Myśli / 2010

  • Opublikowano:

    2010-03-20
  • Odsłon:

    367

Czy warto mieć marzenia ?

Właśnie. Czy warto mieć marzenia, czyli  przypadkowo, dowolnie kojarzone wyobrażenia?

Inaczej nazywa się to fantazjowaniem. Mówimy o kimś – ten to ma fantazję . Można ją mieć i opowiadać z fantazją o jakimś wydarzeniu. Przekaz  historyczny, ubarwiony fantazją narratora, bywa o wiele ciekawszy od rzeczowej, suchej relacji. Tyle, że to ma się tak do prawdy jak rzep do psiego ogona. A jednak spragnieni jesteśmy wszelkiego rodzaju koloryzacji osób i zdarzeń.

Mrzonki mogą być przeróżne - przyjemne, piękne, płonne, śmiałe, próżne, niedoścignione. Są to wymyślone obrazy pragnień i dążeń. Wszystkie bajki i baśnie rodzi fantazja. Już w dzieciństwie mamy swoje rojenia. Często są to bardzo prozaiczne marzenia.

O czym marzą dzieci? Najczęściej pragną nowych zabawek. W obecnej dobie reklama, filmy i nadmiar informacji, sprawiają, że dzieci mają coraz to bardziej wygórowane marzenia.

Dziecko z domu, w którym nie przelewa się, w swych marzeniach skupia się na rzeczach najprostszych, najczęściej marzy o ulubionym smakołyku. Dzieci chcą mieć pieska albo ptaszka w klatce. Dziewczynki marzą o tym, by być księżniczkami. Chłopcy mają mniej przesadzone pragnienia, chcą zostać strażakami albo spaidermanami. Rycerze przestali być modni.

Podobnie jest z dorosłymi. Prawie każdy ma jakieś marzenia – młody czy stary.

Tylko, że te marzenia w różnym wieku dotyczą czego innego. Starzec będzie marzył przyziemnie o długim życiu w zdrowiu, a młodego poniesie fantazja tam, gdzie wzburzone bryzy oceanu rodzą niepokój i przygodę. Bezdomny marzy o cieple domowego ogniska. Zdarza się, że zaczepiają mnie tacy ludzie. „Franek , jestem…”- przedstawił się mężczyzna z wyglądu, nieokreślonego wieku. Sterana życiem twarz, z mocno zaznaczonymi bruzdami i zarostem, siwiejące włosy, podpowiadają, że jest człowiekiem starszym, ale jego żywotność i pałające oczy odmładzają go. Nie bardzo mam czas i ochotę,  by zatrzymać się na chwilę pogawędki z nieznajomym, który najwyraźniej ma potrzebę zwierzenia się, ale widzę  niemą prośbę w jego oczach i podejmuję rozmowę a właściwie słuchanie, bo to on mówi, gdy ja, wysłuchuję jego opowieści. Zaczyna od dzieciństwa, jakie to było trudne. Ojciec przepadł bez wieści. Matka alkoholiczka nie miała serca dla dzieci, zginęła w wypadku. Tułał się po domach dziecka. Za jakąś kradzież przez pewien czas znalazł się w domu poprawczym. Potem sporządniał. Nauczył się murarki, poszedł do szkoły wieczorowej i nawet ukończył liceum, dzięki temu dostał się na politechnikę, na budownictwo. Ożenił się, urodził się syn. Czuł się szczęśliwy. Kiedyś w stanie nietrzeźwym prowadził auto. Uderzył w drzewo. Żona i syn zginęli. Wpadł w depresję . Nie chodził do pracy. Potem komornik i wegetacja. Bramy. Wałęsający się kumple i upadłe kobiety. Dno ludzkiej egzystencji. Z dala od kościoła i modlitwy. Był wierzący. Miał bardzo wierzącą wychowawczynię. To ona nauczyła go prawd wiary. Jej zawdzięczał trochę słońca w życiu.

Teraz tuła się od noclegowni do noclegowni. Z dworca na dworzec. Były tunele, piwnice, rudery na działkach… Wyrzuca to z siebie jednym tchem, jakby obawiając się, czy wysłucham tego do końca.

Wreszcie mówi – „Kiedy zobaczyłem panią, od razu chciałem to pani powiedzieć i wiedziałem, że pani mnie wysłucha, tak dużo ludzi odwraca ode mnie wzrok… a wie pani dlaczego? Boją się prawdy, uciekają od brudu i biedy… Mam takie jedno ulubione marzenie. Niech pani zgadnie jakie?

- Marzy pan o domu, w którym na stole jest mleko i chleb, a w kominku wesoło iskrzą się płomienie ognia? Odpowiada – „O tym marzę,  o domu z mlekiem i chlebem, o kominku i jeszcze o czymś…

O czym? – pytam… W odpowiedzi słyszę – „ O kobiecie…podobnej do pani, wiem jednak, że to niemożliwe do spełnienia…”  Chciałaby dusza do raju ale raj nie dla niej. Zostają tylko marzenia. Złote runo co śni się nocami dla pocieszenia… A kiedy człowiek ocknie się ze złudzeń i pożegna się z marzeniami, zostaje szarość. Dlatego nie pozbywajmy się marzeń, niech zostaną przy nas jak najdłużej. Wysłuchujmy też z uwagą tych, którzy mają nam coś do powiedzenia. Tyle w nas miłości do bliźnich, ile w nas zrozumienia.

 

Krystyna Jadamska - Rozkrut   2010.03.20