nudystów. Jak na nich wyglądają nie najpiękniejsze kobiety i najbrzydsi mężczyźni? Zero estetyki. Podobno oni też mają swe bale, tyle, że bez strojów.
Zwariowani ludzie i idiotyczne zwyczaje zaczynają wypierać to co piękne. Czy to nie przypadkiem zbyt swawolne i prowadzące do grzechu zabawy? Napiszę kiedyś, co myślę o nudystach. Karnawał, a oni przyczepili się do mnie za sprawą ich chorej swobody, z tej przyczyny, że przypadkowo weszłam do ich strony w sieci. Te ich dowodzenia o naturyzmie to kompletne bzdury.
Kiedyś ks. Jakub Wujek potępił ostatnie dni karnawału, nazywane „mięsopustami”, określając je jako „od czarta pochodzące”. Czy czasami niektóre niefortunne zabawy karnawałowe nie są tego dowodem?
Ktoś powie: „Niech ludzie bawią się, jak chcą! Pewnie…! Niech bawią się w myśl zasady – „Róbta, co chceta!” .
Mnie taki rodzaj zabawy nie podoba się i publicznie daję temu wyraz. Tyle obecnie pięknych sukien karnawałowych, które upiększą każdą kobietę . Jeżeli nie stać na nie, to można wyczarować dla siebie sukienkę choćby ze starych zasłon, idąc za przykładem Scarlett, słynnej bohaterki z „ Przeminęło z wiatrem” …
Mnie to się kiedyś zdarzyło. Na wykwintną halkę naszyłam szyfonowe falbanki i nikt się nie połapał, z czego ta sukienka. Paniom radzę, koniecznie, chociaż raz w karnawale, wybrać się na bal i poczuć się „gwiazdą”.
W tańcu zapomnieć o codzienności i bawić się z sercem pełnym radości.
Taniec jest doskonałą terapią na wszelkie dolegliwości.„Jak się bawić , to się bawić…” i w tym momencie żyć chwilą.

Krystyna Jadwiga Rozkrut 2010.01.20